Po wielu kilometrach ucieczki Paweł Cieślik wygrał 2. etap Małopolskiego Wyścigu Górskiego pokonując na finiszu Marka Rutkiewicza. Trzecie miejsce zajął Mariusz Witecki.
Cieślik jest nowym liderem klasyfikacji generalnej i przed ostatnim etapem ma 5 sekund przewagi nad Rutkiewiczem i ponad dwie minuty nad Witeckim. Bank BGŻ Team zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji drużynowej, wyprzedzając o prawie 5 minut Reprezentację Polski. Paweł Cieślik jest wiceliderem klasyfikacji górskiej i najaktywniejszych, jest także właścicielem niebieskiej koszulki dla najlepszego polskiego kolarza wyścigu.
Wiedziałem, że mamy przewagę, ale nie wiedziałem, że aż tak dużą – powiedział po zejściu z podium szczęśliwy Paweł Cieślik – Etap był naprawdę ciężki, cały czas ktoś próbował odjeżdżać, ale my od startu kontrolowaliśmy sytuację. Marek Rutkiewicz zaatakował po drugiej górskiej premii. Pojechał z nim Adrian Kurek, a ja wykorzystałem trudniejszy moment podjazdu i doskoczyłem do nich. Ostatnie kilometry jechaliśmy już tylko z Markiem i na finiszu udało mi się go pokonać. Chcę podziękować kolegom z drużyny za pracę, bo dziś wszyscy byli bardzo mocni i aktywni. Mógł walczyć o wygraną Witecki, mógł walczyć Bodnar, ale wypadło akurat na mnie i bardzo się cieszę z tego zwycięstwa. Dziś było super! Trochę się wyjechałem, więc teraz dobra regeneracja i jutro do boju. Będziemy bronić koszulki lidera!
Od startu było bardzo dużo ataków, a mnie początkowo jechało się ciężko – mówił na mecie Mariusz Witecki – Odpuściło mi w momencie ataku Marka Rutkiewicza. Byłem wtedy z tyłu peletonu, bo zjechałem po bidon, ale szybko zacząłem przechodzić do przodu i widziałem atak Pawła. Trzeba przyznać, że był bardzo czujny. Podobnie jak Łukasz Bodnar, który niestety złapał gumę jadąc w ucieczce i wtedy ja postanowiłem zaatakować. Najpierw jechaliśmy w 7, ale pod górę mocniej przycisnąłem i na kole zostali mi tylko Adrian Honkisz i Jarek Dąbrowski. Honkisz szybko odpadł, a Dąbrowski jechał ze mną kolejną rundę. Ostatnie 25 kilometrów ciągnąłem sam. Zostawiłem Dąbrowskiego, doszedłem Kurka przed ostatnią premią i wykorzystałem końcówkę podjazdu by mu odjechać, bo na zjazdach i na płaskim pewnie pojechałby ze mną. To pierwsze takie podium dla naszej drużyny w tym sezonie, ale mam nadzieję, że nie ostatnie. Atmosfera jest super i jutro zrobimy co w naszej mocy, żeby Paweł wygrał cały wyścig.
Czasami bywa tak, że to, co ustali się na odprawie, udaje się zrealizować w 100%. Dziś właśnie tak było – podsumował etap dyrektor sportowy Bank BGŻ Team Zbigniew Szczepkowski – Wszyscy zawodnicy jechali od początku bardzo aktywnie. Błażej Janiaczyk wygrał pierwszą lotną premię, a trzeba dodać, że pierwsze 50 km było bardzo szybkie, peleton jechał 48-49 km/h. Kiedy zaczęły się góry, najmocniejsi ruszyli do przodu. Paweł Cieślik odjechał z Markiem Rutkiewiczem i Adrianem Kurkiem, który jednak w pewnym momencie nie wytrzymał tempa. Została więc dwójka i na finiszu Paweł okazał się lepszy. Uciekać próbował dziś także Łukasz Bodnar, ale miał dwa defekty. Największym pechowcem był Konrad Czajkowski, który leżał w kraksie. Na szczęście otrząsnął się i po wymianie złamanego koła pojechał dalej. Wszyscy moi kolarze pojechali bardzo dobrze, jestem naprawdę zadowolony. Plany na ostatni etap ustalimy po kolacji, najpierw otworzymy jednak szampana i uczcimy zwycięstwo Pawła.
Informacja prasowa






