fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Cóż to był za wyścig w wykonaniu Bartosza Łyżwy! Choć mogłoby się wydawać, że junior UKS Avatar Silesia Team zdobył „tylko” brązowy medal w rywalizacji juniorów w ramach Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025, to styl, w jakim tego dokonał zrobił ogromne wrażenie. Młody zawodnik w końcówce odrobił stratę, która wydawała się być nie do nadrobienia.

Powoli zbliżając się do naszego finału wywiadów z Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025 docieramy do rozmowy z brązowym medalistą z sobotniego wyścigu ze startu wspólnego juniorów, czyli Bartoszem Łyżwą. Ten krążek wywalczył, choć w pewnym momencie wydawało się, że to nie będzie możliwe. Wszystko za sprawą tego, że gdy do przodu odjechali Jan Jackowiak, Ksawery Gancarz i Maksymilian Matyasik to ich przewaga mierzona była w minutach, a nie sekundach, a z przodu kręciła trójka głównych faworytów wyścigu. Sędzia prowadzący radio wyścigu pozwolił sobie nawet na komentarz, że „znamy już medalistów”, a jednak wtedy zaczęła się fantastyczna szarża Bartosza Łyżwy. Kolarz UKS Avatar Silesia Team oderwał się z grupy jadącej z dość sporą stratą i samotnie pokonywał kolejne kilometry by tuż przed Dobczycami dopaść do Ksawerego Gancarza i Maksymiliana Matyasika, a następnie pokonać tego drugiego i sięgnąć po jakże cenny krążek brązowego koloru. Jak czuł się z nim 18-letni podopieczny Rafała Sekty?

Nie spodziewałem się tego, ale jak już odskoczyłem na Kobielniku to miałem gdzieś w głowie taką myśl, że może dojadę do chłopaków i uda się powalczyć. I rzeczywiście, mam teraz brąz!

— mówił na gorąco Bartosz Łyżwa.

Czy junior UKS Avatar Silesia Team, w którego dorobku z tego roku znajdziemy m.in. 4. miejsce na etapie Grand Prix West Bohemia, niejeden wygrany Puchar Polski czy 4. lokaty w Szlakami Jury i Złotym Kole miał świadomość jak dużą ma stratę gdy zaczynał swoją medalową szarżę?

1,5 minuty miałem do tej dwójki uciekającej, ale miałem świeżą nogę i leciałem ile się da. Zrobiłem sobie taką czasówkę, 30-40 kilometrów i udało się dojechać do chłopaków, ale potem Ksawery odskoczył, a Maks miał już ciężko i gdy poprawiłem to udało się pojechać do mety po brąz

— dodawał kolarz UKS Avatar Silesia Team, którego nie wyprowadzałem z tego, że nam w wozach technicznych podawano nawet większą różnicę pomiędzy grupami.

Bartosz Łyżwa bardzo dobrze jeździ na czas, nie boi się gór, potrafi też zafiniszować – zwłaszcza na trudniejszej trasie, gdy grupa jest nieco mniejsza. Czy zatem tak selektywny wyścig został rozegrany tak jak się spodziewał, czy też warunki, z którymi przyszło mu się mierzyć zaskoczyły go i przez to nie mógł wykorzystać w pełni swoich predyspozycji?

Początkowo nie układało się tak jak chciałem, bo momentami jeździłem za bardzo z tyłu – gdy poszedł ten odjazd z Jankiem, Ksawerym i Maksem to nie mogłem się do tego złapać. Dopiero później złapałem swój rytm, a gdy na Kobielniku odskoczyłem od grupy to jechałem to co chciałem, dlatego dołączyłem do chłopaków

— powiedział Bartosz Łyżwa, którego dopytałem o to co sprawiało, że nie zwątpił i cały czas walczył.

Oczywiście, że miałem już zwątpienie, myślałem, że medale są już rozdane. Mimo to zaryzykowałem i dzięki temu udało się to zmienić

— dopowiedział 18-letni kolarz.

Jan Jackowiak, który wygrał juniorską rywalizację, praktycznie od 1,5 roku nieprzerwanie ściga się na zachodzie jako zawodnik Cannibal B Victorious, uciekający Maksymilian Matyasik od tego roku jest kolarzem Soudal Quick-Step U19. Nie znaczyło to jednak, że Bartosz Łyżwa mógł mieć kompleksy w walce z nimi, bowiem przedstawiciel UKS Avatar Silesia Team też sporo ściga się za granicą, w gronie najlepszych juniorów świata. Czy to doświadczenie zaprocentowało na trasie naszego krajowego czempionatu?

Tak, te zagraniczne wyścigi nauczyły mnie, że ryzyko popłaca i trzeba je podejmować. Jeśli się nie zaryzykuje to wiadomo, że jest ciężko by zrobić cokolwiek. Tak było dzisiaj – ruszyłem i dzięki temu udało się wywalczyć medal

— przyznawał Bartosz Łyżwa.

Objeżdżenie w światowej stawce daje nie tylko budowanie formy i oswajanie się z wysokimi prędkościami, ale i właśnie takie umiejętności jak właściwe czytanie wyścigów czy korzystanie z okazji, które się nadarzają. Co zatem teraz czeka 18-latka w najbliższym czasie?

Za 2 tygodnie prawdopodobnie jadę na Słowację, na Puchar Narodów, a później będę się przygotowywał do górskich wyścigów w sierpniu

— odpowiedział brązowy medalista juniorskiej rywalizacji.

Bartosz Łyżwa po tym sezonie kończy ściganie w kategorii do lat 19 i zostanie orlikiem, a zatem jednocześnie będzie się też ścigał wraz z elitą. Późniejszy wyścig tej drugiej pokazał, że nawet pierwszoroczni orlicy byli w stanie nawiązywać walkę, o ile rzecz jasna mieli warunki do rozwoju i optymalnego przygotowania się do pokonywania dłuższych dystansów na wyższych prędkościach. Czy Bartosz Łyżwa wie już gdzie trafi na kolejny rok?

Wszystko zależy od tego jak się potoczą kolejne wyścigi i czy pojawią się jakieś fajne wyniki. Myślę, że powinno być dobrze i może wówczas uda się pojechać na Mistrzostwa Europy czy świata, zostać zauważonym i wtedy wiadomo – potoczy się

— powiedział Bartosz Łyżwa, którego na koniec poprosiłem o tradycyjne podziękowania dla osób, które odegrały najważniejszą rolę w drodze do tego medalu.

Szczególnie chciałbym podziękować chłopakom, którzy wraz ze mną uczciwie gonili, a jeśli chodzi o ogół to rodzicom, trenerowi za przygotowanie i podbudowanie w trakcie, gdy już uciekałem, oraz po prostu wszystkim, którzy mnie wspierali – powiem w ten sposób by nikogo nie pominąć

— zakończył Bartosz Łyżwa.

Prosto z serca wydarzeń, czyli Dobczyc, Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025:

Poprzedni artykułMedia: Attila Valter w Bahrain – Victorious
Następny artykułMaksymilian Matyasik: „Ambicje były co najmniej na medal Mistrzostw Polski”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze