fot. Team SD Worx - Protime / Getty Sport Images

Przed nami 5. edycja kobiecego Paryż-Roubaix, choć właściwie bardziej pasowałoby Denain-Roubaix. Choć w sobotę na panie czeka zdecydowanie mniej kilometrów niż w niedzielę na panów to nie odbiera to nic a nic piekielności ich trasy – zawodniczki przejadą aż 17 sektorów legendarnego bruku, a o zwycięstwie na słynnym welodromie w Roubaix będzie marzyła każda z obecnych na starcie.

Przed nami być może najbrutalniejszy kolarski weekend w roku. Pierwszym z dwóch aktów spektaklu na brukach północno-wschodniej Francji będzie zorganizowany po raz 5. Paryż-Roubaix dla pań. Historia wyścigu miała rozpocząć się w 2020 roku, ale z powodu pandemii koronawirusa start zmagań rozpoczął się rok później, zatem mówimy tu o całkiem młodym, ale już solidnie ugruntowanym w kalendarzu wyścigu. Wszystko za sprawą tego, że Paris-Roubaix Femmes nawiązuje swoją nazwą, a także sporą częścią trasy do legendarnego monumentu Paryż-Roubaix, którego 122. edycję zobaczymy w niedzielę. W przypadku pań możemy, póki co przynajmniej, mówić wyłącznie o kalce językowej, albowiem ich wyścig każdorazowo zaczynał się niemal 200 kilometrów od stolicy Francji w Denain – w ostatnich latach trend na tworzenie wyścigów nawiązujących do męskich nazw jest jednak bardzo silny, z kolei typowo żeńskie imprezy jak Tour of Scandinavia, RideLondon Classique, Postnord Vårgårda WestSweden itd. znikają z kalendarza. Nie jest to jednak dobre miejsce na dysputę o tym czy to dobry kierunek, bo to bardzo subiektywna sprawa, tymczasem przyjrzyjmy się historii wyścigu nazwanego kobiecym Paryż-Roubaix.

Jak wspominałem wszystkie dotychczasowe edycje zaczynały się w Denain, a po zwycięstwa sięgały kolejno Elizabeth Deignan, Elisa Longo Borghini, Alison Jackson oraz Lotte Kopecky. Każda z dotychczasowych edycji rozstrzygała się w nieco inny sposób – walczyły zarówno faworytki, jak i uciekinierki, mieliśmy solowe triumfy i finisze na welodromie. Jaki scenariusz napisze tegoroczna edycja? Tego nie wie nikt.

Wspólnym punktem czterech dotychczasowych Paryż-Roubaix Femmes jest jeszcze jedna rzecz, a właściwie osoba – każdorazowo najwyżej sklasyfikowaną Polką była Marta Lach. Reprezentująca przez te wszystkie lata CERATIZIT-WNT Pro Cycling Team zawodniczka najwyżej była 6. w pamiętnej edycji z 2023 roku, kiedy to jako pierwsza wjechała na welodrom. Czy w tym roku napisze się kolejny akt polskiej historii w Paryż-Roubaix? Nikt by się chyba na taki scenariusz nie obraził.

Trasa

Nieczęsto zdarza się, żeby dwie kolejne edycje nie różniły się ani o centymetr. Na zawodniczki czeka ponownie 148,5 kilometra z Denain do Roubaix. Składa się na to stosunkowo długi, płaski i asfaltowy dojazd do pierwszych trudności, które nastąpią dopiero po 66 kilometrach jazdy. Od tamtej pory na panie czeka 17 sektorów bruku znanych z męskiego Paryż-Roubaix – będą to dokładnie te same począwszy od czterogwiazdkowego Hornaing à Wandignies, który znajduje się niedługo po omijanym póki co przez kolarki Lasku Arenberg, a zatem z 5-gwiazdowych odcinków czekają na nie dwa – Mons-en-Pévèle i Carrefour de l’Arbre. Łączna długość wszystkich kocich łbów na trasie wynosi 29,2 kilometra.

fot. ProCyclingStats
Pogoda

Według prognoz pogoda podczas wyścigu będzie wprost perfekcyjna. Na niebie ma świecić słońce, wiatr niezauważalnie może wspierać kolarki swoimi podmuchami z kierunku południowo-wschodniego, a po południu temperatura wzrośnie do około 20 stopni Celsjusza. Zapowiada się zatem na to, że na trasie będzie się solidnie kurzyło!

Faworytki

Gdybym musiał w jednym zdaniu zawrzeć sytuację przed 5. Paryż-Roubaix Femmes, to napisałbym, że cały kolarski świat patrzy na Team SD Worx – Protime. Holenderska formacja ma bowiem w swoim składzie obrończynię tytułu Lotte Kopecky, która wydaje się być wprost stworzona do tego wyścigu. Mistrzyni świata dysponuje gigantyczną mocą w nogach i o ile przed wygranym przez nią tydzień temu Ronde van Vlaanderen można było jeszcze debatować, że nieco brakuje jej formy, że może komuś uda się zgubić 29-latkę na podjazdach to na trasie Paryż-Roubaix Lotte Kopecky powinna czuć się jak ryba w wodzie. Belgijka świetnie jeździ po bruku, potrafi uciec na solo, a w ewentualnym sprincie na welodromie także będzie praktycznie główną faworytką za sprawą swojej ogromnej eksplozywności i szybkości w tego typu finałach. Patrząc na listę startową wydaje się, że Lotte Kopecky na finiszu powinna obawiać się w zasadzie jednej zawodniczki, a jest nią… jej klubowa koleżanka Lorena Wiebes, która z roku na rok radzi sobie w klasykach coraz lepiej, a w ostatniej edycji zajęła 7. miejsce. Jeśli aktualna mistrzyni Europy dojedzie do mety w pierwszej grupie to możemy być świadkami ciekawego, bratobójczego pojedynku wewnątrz Team SD Worx – Protime. Holenderską grupę reprezentować będą też inne świetne kolarki, aczkolwiek mimo wielkiego kolarskiego patriotyzmu wyczuwam, że Marta Lach będzie tylko jedną z pomocniczek. Podobną rolę wróżę również debiutującej w wyścigu Blance Vas.

Jeśli chodzi o zespoły to 2 z 4 dotychczasowych edycji wygrał Lidl-Trek i to amerykańska formacja jest tą najbardziej utytułowaną. Ekipa ta może liczyć na 2. przed rokiem, niezwykle szybką Elisę Balsamo. Co jeśli jednak Włoszka zostanie zgubiona przez rywalki, jak to miało miejsce w trzech wcześniejszych edycjach? Niby w składzie jest zwyciężczyni z 2021 roku, ale gdy Elizabeth Deignan przecierała szlaki, było mokro i ślisko, a wyścig był czymś nowym. Dziś Brytyjka ma 36 lat i nie jest już tak mocna jak wtedy. Rok później najlepsza była z kolei Elisa Longo Borghini, która zmieniła barwy klubowe, a w wyścigu nie jedzie z powodu niedawnego wstrząśnienia mózgu. To może Lidl-Trek ma jeszcze inne karty? Ma, ale mowa tu o jeszcze bardziej wiekowej 38-letniej Ellen van Dijk, czyli kolarce mocnej, jeżdżącej bardzo równo, ale niestety w tej solidności nie wygrywającej od 3 lat ze startu wspólnego, a także 35-letniej Lucindzie Brand, czyli bohaterce przełajów, której bruki Piekła Północy powinny odpowiadać.

Trzecia przed rokiem była Pfeiffer Georgi (Team Picnic PostNL), ale 24-latka może mieć w tym roku problem z powtórzeniem tamtego wyniku – forma Brytyjki w dotychczasowych startach nie była tak dobra jak w sezonie 2024. Holenderski zespół może zatem zagrać kartą innych szybkich zawodniczek – przeczekać trudności będą próbowały z pewnością Charlotte Kool, Franziska Koch czy Megan Jastrab.

Dalej na liście startowej znajdziemy Team Visma | Lease a Bike, czyli drużynę 4. przed rokiem Marianne Vos. Holenderka z powodów zdrowotnych ominęła Dwars door Vlaanderen, a podczas Ronde van Vlaanderen była daleka od optymalnej dyspozycji, ale tam świetnie zastąpiła ją Pauline Ferrand-Prévot. Filigranowa Francuzka woli raczej trudniejszy teren, ale kto wie – może przed własną publicznością sprawi małą niespodziankę?

Przed rokiem w pierwszej grupie wyścig ukończyła jeszcze 5. Amber Kraak (FDJ-SUEZ), a jej zespół może liczyć oprócz 30-letniej Holenderki także na Vittorię Guazzini, Marie Le Net i Elise Chabbey. Wyczuwam aktywną jazdę tej formacji, a potencjalnie kontrolujące peleton kolarki Team SD Worx – Protime będą musiały uważać na ataki tak mocnych rywalek.

O wysokie miejsca powalczyć powinny także takie kolarki jak Zoe Bäckstedt i Chloé Dygert (CANYON//SRAM zondacrypto), Letizia Borghesi i Alison Jackson (EF Education-Oatly), Victoire Berteau (Cofidis Women Team), Gladys Verhulst-Wild (AG Insurance – Soudal Team), Christina Schweinberger (Fenix-Deceuninck), Cat Ferguson (Movistar Team), Sofia Bertizzolo (UAE Team ADQ) czy Lily Williams (Human Powered Health).

Polki

Na starcie zameldują się 3 biało-czerwone – najlepsza kolarka znad Wisły czterech poprzednich edycji, czyli Marta Lach (Team SD Worx – Protime), a także z występu na występ coraz mocniejsza tej wiosny Marta Jaskulska (CERATIZIT Pro Cycling Team) i polska bohaterka Omloop Nieuwsblad, 2. w tymże klasyku Aurela Nerlo (Winspace Orange Seal).

Transmisja

Wyścig będzie pokazywany w Eurosporcie 1 od 14:30 do 17:30. Dokładnie w takich samych godzinach zmagania będzie można śledzić także w sieci w Maxie / Playerze, a rywalizację skomentują Adam Probosz i Karol Dziambor.

Lista startowa 5. Paryż-Roubaix kobiet:

Dane dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułKaja Rysz z pierwszym zawodowym triumfem podczas Grand Prix Surf City
Następny artykułRégion Pays de la Loire Tour 2025: Kévin Vauquelin zgarnia wszystko
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Piekło kobiet?

Kuba
Kuba

Fajnie że podjęcie w zapowiedzi godzinę, szkoda że jak zwykle nie podajecie daty

Stefan
Stefan

Mogłyby to jechać w poniedziałek. Po co niszczyć pieczołowicie odbudowane bruki na wyścig panów?
Bez sensu