Ostatni kilometr pierwszego etapu Volta ao Algarve dostarczył dodatkowych emocji. Większość peletonu na finiszu w Lagos pojechało w złą drogę, a z tej sytuacji skorzystał Filippo Ganna (INEOS Grenadiers). Jednak ostatecznie rezultaty zostały anulowane z powodu całego zamieszania.
W Portugalii rozpoczął się jeden z ważniejszych wyścigów etapowych początku sezonu – Volta ao Algarve. Pierwszy etap prowadził z Portimao do Lagos i liczył 192,2 kilometra. Jedyna górska premia i to 3. kategorii – Nave – znalazła się w połowie etapu. Na odcinku znanym już z przeszłości o zwycięstwo powinni powalczyć sprinterzy.

Na starcie pojawili się m.in. Jonas Vingegaard, Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike), Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe), Joao Almeida (UAE Team Emirates) i Julian Alaphilippe (Tudor Pro Cycling). Nie wystartował żaden polski kolarz.
W ucieczce dnia jechali: Goncaio Oliveira (Anicolor/Tien 21), Francisco Morais (Tavfer-Ovos Matinados-Mortagua), Victor Cesar de Paula (Feirense-Beeceler), Carlos Miguel Salgueiro, Francisco Campos (APHotels & Resorts/Tavira/SC Farense), Noah Campos (GI Group Holding – Simoldes – UDO), Diogo Narciso (Credibom/LA Aluminos/Marcos Car) i German Nicolas Tivani (Aviludo-Louletano-Loule). Ostatni z nich, czyli Argentyńczyk został zwycięzcą premii górskiej.
Przewaga ucieczki wynosiła maksymalnie prawie 4 minuty. Jednak na 50 kilometrów przed metą było to już tylko niewiele ponad minutę. Chwilę później samotnie z ucieczki zaatakował Carlos Miguel Salgueiro. Portugalczyk wygrał jeszcze lotną premię, a pozostałe bonifikaty zgarnęli jego rodacy z grupy pościgowej.
Na 25 kilometrów przed metą przed peletonem nie było już żadnych uciekinierów. Wszyscy szykowali się do sprinterskiego finiszu w Lagos, gdzie doszło do niespotykanej sytuacji. Prawie wszyscy kolarze na ostatnim kilometrze na rondzie wjechali w złą drogę.
Zaledwie kilku zawodników pojechało bezpośrednio na linię mety. Najlepiej w tym kuriozalnym zamieszaniu odnalazł się Filippo Ganna. Włoch z INEOS Grenadiers samotnie minął linię mety z niewielką przewagą nad kilkoma kolarzami. Reszta finiszowała po drugiej strony za barierkami. Na szczęście nie doszło w tej sytuacji do żadnego wypadku.
Na ten moment w wynikach pojawiły się różnice czasowe. Filippo Ganna wygrał z przewagą sekundy nad Romainem Gregoirem (Groupama-FDJ) i Janem Christenem (UAE Team Emirates-XRG).
AKTUALIZACJA! Organizatorzy zdecydowali o anulowaniu wyników pierwszego etapu Volta ao Algarve. Filippo Ganna minął linię mety jako pierwszy, ale nie może sobie dopisać zwycięstwa.
¡QUÉ FINAL! 𝐐𝐔𝐄́ 𝐇𝐀 𝐏𝐀𝐒𝐀𝐃𝐎 𝐀𝐐𝐔𝐈́ 😨
🇮🇹 Filippo Ganna (@INEOSGrenadiers) se lleva la primera etapa de la Vuelta al Algarve en un final totalmente surrealista con muchos corredores que se equivocaron de camino#AAlgarvia #VoltaAoAlgarve pic.twitter.com/kSeGsYW4RN
— Eurosport.es (@Eurosport_ES) February 19, 2025
Results powered by FirstCycling.com










No w końcówce to były niezłe jaja z tym finiszem. Wygrał Ganna i to jedyna decyzja którą się udała organizatorom.
Nogdy nie zrozumie jak takie chłopy jak Ganna dają radę jeździć na tak waskich kierownicach. Toć to wygląda komicznie, a wygodne nie jest ani tyle.
Ganna zwyczajnie nie zasłużył na zwycięstwo w takiej sytuacji.
Wspaniały to był finish, nie zapomnę go nigdy!
Skandal nie organizacja.
Moim zdaniem nie powinno być anulowania wyników. Organizacja zła, ale to nie wina Ganny, żeby odbierać mu zwycięstwo.