fot. Cycling Team Mostostal Puławy

Każdy wyścig kolarski ma swoich bohaterów, a tymi nie zawsze są wyłącznie ci, którzy sięgają po zwycięstwa. Na trasie 4. etapu Międzynarodowego Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków sporo emocji polskim kibicom dał 19-letni Bartosz Łyżwa, który przeskoczył do odjazdu i długo walczył o etapowy triumf. Z tej okazji postanowiłem krótko porozmawiać z zawodnikiem KS Pogoni Mostostal Puławy.

Tegoroczna, 37. już edycja Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiego „Solidarności” i Olimpijczyków póki co jest zdominowana przez sprinterów. Z tej okazji mieli już Państwo okazję w ostatnich dniach przeczytać rozmowy z Marcelim Bogusławskim (ATT Investments), który wygrał trzy pierwsze etapy i pewnie prowadzi w klasyfikacji generalnej zmierzając po obronę tytułu w tejże, a także z Radosławem Frątczakiem (Wibatech Lubelskie Perła Polski), który to 3-krotnie był drugi na tamtych odcinkach. Po 4. etapie zastanowiłem się jednak nad tym, czy aby na pewno wyłącznie sprinterzy walczący na finiszach zasługują na przestrzeń do medialnej wypowiedzi, a odpowiedź na to pytanie była prosta – przecież bohaterów kolarskiego wyścigu jest zdecydowanie więcej. Jeśli chodzi o kolarzy, którzy odpowiadali za polskie emocje na trasie 4. etapu, to tu niewątpliwym numerem 1 był Bartosz Łyżwa, czyli zawodnik KS Pogoni Mostostal Puławy, który w odpowiednim momencie przeskoczył do ucieczki dnia, nadawał w niej bardzo mocne tempo i próbował ubiec rozpędzony peleton. Choć to się nie udało, 19-latkowi należą się wielkie brawa za śmiałą, obiecującą akcję. Jak ta akcja wyglądała z perspektywy samego zawodnika?

Zaatakowałem z peletonu niedługo po lotnej premii, wiał tam bardzo mocny wiatr. Naprawdę ciężko było przeskoczyć do dwójki uciekającej, ale gdy już to zrobiłem, to starałem się pracować więcej od nich, bo chłopaki byli już solidnie ujechani. Czułem się bardzo dobrze i szkoda, że nie udało się dojechać do samej mety

— opowiadał Bartosz Łyżwa.

W ten sposób 19-latek potwierdził pod wieloma względami to, co mogliśmy zobaczyć na transmisji – kolarz KS Pogoni Mostostal Puławy przeskoczył po finiszu w Ogrodzieńcu, a zatem na niespełna 60 kilometrów przed metą do uciekających od dłuższego czasu Collina Westbroeka (Metec – SOLARWATT p/b Mantel) oraz Stana Smita (Volharding Cycling Team), a następnie faktycznie dawał zdecydowanie najdłuższe i najmocniejsze zmiany – to po prostu rzucało się w oczy. Niestety wychowanek UKS Avatar Silesia Team nie miał wystarczającego wsparcia ze strony dwójki Holendrów, by ta akcja mogła pojechać na metę, choć 19-latek dwoił się i troił, by tak było. Jego samego postanowiłem zapytać, czy fakt, że wyścigowi towarzyszyły kamery transmisyjne, miał jakiś wpływ na decyzję o ataku i jego przebieg.

Generalnie wiedziałem, że dużo osób mnie oglądało i to była dla mnie taka pierwsza w życiu akcja na takim większym wyścigu. Jestem w efekcie zadowolony, że to wyszło, że mogłem się pokazać

— mówił Bartosz Łyżwa, którego bliscy czy przyjaciele mogli oglądać nie tylko w samej akcji, ale i w roli animatora wydarzeń, wszak ten dawał wyraźnie najdłuższe i najmocniejsze zmiany. Właśnie – czy taka praca wynikała z wiary, że faktycznie da się ubiec rozpędzony peleton?

Na zmianach byłem dużo dłużej, jechałem też dużo mocniej niż chłopaki, bo liczyłem gdzieś po cichu, że to może dojechać, aczkolwiek z tyłu głowy miałem też to, że na takim wyścigu raczej peleton będzie pilnował. Po prostu liczyłem na ten łut szczęścia i chciałem mu pomóc

— dodawał kolarz KS Pogoni Mostostal Puławy.

Zapewne sam odjazd przeszedłby bez większego echa, wszak podczas kolejnych etapów wchodzących w skład 37. edycji Międzynarodowego Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków oglądaliśmy już wiele akcji ofensywnych, ale w tej bardzo w oczy rzucała się ta aktywna postawa młodego, 19-letniego kolarza, dla którego to pierwszy sezon po zakończeniu kategorii juniora. Ambicji młodemu sportowcowi nie można było odmówić, choć okoliczności również nie sprzyjały – gdy już różnica spadła poniżej minuty, to na długich prostych peleton musiał widzieć trójkę harcowników. Czy obecność dużej grupy za plecami, którą było widać oglądając się do tyłu, nie działała demotywująco na uciekiniera?

Starałam się jechać tyle, ile tylko miałem w nogach, niezależnie od tego co działo się z tyłu. W pewnym momencie przeżywałem już delikatny kryzys, ale nie wynikał on z obecności grupy, którą było widać za naszymi plecami. Jeśli miałbym powiedzieć, że coś działało negatywnie, to najgorszy był jednak ten wiatr – to on dawał mocno w kość

— powiedział uciekający przez wiele kilometrów Bartosz Łyżwa. 19-latka, zawodnika wywodzącego się z UKS Avatar Silesia Team, a zatem ekipy z tego samego województwa, gdzie kończył się 4. etap, musiałem też dopytać, czy akcja właśnie na tym terenie była z góry zaplanowana, czy też jednak wynikała z pewnej spontanicznej decyzji.

Wiedziałem, że dziś jest mega niesprzyjający wiatr, mogą być też ranty, więc gdzieś byłem czujny. Jechaliśmy jednak momentami bardzo spokojnie, więc zobaczyłem swoją szansę, a zakładaliśmy, że jeśli będzie okazja, to mam się zaangażować, by przypuścić właśnie taką akcję i to się udało wykonać

— odpowiadał Bartosz Łyżwa, którego zapytałem na koniec o to, czego życzyć jemu i jego kolegom z KS Pogoni Mostostal Puławy na ostatni dzień rywalizacji w ramach 37. edycji Międzynarodowego Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków.

Myślę, że trzymajcie kciuki, byśmy zrobili jutro fajny wynik, dobrze współpracowali i żeby się udało pojechać z satysfakcją z tej jak najwyższej lokaty

— zakończył Bartosz Łyżwa, 19-letni zawodnik, którego mogli Państwo oglądać w świetnej akcji ofensywnej na trasie piątkowego etapu „Solidarki”. Już dziś, w sobotę, wielki finał tego wyścigu, a ostatni odcinek o długości 173,4 kilometra został poprowadzony na trasie z Nowin do Jaworzna. I tu kolarzom będą towarzyszyły kamery transmisyjne, toteż serdecznie zachęcam do śledzenia zmagań kolarskiego peletonu, który rywalizuje obecnie w polskim wyścigu rangi UCI 2.2.

W Sosnowcu rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o 37. edycji Międzynarodowego Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków:
Poprzedni artykułPojedynek o grochy – faworyci klasyfikacji górskiej Tour de France 2026
Następny artykułWyścig Solidarności i Olimpijczyków 2026: Transmisja wideo z 5. etapu [na żywo]
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze