Niestety 1. etap tegorocznego Giro d’Italia stał nie tylko pod znakiem sprinterskiej walki o różową koszulkę, ale i kraksy, która zatrzymała wielu kolarzy, a w której niejeden mocno się poturbował. Na jej skutek wyścig opuścić musi Matteo Moschetti, a sporo innych zawodników będzie się uskarżało na mniejsze i większe urazy. Oto podsumowanie tego, co wydarzyło się na ostatnich kilometrach premierowego etapu La Corsa Rosa.
Po zakończeniu 1. etapu Giro d’Italia, który padł łupem Paula Magniera (Soudal Quick-Step), pojawiła się cała masa wypowiedzi – oprócz oddania głosu zwycięskiemu Francuzowi, warto zatem wysłuchać także tego, co mieli do powiedzenia kolarze, którzy przegrali z 22-latkiem, a także ci, którzy nie mieli tyle szczęścia i zostali zatrzymani przez feralną kraksę na ostatnich kilkuset metrach. Wśród pechowców niestety jest i taki, dla którego już po 1. dni rywalizacji udział w La Corsa Rosa zakończył się – Matteo Moschetti (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team) ze względu na wstrząśnienie mózgu nie przystąpi do 2. etapu.
Zacznijmy od tego, który był naprawdę blisko końcowego sukcesu. Tobias Lund Andresen (Decathlon CMA CGM Team) został świetnie rozprowadzony przez swoich kolegów, a następnie ruszył z całych sił w stronę mety i mogło się wydawać, że to właśnie jego łupem padnie premierowy odcinek. Finalnie z jego koła wyjść zdołał zwycięski Magnier, a Duńczyk mógł tylko z żalem patrzeć jak uciekła mu szansa na pierwszą w karierze koszulkę lidera wielkiego touru.
Mój zespół zrobił dziś dokładnie to, czego od niego oczekiwałem. Chociaż na ostatnim kilometrze zrobiło się strasznie chaotycznie, trzymaliśmy się planu, który zakładał szybkie rozpoczęcie sprintu. To zadziałało. Ruszyłem tak mocno, że było bardzo blisko zwycięstwa. Gdyby to ktoś inny był na moim kole, wygrałbym. Niestety, za mną jechał Magnier… Był dziś naprawdę mocny. Gratulacje dla niego… A ja? Ja jestem bardzo rozczarowany
— mówił Tobias Lund Andresen, którego zapytano także o przyczynę kraksy w końcówce.
Wszyscy jechali jakby byli kompletnie szaleni. Wielu zawodników do przepychania się używało łokci, a wtedy upadki są nieuniknione
— dodawał wicelider 109. edycji Giro d’Italia.
🔻An action-packed final kilometer: chaos, drama and an incredibly tight sprint finish!
🔻Ultimi 1000 m da brividi tra imprevisti e uno sprint tiratissimo!
⏪ The @continentaltire Ultimo Kilometro#GirodItalia pic.twitter.com/3Q9pZx0cEE
— Giro d'Italia (@giroditalia) May 8, 2026
Głównym faworytem 1. etapu był Jonathan Milan (Lidl-Trek), ale 25-letni Włoch musiał zadowolić się 4. miejscem. Rosły sprinter nie ukrywał, że nie wszystko poszło zgodnie z jego planem, a jednocześnie chwalił rywali, którzy zdecydowanie lepiej rozegrali finał premierowego odcinka.
Czułem się dobrze, ale jako zespół pogubiliśmy się w końcówce. Nie wiem nawet jak do tego doszło, ale zostałem przyblokowany i w efekcie straciłem sporo pozycji. Następnie przejechałem 1,5 kilometra samotnie prawą stroną drogi. Naprawdę dałem z siebie wszystko i wróciły moje nadzieje, ale sprint zaczynałem na kole zawodnika, który nieco przysnął. Kiedy w końcu ruszyłem, było już za późno, a co więcej, moje nogi były już zmęczone z powodu wcześniejszego wysiłku. Chłopaki z Soudal Quick-Step wykonali fantastyczną robotę, brawa dla Paula Magniera
— mówił Jonathan Milan, który teraz wierzy, że podczas 3. etapu uda mu się wziąć rewanż na rywalach.
Paul Magnier na mecie mocno dziękował swoim kolegom, w tym Jasperowi Stuyvenowi. I ten znalazł się w efekcie przed telewizyjnymi kamerami, aczkolwiek Belg skupił się przed nimi na zwrócenie uwagi na przyczyny kraksy. Zdaniem 34-latka główną winę ponoszą organizatorzy, którzy bardzo nieodpowiedzialne zaprojektowali finał 1. etapu.
Długo jechaliśmy szerokimi drogami, gdzie na 1. etapie i tak ryzyko wypadków było wysokie. Potem zrobiło się ciasno, do tego był tam taki mały krawężnik. Kolarze, którzy kończyli pracę nie mieli gdzie odbijać, tył próbował z kolei przechodzić do przodu. Nie byłem zaskoczony, że to skończyło się kraksą. Projektując taką końcówkę, gdzie peleton wjeżdża dużą prędkością prosto w wąskie gardło trzeba się liczyć z tym, że to jak igranie z ogniem. Na szczęście my zrealizowaliśmy swój plan. Widząc nerwowość wiedzieliśmy, że lepiej będzie znaleźć się na samym czele, nawet ryzykując, że rozpoczniemy nieco za wcześnie. To wyszło nam na dobre. Cóż, zwycięzca ma zawsze rację
— opowiadał Jasper Stuyven.
Video from the crash at the Giro…
What do you think caused the problem? Too narrow road? Bad barriers? Or just touch of wheels in a hectic sprint? #GirodItalia pic.twitter.com/a9CWTiBckW
— Lukáš Ronald Lukács (@lucasaganronald) May 8, 2026
W ten sposób docieramy do tych, którzy nie mieli tyle szczęścia. Kaden Groves (Alpecin-Premier Tech) podczas 1. etapu Giro d’Italia powrócił do ścigania po dłuższej przerwie, która była spowodowana kontuzją kolana. Wciąż daleki od optymalnej formy Australijczyk nie ma jednak powodów do zadowolenia po powrocie, bowiem na jego ciele pojawiły się liczne szlify – ekipa poinformowała o otarciach na obu barkach, łydce i łokciu, ale te nie mają zagrażać dalszemu udziałowi sprintera w La Corsa Rosa.
Medical update after first stage of @giroditalia 🇮🇹@kaden_groves sustained abrasions to both shoulders, his calf and elbow following a heavy crash in the finale of stage 1 of the Giro d’Italia. He is, however, expected to start tomorrow’s second stage without too many issues.… pic.twitter.com/glVpmjDMMJ
— Alpecin – Premier Tech (@AlpecinPT) May 8, 2026
Wiele osób obawiało się także o zdrowie Dylana Groenewegena (Unibet Rose Rockets), który dość mocno uderzył o asfalt. Holender jest już po badaniach, które wykluczyły poważniejsze urazy, a zatem jego dalszy udział w Giro d’Italia nie jest zagrożony. 32-latek nie wyszedł jednak całkowicie bez szwanku – mocno oberwał m.in. jego nadgarstek i bark, które mogą w najbliższych dniach nieco dokuczać doświadczonemu sprinterowi.
Pojawił się problem z barkiem. Był lekko zwichnięty. Na szczęście ekipa szybko to ogarnęła i jest trochę sztywny, to czuje się dobrze. Oczywiście upadki nigdy nie są przyjemne, ale dzisiaj przed nami długi etap. Będzie mnóstwo czasu na rozluźnienie nóg, co mnie cieszy. A finał? Będzie ciężko, ale to fajny etap dla Lukasa Kubisa. Jest w dobrej formie i mamy do niego duże zaufanie. Będziemy go w pełni wspierać
— powiedział Dylan Groenewegen.
Wyświetl ten post na Instagramie
A gdzie w tym wszystkim byli faworyci klasyfikacji generalnej? Ci, korzystając z długiej, 5-kilometrowej strefy bezpieczeństwa na 1. etapie Giro d’Italia, w większości przytomnie zjechali nieco w dół peletonu podczas końcówki premierowego odcinka. Dzięki temu zawodnicy, którzy celują w końcowy sukces w całym wyścigu, wyszli z tej kraksy bez szwanku, o czym opowiedział m.in. Marc Reef, dyrektor sportowy Team Visma | Lease a Bike.
Najważniejsze dla nas jest to, że bezpiecznie dotarliśmy dziś do mety. Zawodnicy pokonali ostatnie 5 kilometrów bez większych problemów, zjeżdżając w dół peletonu gdy nie było już ryzyka strat czasowych. Na pierwszym etapie wielkiego touru, takim jak ten, stawka jest zawsze wysoka, a dziś po raz kolejny przekonaliśmy się, że na ostatnim kilometrze wszystko potrafi pójść bardzo źle. Na szczęście zdecydowaliśmy się pozostać z tyłu peletonu w finale. Myślami jesteśmy tymczasem już przy jutrze, kiedy czeka nas trudny finał z kilkoma trudnymi, technicznymi sekcjami. Wielu kolarzy może marzyć o zwycięstwie, ale dla nas najważniejsze jest, aby jak najlepiej przetrwać dni w Bułgarii
— podkreślał Marc Reef, dyrektor sportowy Team Visma | Lease a Bike, które podczas Giro d’Italia może liczyć przede wszystkim na Jonasa Vingegaarda.
Finał 2. etapu faktycznie jest bardzo trudny i techniczny, a jednym z dowodów na to może być dość nietypowa decyzja organizatorów. Ci, niczym na np. Paryż-Roubaix, zezwolili na ustawienie się mechaników z kołami na ostatnich kilometrach etapu, by ci mogli udzielić pomocy przy defekcie zawodnikom bez konieczności czekania na wóz techniczny. Normalnie przepisy UCI zabraniają takiej pomocy, ale obecność m.in. kostki brukowej w końcówce skłoniła organizatorów do zastosowania dodatkowych środków bezpieczeństwa, które mają zmniejszyć ryzyko tego, że jeden z faworytów poniesie dziś spore straty będące efektem zdarzenia losowego.

Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
- Trasa wyścigu
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Program transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Przewodnik po pomniejszych klasyfikacjach
- Wszystkie artykuły








