Jakim właściwie kolarzem jest Mathias Vacek? Na to odpowiedzi nie zna nawet sam mistrz Czech, aczkolwiek w Lidl-Trek wiele osób wierzy, że to właśnie 23-latek może być godnym zastępcą kontuzjowanego Madsa Pedersena podczas tegorocznej kampanii klasyków.
U progu sezonu 2026 Mathias Vacek udzielił dość obszernego wywiadu, w którym opowiadał o swojej pozycji i roli w Lidl-Trek. 23-letni mistrz Czech nie mógł się doczekać tegorocznej kampanii klasyków, w której miał się stać głównym przybocznym Madsa Pedersena. Choć teraz już wiemy, że Duńczyk na skutek kontuzji spowodowanej wypadkiem najprawdopodobniej opuści większość spośród tych wyścigów, to dla ukazania jak oddanym przybocznym jest Mathias Vacek warto rozpocząć od przytoczenia jego wypowiedzi dotyczącej celów na tegoroczną zimę i wiosnę jeszcze sprzed tego zdarzenia.
Chcę być kolarzem zespołowym i jestem bardzo lojalny wobec moich liderów. W tym roku będę ścigał się w wielu wyścigach z Madsem. Zazwyczaj to on jest liderem i potrafię się temu przyporządkować. Bez niego czeka mnie prawdopodobnie tylko Omloop Nieuwsblad. Potem czeka mnie obóz treningowy na Majorce, a potem wyścigi z Madsem. Lubię z nim jeździć. Daje mi swobodę podążania własną drogą. Mads nie ściga się konserwatywnie, ale bardzo otwarcie. To właśnie w tym znajduję siłę. Naprawdę nie mogę się doczekać wyścigów z nim. Chociaż ścigaliśmy się razem tylko kilka razy, zeszłoroczne Giro wszystko zmieniło. Stało się jasne, że świetnie się uzupełniamy. Mads zawsze tworzy atmosferę, w której musimy wygrywać. Potrafi mnie naprawdę zmotywować do dawania z siebie 120%. Naprawdę to lubię. Po naszym dobrym Giro w zeszłym roku zobaczyliśmy, że mamy wiele wspólnych cech. Potrafimy sobie nawzajem pomagać w wygrywaniu wyścigów. Musimy na tym budować naszą moc – taka współpraca jest ważna również w klasykach
— mówił Mathias Vacek jeszcze przed kontuzją swojego klubowego kolegi.
Właśnie – jakim właściwie kolarzem jest 23-letni Czech? Ciężko go bowiem nazwać sprinterem, choć potrafi zafiniszować z mniejszej grupy. Jest świetny na czas, choć wciąż czeka na swoją pierwszą głośną wygraną w tej materii. Przejeżdża mniejsze podjazdy, ale czy to wystarcza by uznać go za punchera? Nie boi się i bruków, ale jeśli chodzi o klasyki, to i tu póki co nie było jeszcze wielkich sukcesów. Można zatem stwierdzić, że Mathias Vacek wciąż szuka swojej ścieżki, a w Lidl-Trek wiele osób wierzy, że stać go na bycie odpowiednim zastępstwem za Madsa Pedersena.
Plan w Lidl-Trek zakłada, że zastąpię Madsa w roli lidera podczas klasyków. Na razie jednak wciąż mogę się od niego wiele nauczyć. Mam bowiem przed sobą jeszcze długą drogę do osiągnięcia jego poziomu. Z drugiej strony, wiem też, że naprawdę mam predyspozycje, by pewnego dnia na dobre przejąć jego rolę. Wierzę, że wszystko, w co teraz inwestuję, się opłaci. Mads musiał włożyć mnóstwo ciężkiej pracy, żeby osiągnąć tak wysoki poziom. Na ten moment jednak niczego bardziej nie pragnę niż tego, żeby to Mads wygrał wyścigi takie jak Ronde van Vlaanderen czy Paryż-Roubaix. Chcę pomóc mu wygrać wyścig marzeń – Roubaix. Wiem, że potrafi to zrobić. Chcę być tego częścią i rozwijać się wszechstronnie u jego boku. Wiem, że nigdy nie będę w stanie dotrzymać kroku najlepszym góralom, ale w pozostałych kwestiach mogę wiele osiągnąć
— opowiadał obszernie czeski kolarz.
Widać zatem, że Lidl-Trek wiąże z Mathiasem Vackiem spore nadzieje, ale jakie będą jego najbliższe plany? Gdzie po bardzo intensywnej wiośnie zobaczymy 23-letniego zawodnika oraz w jaki sposób zamierza walczyć o kolejne sukcesy?
Planowo mamy z Madsem wybrać się na Tour de France. Tam będę jego rozprowadzającym, szczególnie gdy uda nam się zredukować peleton, ale na niektórych etapach mogę też jechać na swoje konto poprzez np. ucieczkę. Ale szczerze mówiąc nie myślę póki co o sobie. To w porządku, że póki co mam innych liderów. Poza tym najpierw skupię się na klasykach, a potem na Tourze. Chcę też bardziej skupić się w tym roku na jeździe indywidualnej na czas. Są też Mistrzostwa Europy i świata, więc będę miał mnóstwo okazji do walki na swoje konto. Po Tourze mam nadzieję utrzymać dobrą formę – przynajmniej taką mam nadzieję. Następnie, poprzez GP Québec i GP Montreal, pojadę na Mistrzostwa Świata. Co prawda nie lubię dużo podróżować, a jet lag potrafi mnie wykończyć, ale takie jest życie kolarza. Zresztą do mistrzostw to jeszcze daleka droga. Może po Tourze czeka mnie jeszcze np. Renewi Tour? To również dobry wyścig dla mnie. Ranty, bruki, jazda na czas. Myślę, że to bardzo atrakcyjny wyścig i ma wszystko, co lubię. Zobaczymy co czas przyniesie
— zakończył Mathias Vacek.
Na ten moment w programie Czecha znajdziemy kolejno Omloop Nieuwsblad (28.02), Paryż-Nicea (8-15.03), Mediolan-San Remo (21.03), E3 Saxo Classic (27.03), In Flanders Fields (29.03), Dwars door Vlaanderen (1.04), Ronde van Vlaanderen (5.04) i Paryż-Roubaix (12.04), ale możliwe, że pojawią się tu jeszcze kolejne wyścigi. Wiele będzie bowiem zależało od tego kiedy, i czy w ogóle, do rywalizacji w klasykach powróci w tym roku Mads Pedersen.









