Fot.: Giro d'Italia / LaPresse

Paul Magnier (Soudal Quick-Step) okazał się triumfatorem inauguracyjnego odcinka tegorocznej edycji Giro d’Italia (2.UWT). Francuz został również pierwszym liderem klasyfikacji generalnej. Wszystko rozstrzygnęło się na finiszowych metrach, w cieniu poważnej kraksy. 

W piątek wystartowała 109. edycja Giro d’Italia. Na sam początek organizatorzy przygotowali dla zawodników płaski etap o długości 147 kilometrów (Nesebyr – Burgas). Zapowiadało się na sprinterską rozgrywkę.

Ucieczkę dnia utworzyli Diego Pablo Sevilla (Team Polti VisitMalta) oraz Manuele Tarozzi (Bardiani CSF 7 Saber). Z mechanicznymi problemami musiał się z kolei zmierzyć Giulio Ciccone (Lidl-Trek). Tempo w peletonie nadawały ekipy Unibet Rose Rockets, Soudal Quick-Step oraz Lidl-Trek.

Na 130 kilometrów do mety prowadząca dwójka miała około 2 minuty przewagi nad peletonem. Na czele głównej grupy widzieliśmy m.in. takich zawodników, jak: Hartthijs de Vries (Unibet Rose Rockets), Ayco Bastiaens (Soudal Quick-Step) i Amanuel Ghebreigzabhier (Lidl-Trek).

Na trasie niewiele się zmieniało. 90 kilometrów przed metą czołówka miała 1 minutę i 40 sekund zapasu. Peleton kontrolował sytuację. Wielkimi krokami zbliżała się premia górska 4. kategorii – Cape Agalina (1,1 km ; 2,6%). Jako pierwszy na szczycie zameldował się Diego Pablo Sevilla.

Na lotnej premii Sozopol triumfował z kolei Manuele Tarozzi. Po 3. miejsce sięgnął tutaj Jonathan Milan (Lidl-Trek). Następnie panowie po raz kolejny wspinali się na Cape Agalina. W międzyczasie mechaniczne problemy miał Mikkel Bjerg (UAE Team Emirates-XRG). Po raz kolejny jako pierwszy na szczycie pojawił się Diego Pablo Sevilla, który w tym momencie miał już w swoim dorobku 6 punktów do klasyfikacji górskiej.

Lotną premię Red Bull KM na własną korzyść rozstrzygnął Manuele Tarozzi, który zyskał tym samym 6 sekund bonifikaty czasowej. 4 sekundy wywalczył tutaj Diego Pablo Sevilla, a 2 sekundy powędrowały do António Morgado (UAE Team Emirates-XRG). Peleton był już bardzo blisko prowadzącej dwójki. Nadal mocno pracowały ekipy Lidl-Trek, Unibet Rose Rockets i Soudal Quick-Step. Ostatecznie ucieczkę dogoniono na 23 kilometry do mety.

Tempo w peletonie zaczęła dyktować ekipa NSN Cycling Team. Wkrótce panowie wjechali na ostatnie 10 kilometrów. Pozostało nam czekać na sprinterską rozgrywkę. Intensywnie pracowali m.in. zawodnicy Unibet Rose Rockets, mający nadzieję na to, że po etapowy triumf sięgnie Dylan Groenewegen. Do mety pozostało 5 kilometrów.

Niestety na około 3 kilometry do mety w peletonie doszło do kraksy. Trzeba było jednak wracać do końcowych rozstrzygnięć. Chwilę później zaczął się finałowy kilometr. Niestety byliśmy świadkami poważnej kraksy, która znacząco wpłynęła na losy sprinterskiej potyczki… Na czele pojawił się Max Walscheid (Lidl-Trek), ale ostatecznie z końcową fazą piątkowego odcinka najlepiej poradził sobie Paul Magnier (Soudal Quick-Step). To Francuz mógł się cieszyć ze zwycięstwa na inauguracyjnym etapie Giro d’Italia 2026. Na drugim miejscu finiszował Tobias Lund Andresen (Decathlon CMA CGM Team), a trzeci był Ethan Vernon (NSN Cycling Team). Tuż za podium zameldował się Jonathan Milan. Pierwszym liderem klasyfikacji generalnej został Paul Magnier.

Wyniki 1. etapu Giro d’Italia 2026:

Results powered by FirstCycling.com


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułTour of Hellas 2026: Jelle Johannink z etapem, Piotr Pękala 7., aktywny Filip Gruszczyński
Następny artykułPaul Magnier: „Dries Van Gestel i Jasper Stuyven wykonali dla mnie świetną robotę”
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
11 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Coś tam ciekawego jest w tej Bułgarii poza Złotymi Piaskami, itp? Ogladał to ktoś po całości? Dziwię się, albo i nie, że państwo zarządzający tym wyścigiem łaszczą się na pieniażki krajów trzeciego świata jak to było w ostatnich latach.
Piekny to był finisz z tym zwężeniem, kto by pomyślał, że może tam się przydarzyć taka kraksa. Gdyby to wydarzyło się w Polsce, nie na wielkim turze, oburzeniu nie byłoby końca.

Pawel
Pawel

@ Majkel bardzo w punkt z tym porownaniem do PL.

reko
reko

@Majkel….na naszym działy się „ciekawsze” rzeczy….

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

@reko
Nie żebym bronił jakoś tur de balą, ale wydawało mi się, że nieszczęścia, które się podczas niego wydarzyły były akurat bardziej dziełem przypadku, albo niesportowej jazdy.

MaciekSatan
MaciekSatan

P. Magnier – pierwsza wygrana w Grand Tour, 22 lata, pewnikiem natrzepie jeszcze sporo tych etapów. Swoją drogą zawsze nieco się dziwiłem, że Soudal Quick-Step zakontraktował typowego sprintera w tym wieku z… Francji. Od zawsze był to dla mnie zespół belgijsko-holenderski na klasyki i etapy pagórkowate. Jak widać obie strony czerpią z tego układu.

Piotr
Piotr

Gratuluję wygranej

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  MaciekSatan

Akurat sprinterów to Soudal Quick-Step miał z wielu stron świata – przewinęli się tam Kolumbijczycy Gaviria i Hodeg, Australijczycy Renshaw i Davis, Brytyjczyk Cavendish, Niemiec Kittel, Włosi Viviani i Petacchi czy Irlandczyk Bennett.

MaciekSatan
MaciekSatan

@Jakub Jarosz
Zgadza się, przewinęli się, na jakimś etapie swojej kariery, jako uznane już z reguły gwiazdy, a tu Magnier dopiero rozkwita jako sprinter z czołówki światowej.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  MaciekSatan

Gwiazdy? Dla Gavirii to była 1. ekipa w karierze, Hodeg tak samo, Viviani zaliczył tam 2 najlepsze sezony w życiu, podobnie jak Davis. Dla Kittela z kolei przejście tam było okazją do potężnej odbudowy, to samo spotkało zresztą Cavendisha.

Arnaud
Arnaud

Bułgaria nie Bułgaria, organizator jest chyba ten sam. Nie potrzeba kraju „trzeciego świata” żeby włoskie dziadostwo dało o sobie znać ;).

huncwot polski
huncwot polski

Te wszystkie plaskie etapy pod szybkie finisze z grupy powinny zniknąć z tourów skoro i tak nie mają żadnego znaczenia dla generalki, a potrafią wykosić pół peletonu. SPRINTERZY NA TORY