Przed Filippo Ganną już ósmy sezon w barwach drużyny INEOS Grenadiers. W trakcie przygotowań do nowego sezonu Włoch znalazł czas by udzielić wypowiedzi włoskiemu dziennikowi La Gazzetta dello Sport, w którym opowiedział o klątwie drugich miejsc i swoim apetycie na więcej.
W poprzednim sezonie Ganna był jednym z nielicznych zawodników, którzy potrafili się włączyć do rywalizacji między Mathieu van der Poelem a Tadejem Pogačarem w wiosennej kampanii klasyków. Wszyscy pamiętamy jak wytrwale Włoch gonił swoich rywali podczas Mediolan – San Remo, który zakończył na drugim miejscu. Tę samą pozycję zajął podczas Mistrzostw Europy na czas, gdzie musiał uznać wyższość innego dominatora, Remco Evenepoela. Drugie miejsca nie zaspokajają jednak amibcji Ganny.
W ostatnich sezonach przyszło sporo drugich miejsc. Za dużo. Z mojego punktu widzenia… trzeba je zamienić na pierwsze miejsca. Na zwycięstwa. Chcę rewanżu. Za rok skończę 30 lat, ale to nie znaczy, że nie wierzę w dalszy rozwój. Zwłaszcza że inni też się poprawiają. Może będę startował trochę mniej. Ale jak już jadę, to po to, żeby wygrać
Ganna przyznał, że to drugie miejsce na Mediolan – San Remo i fakt, że zwycięstwo było o włos, sprawiły, że wygranie go stało się głównym celem zawodnika INEOS Grenadiers. Włoch został również zapytany o to, co musiałby poprawić by go osiągnąć.
Raczej nie zmieniać, tylko robić te same rzeczy trochę lepiej. Szczególnie na San Remo, Monumencie, do którego byłem najbliżej. Już pokazałem, że mogę tam być. Sukces od porażki dzieli ułamek sekundy. To prawda. To rzeczywistość, z którą trzeba się zmierzyć. Chcę zwycięstwa w San Remo.Jest w zasięgu. Co do Roubaix, muszę próbować za każdym razem, kiedy mogę. Nigdy nie trafiłem na właściwy moment, często docierałem tam w spadku formy. Kto wie, może w 2026 historia się zmieni
Ganna wrócił jeszcze myślami do srebrnego medalu zdobytego w mistrzostwach Europy w jeździe indywidualnej na czas. Przyznał, że na trasie czasówki osiągnął rekordowe wartości i, mimo że wówczas nie wsytarczyło to na Remco Evenepoela, Włoch nie składa broni.
Na ostatnich mistrzostwach Europy we Francji osiągnąłem wartości rekordowe, których nie miałem od czasówki w Valdobbiadene na Giro d’Italia 2020, a nawet je poprawiłem. Nie wystarczyło do wygranej, ale to za mało, by mnie zniechęcić









