fot. Soudal Quick-Step / Getty Sport Images

Spodziewaliśmy nudnego, monotonnego dnia w Tour de France. Duet uciekinierów z Alpecin – Deceuninck zrobił jednak wszystko, by emocji na 9. etapie tegorocznej Wielkiej Pętli nie zabrakło. Ucieczka została złapana tuż przed metą, a najlepszy w sprinterskim finiszu okazał się Tim Merlier (Soudal – Quick Step).

Niedzielny etap prowadził do ikonicznego dla sprinterów Châteauroux. Miasta, które czterokrotnie gościło metę etapu Tour de France. Miasta Marka Cavendisha, w którym Brytyjczyk triumfował trzy razy, w 2008, 2011 i 2021 roku. W 1998 najlepszy był inny legendarny sprinter – Mario Cipollini. Dziś, po przejechaniu 174,1 kilometra przy około 1300 metrów przewyższenia,  do tego wybitnego grona miał dołączyć kolejny śmiałek.

Największe szanse na uczynienie tego, dawano przed startem etapu liderowi klasyfikacji punktowej i zwycięzcy wczorajszego etapu – Jonathanowi Milanowi (Lidl – Trek). Łatwość z jaką Włoch wygrywał finisze po punkty na lotnych premiach, z jaką wygrał wczorajszy etap, bardzo dobra dyspozycja zespołu i całkowite podporządkowanie go liderowi – to wszystko pozwalało nam wierzyć, że to zgarnie on drugi etap z rzędu i umocni się na pierwszej pozycji w klasyfikacji punktowej. Warto odnotować, że sędziowie ukarali Włocha odjęciem 10 punktów za przepychanki na mecie wczorajszego etapu.

Po wycofaniu się z wyścigu Jaspera Philipsena (Alpecin Deceuninck) jako największego rywala Milana do zielonej koszulki wymieniano przede wszystkim jej zdobywcę z zeszłego roku – Biniama Girmay’a (Intermarché – Wanty). Erytrejczyk również ma drużynę, której jedynym celem jest pomaganie mu w obronie tytułu. I to właśnie on najczęściej na premiach lotnych przyjeżdzał za Włochem, i to on finiszował na pierwszym etapie na drugim miejscu, tuż za Philipsenem. I to on był naturalnie kolejnym faworytem do przyprowadzenia dziś peletonu na metę.

Na ten konkretny etap szykował się, pozbawiony pomocy, zajętych Remco Evenepoelem kolegów, Tim Merlier (Soudal Quick – Step). Płaska końcówka odpowiada mu bardziej niż wczorajszy, lekki podjazd pod metę. Swój udział w walce o zwycięstwo etapowe zapowiedział również na swoim profilu na portalu X,  drugi na sobotnim etapie, Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike).

Wszyscy spodziewali się kolejnego sielankowego dnia, więc tuż po starcie ostrym… z peletonu odjechał Mathieu van dar Poel (Alpecin Deceuninck), w towarzystwie swojego drużynowego kolegi – Jonasa Rickaerta. Duet szybko osiągnął przewagę blisko trzech minut i mknął w stronę lotnej premii w Sérigny. Jako pierwszy przekroczył ją były mistrz świata, który zgarnął 20 punktów. Z peletonu, klasycznie już najlepszy był Milan, przed Girmay’em i Merlierem. Ucieczka miała na ten moment 4 minuty przewagi, Lidl – Trek był osamotniony w pogoni, nie mogąc doczekać się pomocy innych drużyn.

Przewaga wciąż wzrastała, gdy w peletonie doszło do kraksy, w której poszkodowani byli między innymi: Sam Watson (Ineos Grenadiers), Soren Waerenskjold (Uno-X Mobility) i Pavel Bittner (Picnic-PostNL). Chwilę później w rowie wylądował Georg Zimmerann (Intermarché – Wanty). Swoje problemy miał również poszkodowany wczoraj João Almeida, który zaczął odstawać od peletonu, by ostatecznie wycofać się z wyścigu.

Na 100 kilometrów do mety przewaga ucieczki już pięć i pół minuty. Jako pierwsza z paktu przeciwko Lidlowi wykruszyła się drużyna Uno-X Mobility, która dołączyła do amerykańskiej ekipy na czele peletonu. Po chwili swoich zawodników oddelegowały również inne teamy. Pościg się rozpoczął.

Swoje trzy grosze po raz kolejny postanowił dorzucił wiatr, który w związku z wijącą się trasą, zmieniał swój kierunek i sprzyjał tworzeniu się rantów. Uciekinierzy, którzy z utrudnieniami musieli mierzyć się tylko we dwóch, szybko zaczęli tracić przewagę nad peletonem, w którym współpraca zamieniła się po prostu w walkę o utrzymaniu na czele.

Klasycznie już w tej edycji Wielkiej Pętli, podczas bocznych wiatrów, na czoło wyszli zawodnicy Team Visma | Lease a Bike. Peleton znów się porwał. Zagubieni byli zawodnicy UAE Team Emirates – XRG, którzy zostawili swojego lidera – Tadeja Pogačara – praktycznie samego.  Gdy przewaga ucieczki zmalała do pół minuty i wydawało się, że lada moment zostanie ona zlikwidowana, znów zmienił się kierunek jazdy i ponownie wzrosła do minuty. Duet z Alpecin – Deceuninck wjeżdzał na ostatnie 10 kilometrów.

Chwilę później ostanie mocniejsze pociągnięcia korbą wykonał Jonas Rickaert i były mistrz świata ruszył do przodu z nadzieją, że uda mu się utrzymać nad zdezorganizowanym przez ranty peletonem. Jednak na dwa kilometry przed metą, że ta sztuka niestety nie powiedzie się. Holender został złapany na 800 metrów przed metą.

Po długim, chaotycznym finiszu, o grubość szprychy, najlepszy, po raz drugi w tej edycji okazał się Tim Merlier. Belg okazał się minimalnie lepszy od Jonathana Milana. Podium uzupełnił Arnaud De Lie (Lotto). Wszyscy faworyci w klasyfikacji generalnej przyjechali bez strat czasowych.

 

Results powered by FirstCycling.com

Wszystko o 112. edycji Tour de France:

 

Poprzedni artykułPowrót Króla! Tom Pidcock wygrywa Puchar Świata w Pal Arinsal w Andorze
Następny artykułTour de France 2025: Milan umacnia się na prowadzeniu w klasyfikacji punktowej, pogoń Merliera
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
22 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ronin
Ronin

Co robi na tym Tourze Yates z UAE? Odpadł im Almeida, to tam nie będzie kto miał pracować na Pogacara. Cienko to widzę. Szykuje Deja vu z 2022 roku.

Alek
Alek

Etap o dziwo dowiózł, ale działo się tyle absurdalnych rzeczy że brakowało tylko Tadeja walczacego o punkty na lotnej I mecie. Szkoda kraks I wycofanych. Duże osłabienie UAE, a na koniec to już niemal sam został pogacar. Mocniejszy skład pojechał do Austrii.

Ricky
Ricky

Twardzi fajni Tadeja (ci co wiedzą o kim mówię, to wiedzą o kim mówię) i tak wierzą, że on wygra ten wyścig w pojedynkę. Może zresztą i tak będzie ale biorąc pod uwagę jak mocną i ciągle całą ekipę ma Jonasz, to jego szanse właśnie wzrosły dość istotnie. A co do składu to ja od początku się dziwiłem, że nie wysyłają Rafała na najważniejszy wyścig w sezonie tylko każą mu się bawić w niańkę…

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  Ronin

Prawdopodobnie czeka na góry, a co miałby dotychczas robić?

Anty hiphop
Anty hiphop

Oby wygrał każdy a nie flustrat Milan albo morderca kotów Tiberi. Hrrr tfu!

Anty hiphop
Anty hiphop

Ricky kolejny fan bezpłciowego kolarstwa które serwuje ekipa garbatego, ciętego z metra duńskiego sprawiacza ryb 😂😂😂 weź ty się schowaj gdzieś z tymi swoimi pomocnikami i nie oglądaj więcej kolarstwa na wysokim poziomie. Możesz sobie oglądać wyścigi kobiet i tam się spełniać

Kokospoko
Kokospoko

Ciakwa będzie czasówka górska, bo ona może wiele ustawić.

Andrzej
Andrzej

Z całym szacunkiem za pracę która wykonujecie ale tych artykułów nie da się czytać. Liczba błędów redukcyjnych, uciętych wyrazów czy niedokończonych zdań jest tyle, że aż kłuje to w oczy. Może lepiej wrzucić post 5 min później ale przynajmniej raz sprawdzić czy wszystkie zdania i cały tekst mają sens.

Ricky
Ricky

Andrzej, daruj małą złośliwość ale Twoje błędy „redukcyjne” też biją w oczy ;).

Kokospoko
Kokospoko

A co do UAE, albo czekają na góry, albo rzeczywiście nie mają panowie formy, bo na razie wygląda to bardzo słabo w ich wykonaniu.

do Andrzeja
do Andrzeja

Andrzejku, sam napisałeś bez składni.

Marcin
Marcin

Kibicuje Pogacarowi, nigdy gorszej podróbce Armstronga, ale jak on sam ma wygrać ten wyścig? Visma go zakatuje niestety. Management UEA do wymiany.

Wojtas
Wojtas

Jutro MVDP straci 10 minut i znowu będzie płacz czemu się nie zregenerował

Marek Aureliusz Junior
Marek Aureliusz Junior

Jonas rise, Tadzio bez Almeidy nie będzie już tak kozaczył w górach 🥳

Paweł
Paweł

Kolarstwo jest super. Tylko te finisze z peletonu… beznadzieja. Nie znoszę tego, nie wiem dlaczego, ale tak mam! Pozdrawiam wszystkich fanów dwóch kółek.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

@antu hiphop
Po polsku piszę się frustrat. Zamiast pisać tutaj może wróć do nauczania poczatkowego?

A co do meritum to niestety brak drużyny nie sądzę żeby miał wpłynąć na szanse Pogaczara. Kto miałby mu zagrozić, Visma nie ma, przecież drugiego lidera jak Roglić, ktorym mogliby grać? Jorgenson nie sprawdzając, ma pewnie z 10 minut straty, a nawet jak nie, to zaraz będzie miał. Wystarczy, że będzie kontrolował Jonasza i pewnie dołoży mu jeszcze parę minut, jak to ostatnio bywało. Swoją drogą ciekawe jak ci kolesie tak dobrze się regenerują, nieprawdaż?

Kuba
Kuba

Brak Almeidy to duża strata dla UAE. A. Yates, Sivakov i Soler do tej pory głównie odpoczywali czekając na górskie etapy, ale to samo robili Kuss i S. Yates z Vismy. Plus Jonas ma jeszcze Jorgensona. W górach będzie ciekawie; Visma jak co roku liczy na jeden słabszy dzień Tadeja.

Janusz
Janusz

@majkel
przecież Jorgenson ma 1min 34s straty do Pogiego, 17s do Vingegarda

Ricky
Ricky

Anty hiphop, sorry ale Twoje komentarze są tak żałosne (nie chodzi mi tylko o ten konkurenty skierowany akurat do mnie, zresztą jak większość mocno nietrafiony), że szkoda mi czasu by na to coś merytorycznie odpisywać.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

@Janusz
Racje, ale długo to nie potrwa, jeśli trzeba będzie spawać i ciągnąć Już Nie Tak Potężnego DUŃCZYKA.

Eddie X
Eddie X

@anty hiphop nie za bardzo rozumiem uwag do Duńczyka, jednego z najlepszych kolarzy tego pokolenia, a już tym bardziej uwag o wyścigach kobiet, których zapewne nie oglądasz, ale się wypowiadasz. lepiej dla ciebie by było żebyś swoje miałkie komentarze wypowiadał na forum tv republika do którego jest ci zdecydowanie bliżej.

Arnaud
Arnaud

Eddie X, mógłby posłuchać twojej rady a ty z tymi swoimi „oświeconymi” komentarzami też mógłbyś się przenieść na forum TVNu.