Drugi rok z rzędu brązowym medalistą Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym w jeździe indywidualnej na czas elity mężczyzn został Piotr Pękala. 27-latek powtórzył swój sukces, choć w tym roku stawka wydawała się być mocniejsza niż w ostatniej edycji. Oto co po zdobyciu kolejnego krążka czuł kolarz ATT Investments.
W gronie medalistów czwartkowej jazdy indywidualnej na czas mieliśmy dwójkę polskich worldtourowców, tj. Michała Kwiatkowskiego (Netcompany INEOS) i Filipa Maciejuka (Movistar Team), a także zawodnika z 3. dywizji, niezwykle skromnego i nie specjalizującego się w tej konkurencji Piotra Pękalę (ATT Investments). 27-letni zawodnik po raz drugi z rzędu stanął na podium naszego krajowego czempionatu, a jakie towarzyszyły mu z tego powodu emocje?
Na pewno jest to dla mnie lekkie zaskoczenie, takie pozytywne. Daje mi to satysfakcję. Może gdzieś z tyłu głowy miałem to, że możliwe jest powtórzenie tamtego wyniku sprzed roku. Przyjeżdżałem tu z myślą, żeby walczyć, spróbować, ale mimo wszystko nie narzucałem na siebie jakichś oczekiwań. Nie startuje regularnie na czas, więc ciężko mieć jakieś porównanie, ale chciałem pojechać jak najszybciej, dać z siebie wszystko i ponownie zaowocowało to brązowym medalem, co dla mnie jest takim pozytywnym zaskoczeniem
— odpowiadał Piotr Pękala.
Pamiętam naszą rozmowę sprzed roku, kiedy wówczas zaczynający swoją przygodę z ATT Investments zawodnik mówił, że dopiero zestraja się ze swoim rowerem do jazdy na czas, a ta cały czas pozostaje dla niego nie w pełni zbadanym obszarem. Wówczas przed Piotrem Pękalą zmagania zakończył Kamil Małecki, który tym razem znalazł się za plecami 27-latka – różnica między nimi wyniosła prawie minutę. Czy to oznacza, że z roku na rok wychowanek KS Pogoni Mostostal Puławy notuje zauważalny progres?
Tak, tak, bez wątpienia widać, że jest progres. Nie widziałem jeszcze dokładnych wyników, ale słyszałem, że niewiele straciłem do Filipa Maciejuka… Bodaj 8 sekund. Widziałem też, że i Michał Kwiatkowski nie miał jakiejś ogromnej przewagi, więc fajnie, że w porównaniu do tak dobrych zawodników, do tak świetnych czasowców ta strata nie jest wielka. Widać, że mój progres w temacie jazdy na czas jest widoczny. Właściwie, to nie wiem nawet z czego dokładnie to wynika [śmiech]. Może trochę lepszy sprzęt? Może ta trasa bardziej mi odpowiadała? Nie wiem, ale wiem, że dyspozycja była odpowiednia, także jest progres i jestem z niego zadowolony
— kontynuował Piotr Pękala.
Faktycznie 27-latek stracił tym razem zaledwie 8 sekund do Filipa Maciejuka, podczas gdy rok temu były to niemal 3 minuty. Dość drobny z budowy i specjalizujący się raczej w walce na podjazdach, aniżeli jeździe na czas zawodnik być może nie zasługuje na miano niespodzianki pod kątem miejsca, albowiem mówiło się, że ten może sięgnąć po medal, ale jeśli chodzi już o jego stratę to ta była naprawdę niewielka i zasługuje to na spore pochwały. Nie ma co jednak jednocześnie spoczywać na laurach – już w niedzielę przed Piotrem Pękalą i jego kolegami z ATT Investments kolejne wyzwanie, jakim będzie wyścig ze startu wspólnego. Mówi się, że czeska grupa, w składzie której jeżdżą także Michał Pomorski, Tobiasz Pawlak, Marceli Bogusławski, Mateusz Gajdulewicz, Norbert Banaszek i Tomasz Budziński, może zdominować walkę na szosach województwa warmińsko-mazurskiego. Co zatem o przygotowaniach do tego startu może nam powiedzieć 27-letni bohater czasówki?
Wolę nie mówić o konkretnych planach, ale na pewno podchodzimy do niedzieli z pozytywnym nastawieniem. Tak naprawdę czekałem na niego bardziej niż na tę czasówkę, ona miała być tylko takim wprowadzeniem w mistrzostwa. Wiem, że dyspozycja chłopaków z ekipy jest bardzo dobra, ja też jestem w bardzo dobrej formie. Mamy super drużynę i z każdym z drużyny ściga mi się bardzo dobrze, każdy potrafi rozgrywać wyścigi taktycznie, nie brakuje nam też szybkich kolarzy. Mamy naprawdę dobry skład na tę trasę – z jednej strony nieco płaską, z drugiej miejscami całkiem trudną i wymagającą. Z dużym optymizmem patrzę na niedzielny start i cieszę się na niego. Nawet nie chodzi mi już tu o robienie jakiegoś wyniku, co po prostu cieszy mnie, że startuje tu z taką ekipą, bo myślę, że będziemy mieli dużo radości z tego startu. To Mistrzostwa Polski – tu nigdy nie da się kontrolować wszystkiego od A do Z, zawsze się dużo dzieje, ale jeśli masz dobrą drużynę i lubisz kolarstwo, to możesz się naprawdę dobrze bawić na trasie
— obszernie opowiedział Piotr Pękala, po którego mimice naprawdę było widać wielką radość z tego, gdzie obecnie jest, w jakim towarzystwie przychodzi mu się ścigać i jacy ludzie go otaczają.
Elita mężczyzn do swojego wyścigu ze startu wspólnego wystartuje w niedzielę o 12:00 z Ostródy, a na kolarzy czeka 179 kilometrów. Wyścig będzie transmitowany na żywo za pośrednictwem youtubowego kanału WenaSportLive, jako Naszosie.pl także przygotujemy możliwie dużo materiałów związanych z tymi zmaganiami. Czy kolarze ATT Investments będą mieli powody do zadowolenia po niedzielnych zmaganiach? Czas pokaże, ale szanse na to są niemałe.
W Biskupcu rozmawiał Jakub Jarosz.
Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym 2026:









Jegomość stracił do Goszczurnego 20,56 sekundy. I tu pojawia się błąd organizatorów. Patrykowi należał się medal w elicie, więc brąz przeszedłby bokiem 😉