fot. Alpecin-Deceuninck

W niedzielę już po raz 78. w historii kolarze wyruszą na trasę wyścigu Kuurne-Bruksela-Kuurne. O ile sobotnie Omloop Nieuwsblad częściej kończyło się wygranymi klasykowców niż sprinterów, o tyle podczas niedzielnych zmagań to ci drudzy częściej kończyli górą. Jak będzie w tym roku?

Za nami całkiem widowiskowa sobota z Omloop Nieuwsblad zwieńczona piękną wygraną Mathieu van der Poela. Holender na tyle nasycił się tym triumfem, że mimo plotek finalnie nie stanie na starcie niedzielnego Kuurne-Bruksela-Kuurne. Z jednej strony jest to bez wątpienia strata dla widowiska, z drugiej jednak, gdy przejrzymy listę poprzednich triumfatorów, nie sposób dojść do wniosku, że jednak w drugim z klasyków wchodzących w skład tzw. „weekendu otwarcia”, to jednak sprinterzy najprawdopodobniej powalczą o końcowy triumf. W ostatnich latach wyścig ten wygrywali bowiem tacy zawodnicy jak Mark Cavendish (2012 i 2015), Dylan Groenewegen (2018), Fabio Jakobsen (2022) czy przed rokiem Jasper Philipsen. Oczywiście na liście triumfatorów znajdziemy także i klasykowców takich jak chociażby Jasper Stuyven (2016), Kasper Asgreen (2020) czy Tiesj Benoot (2023), ale górą częściej bywali jednak sprinterzy. Czy podobnie będzie w tym roku?

Jeśli chodzi o Polaków, to dwukrotnie w historii mogliśmy oglądać biało-czerwonego w czołowej „10”. Był to Łukasz Wiśniowski, który zajął 5. lokatę w 2016 roku, a 2 lata później przeciął metę na 8. pozycji. W tym roku czwórka naszych rodaków stanie przed szansą na poprawę tego rezultatu.

Trasa 78. edycji Kuurne-Bruksela-Kuurne

Gdyby niedzielny wyścig mierzył nie 194 kilometry, a jedynie 134, to prawdopodobnie byłby wprost wymarzoną imprezą dla kolarzy specjalizujących się w północnych klasykach. Wszystko za sprawą tego, że przez pierwsze 2/3 dystansu, na trasie znajdziemy całą masę hopek oraz odcinków bruku. Wszystko to jednak ma swój kres na 60 kilometrów przed metą, a poza Beerbosstraatem (500 m płaskiego bruku) końcówka jest praktycznie pozbawiona jakichkolwiek trudności – to sprawia, że stawka w wielu edycjach zjeżdżała się, a o wygraną walczyli sprinterzy, w tym nawet ci, którzy zostali wcześniej odczepieni przez klasykowców.

Jeśli zaś chodzi o same trudności, to wszystko otworzy Tiegemberg (1,4 km; 3,6%). Pierwszą brukowaną hopką jest z kolei Volkegemberg (1 km; 3,9%), tuż za którym jest jeszcze płaski odcinek kocich łbów Holleweg (700 m). Następnie trzeba się wspiąć na Lepelstraat (2,2 km; 3,4%), przejechać następujące tuż po sobie 300-metrowe odcinku bruku Gieterijstraat i Nederholbeekstraat, które prowadząc do kombinacji Bossenaarstraat (1,3 km; 5,2%) i brukowany Berg Ten Houte (1 km; 5,2%). Dalej mamy La Houppe (1,8 km; 3,9%), po którym następuje około 20-kilometrowa przerwa od trudności. Te jednak dalej są mocno nagromadzone, a kolarze przejadą kolejno przez Hameau des Papins (1,2 km; 5.6%), Le Bourliquet (1,3 km; 6,2%), brukowane Mont Saint-Laurent (1,3 km; 7%) oraz połowicznie pokryty kocimi łbami Kruisberg/Hotond (2,7 km; 3,9%). Ostatnie 2 wspinaczki dnia to Côte du Trieu (1,1 km; 7,2%) i Kluisberg (1,1 km; 5,9%) – jak widać zatem jest gdzie dzielić stawkę, aczkolwiek kwestią nie jest czy uda się to zrobić, ale jak sprawić, by ta nie połączyła się ponownie na płaskim dojeździe do Kuurne.

Mapa trasy dla etapu

Pogoda

Podczas niedzielnych zmagań aura nie będzie rozpieszczała kolarzy. Z jednej strony nie ma co prawda zagrożenia, by wyścig przerwano z powodu śniegu, jak to miewało miejsce 3-krotnie w historii, w tym ostatni raz w 2013 roku, ale temperatura sięgająca maksymalnie 12 stopni Celsjusza, w połączeniu z wysokim zachmurzeniem, potencjalnymi przelotnymi opadami i wiatrem osiągającym w porywach nawet do 45 km/h powinna sprawić, że zawodnicy będą długo zwlekali ze zdjęciem kurtek.

Faworyci

Do obrony tytułu przystępuje Jasper Philipsen (Alpecin-Premier Tech) i wydaje się, że Belg ma niemałe szanse na drugi triumf w rzędu. 27-latek jest jednym z najszybszych sprinterów na świecie, a przy tym potrafi walczyć w wyścigach klasycznych, czego nie można powiedzieć o każdym z jego rywali. Pytania rodzi jednak jego obecna forma – podczas Volta ao Algarve ten finiszował najwyżej na 4. miejscu, Omloop Nieuwsblad zaś nie ukończył, zatem istnieje pewien znak zapytania. Jego zespół ma jednak opcje awaryjne na wypadek niedyspozycji Belga – w składzie Alpecin-Premier Tech znaleźli się bowiem także inni szybcy kolarze tacy jak Kaden Groves i Sente Sentjens.

Na pojedynek sprinterów bez wątpienia liczyć będą także w Lidl-Trek. Na czele tej ekipy znajdzie się bowiem Jonathan Milan, który w tym roku zdołał już odnieść już 5 etapowych zwycięstw podczas UAE Tour i AlUla Tour. Na Półwyspie Arabskim było jednak ciepło oraz płasko – czy podczas dużo trudniejszej rywalizacji Włoch będzie równie mocny? Zbudowana wokół niego ekipa bez wątpienia zrobi wszystko, by 25-latek utrzymał się w grupie bądź do niej wrócił, a następnie sięgnął po kolejną w tym roku wygraną.

Na finisz z dużego peletonu będzie czekała jednocześnie dość spora grupa sprinterów obecnych na starcie. Warto wymienić chociażby takich kolarzy jak Paul Magnier (Soudal Quick-Step), Matthew Brennan (Team Visma | Lease a Bike), Tobias Lund Andresen i Cees Bol (Decathlon CMA CGM Team), Biniam Girmay (NSN Cycling Team), Dylan Groenewegen (Unibet Rose Rockets), Jordi Meeus i Arne Marit (Red Bull – BORA – hansgrohe), Juan Sebastián Molano (UAE Team Emirates – XRG), Pavel Bittner (Team Picnic PostNL), Phil Bauhaus (Bahrain – Victorious), Noah Hobbs (EF Education – EasyPost), Matteo Moschetti (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), Paul Penhoët (Groupama – FDJ United), Emilien Jeannière (Team TotalEnergies), Max Kanter (XDS Astana Team) czy Pascal Ackermann (Team Jayco AlUla).

Jeśli uda się odczepić choć część sprinterów, to bez wątpienia ucieszą się inni szybcy kolarze, którzy potrafią przetrwać pewne trudności – do tej grupy zaliczyłbym takich zawodników jak Arnaud De Lie (Lotto Intermarché), Christophe Laporte (Team Visma | Lease a Bike), Tom Crabbe (Team Flanders – Baloise), Orluis Aular i Iván García Cortina (Movistar Team), Luca Mozzato i Matteo Trentin (Tudor Pro Cycling Team), Laurence Pithie (Red Bull – BORA – hansgrohe), Hugo Page (Cofidis), Luke Lamperti, Marijn van den Berg bądź Vincenzo Albanese (EF Education – EasyPost) czy Davide Ballerini (XDS Astana Team).

A może jednak uda się porwać stawkę i ktoś dojedzie do mety przed peletonem? Wówczas o wygraną w niedzielnym Kuurne-Bruksela-Kuurne powalczyć mogliby chociażby Tim Wellens (UAE Team Emirates – XRG), Matej Mohorič (Bahrain – Victorious), Jonas Abrahamsen i Rasmus Tiller (Uno-X Mobility), Daan Hoole i Oliver Naesen (Decathlon CMA CGM Team), Kasper Asgreen (EF Education – EasyPost) czy Aimé De Gendt i Fred Wright (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team).

Polacy

W 174-osobowej stawce zobaczymy 4 biało-czerwonych. Do rywalizacji przystąpią Stanisław Aniołkowski (Cofidis), Filip Maciejuk (Movistar Team), Kamil Małecki (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team) oraz Kamil Gradek (Bahrain-Victorious).

Transmisja

Wyścig będzie transmitowany z polskim komentarzem duetu Karol Dziambor i Dariusz Baranowski w Eurosporcie 2 w godzinach 14:30-17:15. Zmagania można śledzić także online za pośrednictwem platform streamingowych HBO Max / Player.

Lista startowa 78. Kuurne-Bruksela-Kuurne:

Dane dostarcza FirstCycling.com

Kobiety

O ile podczas sobotniego Omloop Nieuwsblad rywalizowali zarówno panowie, jak i panie, tak w niedzielę Kuurne-Bruksela-Kuurne nie posiada swojego żeńskiego odpowiednika. Nie oznacza to jednak, że kolarki będą miały wolne – czeka na nie bowiem inny belgijski klasyk, a konkretnie 18. edycja Omloop van het Hageland (1.1). W stawce zobaczymy 2 Polki – Martę Lach (Team SD Worx – Protime) i Malwinę Mul (Cofidis Women Team).

Poprzedni artykułJoaquim Rodriguez: „Del Toro i Ayuso to dwie różne osobowości”
Następny artykułKatarzyna Niewiadoma: „Generalnie jestem zadowolona z wyniku”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze