fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Na pierwszy rzut oka pewną niespodzianką zakończyła się jazda indywidualna na czas orlików w ramach Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025. Złoto powędrowało bowiem do Konrada Waliniaka z Voster ATS Team. Tylko czy na pewno nie dało się przewidzieć takiego obrotu spraw? Jak się okazuje nowy mistrz przyjeżdżał do Szczyrzyc właśnie z myślą o tytule.

Czytając typowania przed środową jazdą indywidualną na czas w ramach Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025 zdecydowanie najczęściej na 1. miejscu pojawiał się Mateusz Gajdulewicz. Za plecami kolarza Mazowsze Serce Polski, zależnie od tego kogo spytać, stawiani byli m.in. Patryk Goszczurny, Dominik Krzyśków czy Marek Kapela, a nazwisko Konrada Waliniaka, choć to brązowy medalista sprzed roku, pojawiało się stosunkowo rzadko w tego typu analizach. Sam typowałem kolarza Voster ATS Team gdzieś pomiędzy 2. a 3. lokatą i momentami wydawało mi się, że było to obstawienie nazbyt optymistyczne. 20-latek nie miał zatem presji głównego faworyta, a jednak sięgnął po złoto. Co jeszcze przed dekoracją czuł świeżo upieczony mistrz Polski orlików?

Myślę, że jeszcze to do mnie nie dotarło, że jestem mistrzem Polski. Gdzieś tam wiadomo, że liczyło się na to złoto, na podium, ale chyba jeszcze tego sobie nie uświadomiłem

— zaczął wyraźnie oszołomiony tym sukcesem Konrad Waliniak. Postanowiłem zatem dopytać czy celem startowym był wyłącznie medal dowolnego koloru, ale tu odpowiedź była już dużo bardziej konkretna.

Już rok temu, gdy wywalczyłem brąz, to sobie postanowiłem, że w następnym roku chciałbym wygrać i tak małymi kroczkami dążyłem do tego by zrobić wszystko jak najlepiej, by popełnić jak najmniej błędów. Nastawienie było takie, że co z tego wyjdzie to zobaczymy

— zdradzał świeżo upieczony szosowy mistrz Polski w jeździe indywidualnej na czas.

Pierwotnie w regulaminie zapowiadano dystans 28 kilometrów, finalnie ten wynosił 26,3 kilometra. To wciąż zdecydowanie więcej niż na co dzień przychodzi przejeżdżać zawodnikom w tego typu próbach – jak wpłynęło to na przejazd kolarza Voster ATS Team?

Myślałem, że ta czasówka będzie nieco dłuższa, więc gdy usłyszałem o krótszym dystansie to wiedziałem, że od startu muszę pojechać bardzo mocno. Uważam, że wręcz trochę przeholowałem i później cierpiałem. Na pewno dało się pojechać tę trasę jeszcze lepiej, ale cieszę się, że wystarczyło to do złota

— opowiadał Konrad Waliniak.

Faktem jest, że gdy zobaczyłem na półmetku, że kolarz Voster ATS Team odrobił minutę do Kacpra Maciejuka (Run & Race – Wibatech), finalnie 6. orlika tych Mistrzostw Polski, to troszkę nie dowierzałem, że tak narzucone tempo można utrzymać. Jak się jednak okazuje około 15:10 na półmetku przerodziło się w 30:26 na mecie, a zatem możemy mówić o dwóch bardzo mocno przejechanych półówkach dystansu – średnia tego przejazdu to niemal 52 km/h.

Trasa była super. Przyjechałem tu 2 dni wcześniej, żeby zapoznać się z tymi drogami. Technicznie trasa była łatwa do opanowania. Dla mnie było jedynie za dużo nawrotów – przed rokiem ich nie było i chyba lepiej się z tym czułem

— recenzował Konrad Waliniak.

Teraz przed kolarzami Voster ATS Team kolejne dni wyścigowe. W przypadku 20-latka będzie to jeszcze piątkowy wyścig ze startu wspólnego, gdzie wydaje się, że do głosu dojdą raczej jego koledzy klubowi tacy jak Maciej Banaszak, Michał Żelazowski czy Piotr Maślak. Tylko czy na pewno? Może Konrada Waliniaka stać na kolejną niespodziankę?

Wyścig o mistrzostwo Polski ze startu wspólnego będzie miał górski charakter, więc zobaczymy jak to się ułoży i co moje nogi dadzą pod górę. Widzę, że jeśli po płaskim nogi są to może i na tę trasę wystarczą. Chcielibyśmy jako Voster ATS Team wywalczyć mistrzostwo Polski zarówno w orliku, jak i w elicie, i jako ekipa na pewno będziemy o to walczyć

— deklarował 20-letni zawodnik.

Jeśli chodzi o kolarstwo szosowe to jest to trzeci medal Mistrzostw Polski dla Konrada Waliniaka, ale pierwszy złotego koloru. Komu wciąż młody zawodnik Voster ATS Team chciałby podziękować za swoją drogę do tego sukcesu?

Myślę, że głównie podziękowania należą się dla trenera – za wypożyczenie roweru i całe to przygotowanie. Gdy rok temu stanęliśmy razem po czasówce to powiedzieliśmy sobie, że będziemy chcieli za rok to wygrać i trener dopiął swego. Przez cały rok nastawialiśmy się by być tu w wyśmienitej formie, rower również był perfekcyjnie przygotowany, także chyba to właśnie Bartłomiej Broda jest tym, któremu chciałbym najmocniej podziękować

— zakończył zdobywca złota w jeździe indywidualnej na czas orlików.

Prosto ze Szczyrzyca Jakub Jarosz.


Redakcja Naszosie.pl będzie relacjonowała dla Państwa wszystkie wydarzenia z Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025 prosto z serca wydarzeń. Przygotujemy relacje tekstowe z każdego dnia rywalizacji, a także obszerne zapowiedzi, podsumowania zmagań każdej kategorii oraz liczne wywiady. Śledźcie nasz portal podczas tego wyjątkowego wydarzenia!

Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025:

Poprzedni artykułJan Jackowiak: „Osób, które mnie wspierały w drodze do tego tytułu jest naprawdę dużo”
Następny artykułPatryk Goszczurny: „Nie byłem w pełni przygotowany do tego startu po chorobie”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze