fot. Intermarche-Wanty / Photonews

W czwartkowy późny wieczór świat obiegła informacja, że Biniam Girmay ma się związać 3-letnim kontraktem z ekipą Premier Tech. Nazwa ta nie jest przypadkowa – te same plotki informują bowiem, że począwszy od nowego sezonu człon „Israel” zniknie z nazwy bliskowschodniej formacji.

Kilka dni temu jeden z najsłynniejszych kolarskich agentów Alex Carera opublikował zdjęcie z Biniamem Girmayem, pod którym w opisie poinformował, że wyjaśniła się przyszłość erytrejskiego kolarza. Media rozpoczęły poszukiwanie jakichkolwiek dodatkowych wiadomości i do takich doszli dziennikarze Le Soir. Według ich źródeł 25-latek ma trafić do ekipy Israel-Premier Tech, z którą zwiąże się 3-letnim kontraktem. Istnieje jednak jedno „ale” – nie wiadomo kiedy rozpocznie się ta współpraca, a wszystko zależy od tego jak zakończy się fuzja Lotto i Intermarché-Wanty. Jeśli wszystko przebiegnie w niej zgodnie z planem to Biniam Girmay zasili bliskowschodnią formację już od sezonu 2026, jeśli zaś ta się opóźni to ma to nastąpić rok później.

Przy okazji tego transferu pojawiła się także druga, nie mniej ciekawa informacja mająca póki co status plotki – Erytrejczyk nie zasili bowiem „Israel-Premier Tech”, a jedynie „Premier Tech”, albowiem pierwszy człon, który budzi obecnie gigantyczne kontrowersje, ma zniknąć z nazwy bliskowschodniej formacji.

Rezygnacja z Israela w nazwie nie jest jednak potwierdzona, a przynajmniej pod wątpliwość poddaje ją jeden z najlepiej poinformowanych kolarskich dziennikarzy – Brytyjczyk Daniel Benson. Ten napisał, że skontaktował się z ekipą, która zaprzeczyła takiej plotce.

Poprzedni artykułOkolo jižních Čech 2025: Marcin Budziński 7. na otwarcie
Następny artykułZwycięzca bierze wszystko – zapowiedź 13. etapu Vuelta a España 2025
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Moim zdaniem UCI powinno zakazać stosowania nazw państw w nazwach drużyn (tylko nie wiem, czy ktoś tam będzie miał dość jaj by to przeforsować), skoro nie są to żadne reprezentacje i jeżdżą kolarze z reguły kompletnie innych narodowości. Nie chodzi tu tylko o ekipę z „państwa, położonego tam gdzie chce” ale tak samo o inne Bahrainy czy o UAE.

Konrad
Konrad

@Ricky: nie tylko nazw państw, ale także wszelkich innych nazw niebędących sponsorem, tak żeby nie powstawały twory typu Team Katusha, nawiązująca do broni używanej w trakcie WW2. Zespół powinien nazywać się tak jak jego sponsor lub produkt wytwarzany przez tego sponsora, ewentualnie z uwzględnieniem dopisku „team”, cycling team” itp., czyli tak, jak to wszystko funkcjonowało do końca 2006 r.

reko
reko

@Konrad….a dlaczego….skoro jest Barcelona to dlaczego nie może być Astana. Jak dla mnie niech się nazywają jak chcą….natomiast jeśli chodzi o Israel to nie kumam….zbanować dziadów podobnie jak Rusvelo i po temacie.

Konrad
Konrad

@Reko, ponieważ, grupy takie jak Astana, Katusha, Bahrajn, UAE, czy Israel są wspierane przez państwa lub ukierunkowane na ich promowanie, co wiąże się z polityką. A połączenie polityki ze sportem to nie jest najlepsze połączenie. Najlepszym przykładem na to są wydarzenia (protesty) z Vuelty.