Jan Bakelants nie jest zadowolony z zaprezentowanej trasy Tour de France 2026. Były kolarz w rozmowie z Het Laatste Nieuws ostro skrytykował organizatorów wyścigu z ASO, twierdząc, że „nie potrafią sprawić, by Tour był bardziej emocjonujący”.
Tegoroczna prezentacja ujawniła, że w 2026 roku peleton czekają dwa finisze na Alpe d’Huez, wczesny wjazd w Pireneje, drużynowa jazda na czas oraz 26-kilometrowa indywidualna czasówka wokół Thonon-les-Bains. Zdaniem Bakelantsa taki układ etapów nie sprzyja rywalizacji i ponownie faworyzuje Tadeja Pogačara.
To trochę rozczarowujące. Organizatorzy nie uwzględnili mocnych stron Remco Evenepoela przy projektowaniu trasy
– stwierdził Belg.
Największym mankamentem, według niego, jest zbyt krótka jazda indywidualna na czas.
26 kilometrów to zaledwie połowa prawdziwej czasówki. To dystans, który przy tylu przewyższeniach i kilometrach całego wyścigu ma znikomy wpływ na klasyfikację generalną. Jest też zbyt blisko Paryża, by coś zmienić
– tłumaczy Bakelants.
Były zawodnik dodał, że preferowałby dłuższy odcinek, liczący 40–50 kilometrów, który mógłby wprowadzić więcej emocji.
Ta jazda na czas potrwa około pół godziny, więc trudno będzie nadrobić straty. A fakt, że Alpe d’Huez pojawi się dwa razy, pokazuje brak świeżych pomysłów. Na tym etapie Touru nikt tego już nie chce. Kilka etapów po górach o średnim nachyleniu byłoby znacznie ciekawsze
– ocenił.









A czy on myśli, że wydłużenie czasówki do 40km cokolwiek zmieni? Jak Remco nie wytrzyma w górach jak w tym roku to kompletnie może zapomnieć o dobrym wyniku w generale.
głupi ten Belg – myśli że beksa da radę