fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Tuż po sukcesie Marii Okrucińskiej toruński Copernicus stanął przed szansą na kolejny złoty medal i jak czas pokazał ten rzeczywiście powędrował do drużyny ścigającej się w pomarańczowych barwach. Jan Jackowiak wykorzystał swoją świetną formę i został mistrzem Polski juniorów w jeździe indywidualnej na czas.

Tegoroczne Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025 otworzyły czasówki w wykonaniu najmłodszych kategorii wiekowych, tj. juniorek i juniorów. Tą drugą wygrał Jan Jackowiak, dla którego był to kolejny sukces odniesiony właśnie w tych stronach – w przeszłości 17-latek wygrywał właśnie tutaj Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży, czyli najważniejsze w Polsce zawody dla juniorów młodszych. Jakie emocje towarzyszyły dzisiejszemu medalowi?

Szczerze mówiąc byłem przed tym startem nieco nieświadomy w jakim jestem miejscu w polskiej stawce, bowiem długo nie miałem okazji ścigać się w Polsce, szczególnie na czas. W zeszłym roku nie mogłem wystartować w Mistrzostwach Polski, miałem kontuzję w tym okresie, więc stawałem dziś do walki trochę na ślepo, że tak to ujmę, ale świetnie, że mam to złoto. Przyjechałem tu po nie. Dużo czasu poświęciłem by dopracować tę pozycję w tym roku, by być mocnym w jeździe na czas i naprawdę fajnie, że udało się ją zdobyć

— opowiadał Jan Jackowiak.

W oficjalnych informacjach trasa miała mieć 28 kilometrów, w rzeczywistości miała około 1700 metrów mniej… Miało z godziny na godzinę coraz mocniej wiać, a jednak warunki były coraz spokojniejsze. Czy mimo tych różnych losowych elementów 17-latkowi z UKS Copernicus CCC Toruń udało się pojechać czasówkę, którą mógłby nazwać perfekcyjną? Jak na ten przejazd wpłynęło doświadczenie Jana w tak długich próbach czasowych?

Myślę, że była to trasa, na której udało mi się dobrze rozłożyć tempo. Nie zabrakło mi nigdzie, pojechałem bardzo równo i mimo wiatru jechałem cały czas bardzo stabilnie. Na pewno pomagało, że miałem już doświadczenie. Jechałem w zeszłym roku w Mistrzostwach Europy, gdzie było 31 kilometrów, długa czasówka, ale generalnie rzadko takie się spotyka. Czempionaty są dłuższe niż wszystkie inne czasówki – na etapówkach to jest zazwyczaj 10, 15, nawet 8 kilometrów, więc na pewno trzeba poświęcić sporo czasu by później utrzymać pozycję przez pół godziny

— rozwijał złoty medalista w rywalizacji juniorów.

Teraz przed Janem Jackowiakiem i jego klubowymi kolegami czy to z UKS Copernicus CCC Toruń, czy też tymi, którzy podobnie jak 17-latek reprezentują też na zachodzie barwy Cannibal B Victorious, sobotni wyścig ze startu wspólnego. Ten zapowiada się na bardzo selektywny, a jak na taką formę rywalizacji zapatruje się zawodnik, któremu potencjalnie taka trasa, jakże podobna do tej, którą potem zobaczymy na Mistrzostwach Świata, powinna bardzo odpowiadać?

To jest fajna trasa dla wielu zawodników, tak myślę. Mimo wszystko jest tu bardzo dużo sposobów na rozegranie tego wyścigu, podoba mi się, że można go szybko otworzyć. Jeśli ktoś jest przygotowany na taki długi wyścig to może go mocno rozpocząć i nie obawiać się, że mu gdzieś zabraknie. Na pewno jest to dobra trasa dla osób, które nie mają licznej drużyny, bo selekcja pod górę może być pomocna. Na pewno nie będzie skakania na płaskim i rozgrywania tego na ostatnich kilometrach poprzez czekanie na finisz tak jak w ostatnich latach miało to miejsce na Mazowszu, gdzie przewagę mieli szybcy zawodnicy z dużą drużyną. Myślę, że tutaj największe szanse ma ten, kto mądrze pojedzie na tej trasie. Kluczem będzie oszczędność, dobre dysponowanie siłami

— szeroko analizował Jan Jackowiak.

Jeśli mocno pofałdowana runda nie wyłoni medalistów to na koniec czeka na zawodników jeszcze wspinaczka do mety ulokowanej w okolicach Hotelu Dobczyce. Podjazd ulicą Jałowcową nie należy do najłatwiejszych i może być ostatnią okazją do ataku po złoty medal.

Ciężko jest mi powiedzieć jak to się skończy. Jak ktoś jest pewny to może czekać do ostatnich kilometrów, bo ten finisz pod górkę otwiera możliwości. Podoba mi się, że jest to trasa mająca kilka różnych scenariuszy

— skwitował temat końcówki kolarz ścigający się tu w barwach UKS Copernicus CCC Toruń.

Medal to zawsze nie tylko zasługa samego zawodnika, ale i masy ludzi będących wokół niego. Komu Jan Jackowiak chciałby podziękować za swoją drogę do tego tytułu mistrza Polski?

Na pewno największym wsparciem jest dla mnie rodzina i mój tata, który jeździ ze mną na każdy możliwy wyścig oraz rodzeństwo, które zawsze mnie dopinguje, mama, która dba o moje żywienie w domu czy na wyjazdach… Na pewno rodzina jest dla mnie wielkim wsparciem, tak samo jak i macierzysty klub – cała obsługa tutaj z Copernicusa, bo to nie tylko trener, który mnie prowadzi, ale każdy trener, który mnie weźmie za skuter na trening czy ci, którzy mnie prowadzili w poprzednich kategoriach, a także trenerzy kadrowi – każdy z nich dołożył cegiełkę do tej części drogi, którą przeszedłem w drodze do tego sukcesu. Osób, które były zaangażowane by mi pomóc jest sporo, tak samo dużo daje mi Bahrain-Victorious i Cannibal B Victorious, gdzie ścigam się na co dzień na arenie międzynarodowej. Tych osób jest naprawdę dużo i nie chciałbym nikogo pominąć, ale obie drużyny, cała obsługa i przede wszystkim rodzina to są ludzie, którzy mi bardzo mocno pomagają

— opowiedział obszernie Jan Jackowiak.

Za zakończenie tej rozmowy ze złotym medalistą poruszyliśmy temat jego doświadczeń w zagranicznym peletonie – zapytałem wprost jak rozkłada się obecnie u niego czas spędzany poza Polską oraz ten, kiedy może przebywać w swojej ojczyźnie.

Ostatnio liczyłem i pod koniec maja miałem ponad 100 dni za granicą w tym roku, także do tej pory zdecydowanie więcej było mnie poza granicami niż w domu. Teraz miałem trochę więcej czasu w Polsce przed Mistrzostwami Polski, ale zaraz znowu wyjeżdżam i wakacje spędzę najprawdopodobniej poza naszymi granicami

— zakończył Jan Jackowiak, zdobywca złotego medalu w jeździe indywidualnej na czas juniorów.

Prosto ze Szczyrzyca Jakub Jarosz.


Redakcja Naszosie.pl będzie relacjonowała dla Państwa wszystkie wydarzenia z Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025 prosto z serca wydarzeń. Przygotujemy relacje tekstowe z każdego dnia rywalizacji, a także obszerne zapowiedzi, podsumowania zmagań każdej kategorii oraz liczne wywiady. Śledźcie nasz portal podczas tego wyjątkowego wydarzenia!

Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025:

Poprzedni artykułMaria Okrucińska: „Zdobywając złoto spełniłam swoje marzenie”
Następny artykułKonrad Waliniak: „Myślę, że jeszcze to do mnie nie dotarło, że jestem mistrzem Polski”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Kibic
Kibic

Nasza największa nadzieja ostatnich lat, w mojej ocenie, oczywiście nie ujmąc pozostałym naszym wybitnym zawodnikom.
Nie dmucham balonika, po prostu widzę w nim ogromny talent i trzymam kciuki aby pięknie się rozwijał!
powodzenia Janek w dalszym rozwoju