fot. Team Cofidis

Środowe Scheldeprijs zakończyło się sprinterskim pojedynkiem, w którym po zwycięstwo sięgnął wracający po kontuzji Tim Merlier. W tle szczęścia jednego zawodnika pojawił się jednak pech innych – kraks na trasie było sporo, a w gronie połamanych kolarzy znaleźli się m.in. Milan Fretin i Luka Mezgec.

Rozgrywane na belgijsko-holenderskim pograniczu Scheldeprijs od lat uchodzi za jeden z najważniejszych klasyków w kalendarzu każdego ze sprinterów. Choć obsada ostatnich edycji była nieco słabsza, to cały czas wyścig ten przyciąga całą rzeszę szybkich zawodników. Wśród nich może być tylko 1 zwycięzca, a niestety impreza ta ma to do siebie, że zwykle zbiera po drodze dość spore żniwo poprzez kraksy. Nie inaczej było w tym roku, kiedy to oglądaliśmy sporo upadków, a raporty medyczne po nich nie zawsze były optymistyczne.

Wśród najpoważniej poszkodowanych znalazł się Milan Fretin, czyli tegoroczny sprinter nr 1 w Cofidisie, który już za kilka miesięcy ma planowo być liderem francuskiej ekipy na Tour de France. 25-latek początkowo potwierdzał, że zespół podjął dobrą decyzję – był m.in. 2. na etapie AlUla Tour oraz w Clasica de Almeria, następnie wygrał jeden z etapów Vuelta a Andalucia czy był 4. na inaugurację Paryż-Nicea. Niestety, z punktu widzenia Belga, później zaczął prześladować go pech – liczne kraksy nie zawsze kończyły się bezboleśnie, a Milan Fretin od końca marca ścigał się pomimo kontuzji barku. Teraz czeka go jednak przerwa od rywalizacji, bowiem podczas Scheldeprijs ten doznał złamania łokcia. Pech jednego może być jednak szansą dla innych – ostatnimi czasy podobny program co Belg miał Stanisław Aniołkowski, który był m.in. 6. w Bredene Koksijde Classic, 5. w Grote prijs Jean-Pierre Monseré, 4. w Ronde Van Brugge czy 13. w rzeczonym Scheldeprijs. Kto wie, może dla polskiego sprintera będzie to przełomowy czas, w którym pokaże, że warto na niego stawiać także w kontekście kolejnych imprez?

Wracając jednak do listy poszkodowanych w belgijskim klasyku, tym najpoważniej kontuzjowanym wydaje się być Luka Mezgec. 37-letni Słoweniec podczas kraksy złamał 3 żebra i czeka go teraz dłuższa przerwa od rywalizacji. Jest to dodatkowo o tyle smutna wiadomość, że mający w swoim dorobku 19 zawodowych zwycięstw kolarz Team Jayco AlUla po tym sezonie kończy karierę – ominie go zatem część z imprez, w ramach których ten miał powoli żegnać się w peletonem.

Poprzedni artykułCircuit des Ardennes 2026: 8. miejsce Dawida Lewandowskiego na 2. etapie
Następny artykułUCI banuje system zmiany ciśnienia w oponach na kilka dni przed Paryż-Roubaix
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Adam
Adam

Szansa dla Stanisława? Nie, pewnie i tak nie będzie mógł liczyć na jakiekolwiek wsparcie własnej drużyny na finiszach…