fot. Tudor Pro Cycling Team / Sprint Cycling Agency

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Arvid de Kleijn powróci do rywalizacji jeszcze pod koniec czerwca. 31-letni Holender złamał obojczyk końcem lutego w wyniku upadku na siódmym etapie UAE Tour. Choć dla kolarzy takie kontuzje nie są niczym niezwykłym, w jego przypadku powrót do zdrowia był wyjątkowo długi i skomplikowany.

Niestety, nie było to typowe złamanie obojczyka. Złamanie miało trzy odłamy po stronie bocznej, a do tego pojawiły się drzazgi kostne. Rehabilitacja trwa więc znacznie dłużej. Przez sześć tygodni nie mogłem w ogóle wychodzić na rower na zewnątrz. Po dwunastu tygodniach konieczna była operacja usunięcia płytki, która ograniczała mi ruch w barku do 80 stopni

– przyznaje Arvid de Kleijn.

Proces rehabilitacji nie przebiegał łatwo. Holender przez dziewięć tygodni był całkowicie wyłączony z treningów, a jego aktywność ograniczała się do lekkiej jazdy na trenażerze. Przez długi czas zmagał się również z intensywnym bólem, który nie pozwalał mu spać, konieczne było stosowanie silnych leków przeciwbólowych. W połowie maja jego stan zaczął się poprawiać, a niedługo później przeszedł operację usunięcia płytki z obojczyka. Od tego momentu proces powrotu do zdrowia wyraźnie przyspieszył.

Kontuzja uniemożliwiła Holendrowi start w Giro d’Italia, który miał być jego debiutem w wielkim tourze. Wyścig ten był wcześniej ustalony z jego zespołem, szwajcarską ekipą Tudor Pro Cycling Team, jako główny cel sezonu.

Pod koniec maja lekarze oraz sztab zespołu dali de Kleijnowi zielone światło na wznowienie treningów. Choć pierwotnie planował wrócić do ścigania dopiero w sierpniu, możliwe, że zobaczymy go w peletonie już wcześniej.

Miło znów być na rowerze. W teorii chciałbym wystartować w mistrzostwach Holandii. Nie jestem jeszcze pewien, czy się uda, ale to dobry moment, by złapać rytm wyścigowy

– powiedział 31-letni Holender.

De Kleijn nigdy nie miał łatwej drogi do zawodowego peletonu. Przez lata ścigał się w mniejszych drużynach, takich jak Cyclingteam Jo Piels, Baby-Dump Cyclingteam czy Metec – TKH Continental Cyclingteam p/b Mante. Profesjonalny kontrakt podpisał dopiero w wieku niemal 26 lat, w 2020 roku z duńskim Riwal Securitas Cycling Team. Po zamknięciu zespołu w wyniku pandemii przeniósł się do amerykańskiej ekipy Rally Cycling, gdzie odnosił pierwsze sukcesy.

W 2023 roku dołączył do Tudor Pro Cycling Team i szybko stał się ważnym ogniwem zespołu. Jego największym dotychczasowym sukcesem jest zwycięstwo etapowe w wyścigu Paryż–Nicea w zeszłym roku.

Poprzedni artykułPieter Serry po 13 latach rozstaje się z Soudal Quick-Step
Następny artykułTour de Suisse 2025: Onley wygrał 5. etap, Vauquelin nowym liderem wyścigu
Dawid Jodłowski
Pasjonat kolarstwa i wielu innych sportów takich jak koszykówka czy piłka nożna. W wolnym czasie uwielbia podróżować. Na co dzień student Uniwersytetu Jagiellońskiego.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze