fot. Tour of the Alps / Luca Matassoni

Trwająca właśnie 49. edycja Tour of the Alps jest świetną okazją do śledzenia walki wielu znanych zawodników, ale i spotkania z polskimi dyrektorami sportowymi. Z Piotrem Wadeckim udało mi się porozmawiać m.in. o ewolucji Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team, obecnej pozycji szwajcarskiej ekipy, a także o polskich wątkach związanych z tą formacją.

W zawodowym peletonie znajdziemy kilku polskich dyrektorów sportowych, aczkolwiek tym, o którym pomyśli większość kibiców znad Wisły w pierwszej kolejności będzie zapewne Piotr Wadecki. 53-latek w przeszłości pracował z drużynami spod szyldu CCC oraz naszą kadrą narodową, a od 4 lat jest związany z Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team, tj. działa tam od samego początku funkcjonowania tej formacji w obecnej formie. Naszą rozmowę, która miała miejsce dzień po zwycięstwie Toma Pidcocka na trasie 3. etapu Tour of the Alps, rozpocząłem zatem od tego jak bardzo zmieniła się szwajcarska formacja na przestrzeni tych lat z perspektywy osoby, która jest z nią osobiście związana.

Powiem tak – za nami duże zmiany. Ekipa powoli, rok po roku rosła, zatrudniała coraz lepszych zawodników, ale sponsorzy cały czas byli ci sami. Dopiero w tym roku nastąpiła zmiana, jeśli chodzi o sponsora technicznego, czyli odpowiedzialnego za rowery, bo w miejsce Scotta, który był z nami przez 3 sezony, wskoczyło Pinarello. W dodatku stali się partnerem tytularnym, bo nie nazywamy się już Q36.5 Pro Cycling Team, a właśnie Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team. Ekipa z roku na rok rośnie, budżet się zwiększa, kontraktujemy coraz więcej zawodników, to są coraz lepsi kolarze, startujemy w coraz lepszych imprezach, jesteśmy w gronie najlepszych ekip prokontynentalnych, także możemy wybierać z kalendarza praktycznie wszystkie wyścigi, w których chcemy startować. Weźmiemy w tym roku udział w trzech największych tourach, czyli Giro, Tour i Vueltę, jedziemy we wszystkich klasykach i monumentach, także zmieniło się od pierwszego roku bardzo dużo

— opowiadał Piotr Wadecki.

Gdy Q36.5 Pro Cycling Team startowało w 2023 roku, a właściwie stojący na jego czele Douglas Ryder wracał po rocznej przerwie do zawodowego peletonu (wcześniej stał na czele Team Qhubeka NextHash), wiele osób zastanawiało się jak bardzo może się rozwinąć formacja, którą zarejestrowano ze szwajcarską licencją. W premierowym sezonie największymi gwiazdami tego zespołu byli bowiem Gianluca Brambilla, Damien Howson czy Matteo Moschetti, dziś zaś wiemy już, że ten rozwój jest naprawdę imponujący, a do ekipy sponsorowanej przez Pinarello dołączyli m.in. Tom Pidcock, Sam Bennett, Fred Wright czy Eddie Dunbar. Czy powoli zbliżamy się do momentu, gdy ekipa, w której pracuje Piotr Wadecki, będzie myślała o awansie do World Touru? Czy istnieje jakaś presja związana z ewentualną promocją do najlepszej osiemnastki na świecie, a co za tym idzie zbieraniem punktów rankingowych, czy też jednak sytuacja, w której Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team może korzystać z obligatoryjnej dzikiej karty na wszystkie wyścigi UCI World Tour jest zbyt dobra, by warto było cokolwiek zmieniać?

Wydaje mi się, że czujemy się jako zespół bardzo komfortowo w obecnej sytuacji, bo możemy sobie wybierać z kalendarza te wyścigi, w których chcemy pojechać. Ekipy World Touru nie mają tego komfortu, obligatoryjnie muszą startować we wszystkich wyścigach najwyższej rangi. To spory plus, ale są też minusy, bo cały czas jest ta walka o punkty, żeby się utrzymać w gronie najlepszych Pro Teamów, aby móc te zaproszenia otrzymywać. Obecnie idzie nam raczej nieźle, nie jesteśmy zagrożeni zmianą naszego statusu, ale nie wiem jak management ekipy i sponsorzy będą z czasem reagowali na to, że pozostajemy w gronie ekip prokontynentalnych. Czy będzie duża presja, aby dołączyć do najlepszych ekip, do World Touru? Zobaczymy, czas pokaże, na razie jesteśmy na początku sezonu, przed nami 3 największe toury i one wiele wyjaśnią

— obszernie wyjaśniał 53-letni dyrektor sportowy Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team.

Dla Piotra Wadeckiego nie jest to pierwsza ekipa, w której przyszło mu pracować, aczkolwiek ta bez wątpienia stawia nieco inne wyzwania niż dotychczasowe, które były związane z CCC. Z ciekawości zatem zapytałem czego w obecnej roli jest więcej – wyzwań, czy jednak satysfakcji?

Na pewno mamy tu dużo wyzwań, choć moja rola jest inna niż kiedyś, kiedy byłem dyrektorem sportowym ekipy CCC. Tam byłem nie tylko dyrektorem sportowym, ale też byłem odpowiedzialny za kontakty ze sponsorami, za niemałą część logistyki, kontrakty z zawodnikami, także wcześniej to była bardzo duża odpowiedzialność, stres i presja. Teraz bardziej jest to hobby, przyjemność, że mogę przyjechać na wyścig, pobyć z ekipą, z chłopakami. Jasne, cały czas jest wielka odpowiedzialność, bo np. na tym wyścigu jest Tom Pidcock, który choć nie walczy o klasyfikację generalną, to stara się o etapowe zwycięstwa i robimy wszystko, by przygotować każdy etap pod kątem planu, strategii jak najlepiej. Ta odpowiedzialność, presja nadal jest, ale to jest motywujące i nazwałbym to pozytywną presją, nie taki stres, który by wykańczał psychicznie

— zdradzał Piotr Wadecki.

Napisałem to już przy okazji wywiadu z Cesare Benedettim, ale powinno to wybrzmieć i tu – przechadzając się między autobusami ekip startujących w 49. edycji Tour of the Alps co rusz można się natknąć na kogoś, kto akurat sobie gawędzi po polsku. Nasi rodacy są bardzo licznie reprezentowani w sztabach największych zespołów świata, nie inaczej jest w Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team. W przypadku szwajcarskiego zespołu możemy jednak mówić nie tylko o Polakach w sztabie, ale i w składzie – z ekipą od 4 lat związany jest Kamil Małecki, a wcześniej był także Szymon Sajnok (2023-26). Z tym pierwszym rozmawiałem przy okazji jego brązowego medalu wywalczonego podczas zeszłorocznych Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym, gdzie jednym z wątków było to, że problemy zdrowotne mogą przyczynić się do zakończenia przez niego kariery po sezonie 2026. Wówczas padły słowa „Na pewno będę jeździł jeszcze przez 1,5 roku, a potem zobaczę. Jeśli zdrowie będzie takie samo, to zastanowię się nad tym, czy będę jeździł dalej na rowerze, bo nie ukrywam, że kosztuje mnie to bardzo dużo„, toteż zapytałem Piotra Wadeckiego na temat tego, czy możemy się w kolejnych sezonach spodziewać kolejnych biało-czerwonych akcentów w składzie Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team.

Jeśli chodzi o Kamila, to jesteśmy z niego super zadowoleni. Miał potężne problemy ze zdrowiem, wspieraliśmy go tak mocno, jak tylko mogliśmy. On sam włożył ogromny wysiłek, żeby wrócić na ten poziom, który obecnie prezentuje, bo radzi sobie naprawdę dobrze. Szczerze powiem, że jeśli nie będzie kończył kariery, to myślę, że miejsce dla niego w zespole zawsze się znajdzie. Jednocześnie chyba nie zdradzę tajemnicy jeśli powiem, że rozmawiamy z kolejnymi Polakami – kolarzami, bo jeśli chodzi o obsługę, to mamy chyba 7 Polaków w ekipie. Rozmawiamy z Polakami, młodymi Polakami, których bardzo chętnie widzielibyśmy u siebie w składzie

— wyjawił Piotr Wadecki.

Mamy kwiecień, a zatem do okienka transferowego, które oficjalnie otwiera się 1 sierpnia, jest jeszcze bardzo daleko, ale bez wątpienia warto będzie obserwować ekipę Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team i publikowane przez nią informacje. Szwajcarska formacja bez wątpienia jest świetnym miejscem na to, by to tutaj wejść na zawodowy poziom, a bardzo liczni Polacy w sztabie mogą stanowić ułatwienie w odnalezieniu się w wielkim zespole. Czas pokaże, czy faktycznie kolejny z naszych rodaków zakotwiczy w zespole, którego pracownikiem od kilku lat jest mój rozmówca, czyli Piotr Wadecki.

Nieopodal pięknego Jeziora Garda wywiad przeprowadził Jakub Jarosz.

Poprzedni artykułLennart Jasch – były panczenista, który ubiegł peleton Tour of the Alps [wypowiedzi]
Następny artykułDomenico Pozzovivo: „Cel jest jasny i jest nim awans do czołowej „10” generalki”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Wiktor
Wiktor

Szkoda że taki krótki wywiad. Prosiłbym o więcej 🙂