W czwartkowy późny wieczór świat obiegła informacja, że Biniam Girmay ma się związać 3-letnim kontraktem z ekipą Premier Tech. Nazwa ta nie jest przypadkowa – te same plotki informują bowiem, że począwszy od nowego sezonu człon „Israel” zniknie z nazwy bliskowschodniej formacji.
Kilka dni temu jeden z najsłynniejszych kolarskich agentów Alex Carera opublikował zdjęcie z Biniamem Girmayem, pod którym w opisie poinformował, że wyjaśniła się przyszłość erytrejskiego kolarza. Media rozpoczęły poszukiwanie jakichkolwiek dodatkowych wiadomości i do takich doszli dziennikarze Le Soir. Według ich źródeł 25-latek ma trafić do ekipy Israel-Premier Tech, z którą zwiąże się 3-letnim kontraktem. Istnieje jednak jedno „ale” – nie wiadomo kiedy rozpocznie się ta współpraca, a wszystko zależy od tego jak zakończy się fuzja Lotto i Intermarché-Wanty. Jeśli wszystko przebiegnie w niej zgodnie z planem to Biniam Girmay zasili bliskowschodnią formację już od sezonu 2026, jeśli zaś ta się opóźni to ma to nastąpić rok później.
Przy okazji tego transferu pojawiła się także druga, nie mniej ciekawa informacja mająca póki co status plotki – Erytrejczyk nie zasili bowiem „Israel-Premier Tech”, a jedynie „Premier Tech”, albowiem pierwszy człon, który budzi obecnie gigantyczne kontrowersje, ma zniknąć z nazwy bliskowschodniej formacji.
According to Le Soir Biniam Girmay has signed for 3 years for Israel – Premier Tech, starting 2026 or 2027 depending from Lotto – Intermarché merger.
The team will also drop "Israel" name from 2026 being called only "Premier Tech"https://t.co/QUS30xkOS7
— La Flamme Rouge (@laflammerouge16) September 4, 2025
Rezygnacja z Israela w nazwie nie jest jednak potwierdzona, a przynajmniej pod wątpliwość poddaje ją jeden z najlepiej poinformowanych kolarskich dziennikarzy – Brytyjczyk Daniel Benson. Ten napisał, że skontaktował się z ekipą, która zaprzeczyła takiej plotce.
Some reports that IPT will drop Israel from the jersey for next year. Team inform me that’s not accurate.
— Dnlbenson (@dnlbenson) September 5, 2025









Moim zdaniem UCI powinno zakazać stosowania nazw państw w nazwach drużyn (tylko nie wiem, czy ktoś tam będzie miał dość jaj by to przeforsować), skoro nie są to żadne reprezentacje i jeżdżą kolarze z reguły kompletnie innych narodowości. Nie chodzi tu tylko o ekipę z „państwa, położonego tam gdzie chce” ale tak samo o inne Bahrainy czy o UAE.
@Ricky: nie tylko nazw państw, ale także wszelkich innych nazw niebędących sponsorem, tak żeby nie powstawały twory typu Team Katusha, nawiązująca do broni używanej w trakcie WW2. Zespół powinien nazywać się tak jak jego sponsor lub produkt wytwarzany przez tego sponsora, ewentualnie z uwzględnieniem dopisku „team”, cycling team” itp., czyli tak, jak to wszystko funkcjonowało do końca 2006 r.
@Konrad….a dlaczego….skoro jest Barcelona to dlaczego nie może być Astana. Jak dla mnie niech się nazywają jak chcą….natomiast jeśli chodzi o Israel to nie kumam….zbanować dziadów podobnie jak Rusvelo i po temacie.
@Reko, ponieważ, grupy takie jak Astana, Katusha, Bahrajn, UAE, czy Israel są wspierane przez państwa lub ukierunkowane na ich promowanie, co wiąże się z polityką. A połączenie polityki ze sportem to nie jest najlepsze połączenie. Najlepszym przykładem na to są wydarzenia (protesty) z Vuelty.