Kontynuujemy nasze zbiorcze zapowiedzi, a dziś na tapet trafią najlepsi górale z drużyn drugiej dywizji. Którzy zawodnicy mają szansę najmocniej zaznaczyć swoją obecność w światowym peletonie?
Nasz cykl zbliża się do końca. W przypadku męskiego kolarstwa omówione zostały osobno wszystkie World Teamy, a także najlepsze spośród Pro Teamów – Lotto, Israel – Premier Tech, Uno-X Mobility i Tudor Pro Cycling Team. W związku z tym opisanych już kolarzy nie będę omawiał po raz drugi, a dziś skupimy się na najmocniejszych zawodnikach z pozostałych 13 spośród 17 Pro Teamów. Jako pierwsi na tapet trafiają specjaliści od jazdy po trudnym terenie.
Wielkie ambicje
Bez wątpienia spośród wszystkich nie omówionych dotychczas Pro Teamów najmocniej tej zimy wzmocniła się szwajcarska formacja Q36.5 Pro Cycling Team. Sprowadzenie Toma Pidcocka pokazuje jak wielkie ambicje mają włodarze tego zespołu, a sam Brytyjczyk będzie mimo „spadku” do drugiej dywizji chciał pokazać, że nadal należy do światowej czołówki i jest w stanie wygrywać z najlepszymi. Na co postawi 25-latek? Czy to będą klasyki, łowienie etapów, a może klasyfikacje generalne? Tom Pidcock pomysłów na siebie miał już wiele, więc ciężko jednoznacznie stwierdzić, aczkolwiek problemem dla Brytyjczyka może być kalendarz startów – nietrudno sobie wyobrazić, że jego nowa drużyna nie otrzyma zbyt wielu dzikich kart na wyścigi wieloetapowe z cyklu World Tour.
Tom Pidcock to jednak nie jedyny bardzo solidny kolarz w składzie Q36.5 Pro Cycling Team. Szwajcarska ekipa sprowadziła także zwycięzcę worldtourowego Gree-Tour of Guangxi z 2023 roku, czyli Milana Vadera, ponadto jej szeregi reprezentować będą Matteo Badilatti, Mark Donovan, Gianluca Brambilla, Harm Vanhoucke czy David de la Cruz, czyli kolarze, których stać na walkę w co mniejszych etapówkach. W tych nieco prostszych do głosu powinni dojść także Walter Calzoni, Damien Howson, Fabio Christen, Enekoitz Azparren czy Xabier Mikel Azparren, a zatem widać, że potencjał osobowy w tym zespole jest naprawdę spory.
Włoska robota
Przed nami kolejny rok, w którym Włosi nie będą mogli kibicować swojemu World Teamowi. Na pocieszenie pozostaje im zatem trzymać kciuki za swoje Pro Teamy, a te w 2025 roku będą 3. Ponownie ciekawie wygląda kadra VF Group – Bardiani CSF – Faizanè, w której znajdziemy niejednego interesującego górala. Co prawda z włoskiej ekipy odszedł Giulio Pellizzari, ale w jego miejsce przyszło wielu utalentowanych młodych zawodników, a na ten moment najciekawiej zapowiadają się Matteo Scalco i Alessandro Pinarello. O dobre wyniki zadbać powinni też bardziej doświadczeni Luca Covili i Alex Tolio.
Kilka opcji na walkę w trudnym terenie ma także Team Polti VisitMalta. Z jednej strony mamy bardziej doświadczonych kolarzy jak Alessandro Tonelli czy bracia Davide i Mattia Baisowie, z drugiej młode talenty – przede wszystkim Davide Piganzoliego, a także takich kolarzy jak Ludovico Crescioli, Davide De Cassan, Germán Darío Gómez czy Fernando Tercero. Warto zapamiętać te nazwiska, bo część z nich pewnie za 2-3 lata będzie częścią World Touru. Najmniej do zaoferowania zdaje się mieć z kolei Toscana Factory Team Vini Fantini. Jest tu co prawda doświadczony Valerio Conti, ale w ogólności zespół ten wyraźnie odstaje od pozostałych Pro Teamów.
Hiszpańska bitwa o La Vueltę
Bardzo ciekawą sytuację mamy z kolei na Półwyspie Iberyjskim, a dokładnie w Hiszpanii. Zarejestrowane są tam 4 Pro Teamy, a to oznacza, że nie zawsze wszystkie z nich będą mogły otrzymywać dzikie karty na najważniejsze wyścigi świata. W 2024 roku mocno na takowe zapracowała sobie Equipo Kern Pharma. Co prawda tę drużynę opuścił m.in. Pablo Castrillo, ale w jej składzie nadal znajdziemy kilku solidnych górali. Mam tu na myśli przede wszystkim Urko Berrade, czyli zwycięzcę etapowego z Vuelta a España 2024, a także sprowadzonego do drużyny i szukającego odbudowy Ivána Ramiro Sosę. Oprócz tego o dobre wyniki powalczyć mogą José Félix Parra, Unai Iribar, Iván Cobo czy Ibon Ruiz, a największymi talentami zdają się być Jorge Gutiérrez i Nil Gimeno.
Całkiem ciekawie prezentuje się także skład Caja Rural – Seguros RGA. Co prawda hiszpański Pro Team jest już zauważalnie słabszy niż najlepsze spośród ekip tej dywizji, ale wciąż jego kolarzy stać na walkę w mniejszych imprezach czy próbowanie swoich sił wśród World Teamów. W najtrudniejszym terenie liderami tego zespołu będą bez wątpienia Sebastian Berwick, Joan Bou, Fernando Barceló czy Jakub Otruba, a za największy młody talent uważam Jaume Guardeño.
Nieco mniej optymistycznie patrzę w stronę dwóch pozostałych hiszpańskich Pro Teamów. Burgos Burpellet BH liczy przede wszystkim na swoich kolarzy spoza Europy, którymi są m.in. Gwatemalczyk Sergio Geovani Chumil, Urugwajczyk Eric Antonio Fagúndez, Erytrejczyk Merhawi Kudus czy Mongoł Jambaljamts Sainbayar, a także na José Manuela Díaza i Mario Aparicio. Jeszcze mniej pozytywów widzę w składzie Euskaltel – Euskadi, które wprost przyznaje, że ich celem nie są wielkie rzeczy, a utrzymanie się w top30 rankingu UCI. Pomóc mają w tym m.in. Márton Dina, Jordi López czy Louis Sutton – obawiam się jednak, że to może być za mało.
Francja, Belgia, USA
Ostatnie 5 Pro Teamów znajdziemy w 3 wymienionych wyżej krajach. Najmocniejszym z nich jest bez wątpienia TotalEnergies, aczkolwiek i tu z roku na rok widać wyraźny regres. W sezonie 2025 w trudnym terenie za wyniki odpowiedzialni będą tacy kolarze jak Mathieu Burgaudeau, Steff Cras, Mattéo Vercher, Pierre Latour czy Fabien Doubey, a to nie brzmi jak gwarancja wielkich sukcesów.
O największych wyścigach i sporych sukcesach z pewnością marzą włodarze Unibet Tietema Rockets, które od tego roku jest zarejestrowane nie w Holandii, a we Francji, acz bardzo międzynarodowa formacja póki co raczkuje na poziomie drugiej dywizji. Sprowadzono m.in. mającego worldtourowe doświadczenie Odda Christiana Eikinga, o sile tej ekipy stanowić mogą także Giovanni Carboni, Adrien Maire, Lander Loockx, Adam Ťoupalík czy młodzi Axel Huens, Sergio Meris, Cedrik Bakke Christophersen i Killian Verschuren. Moim zdaniem taki skład nie przyniesie w tym roku nic wielkiego, aczkolwiek spodziewam się, że koszulki tej ekipy mogą być bardzo widoczne za sprawą aktywnej jazdy jej kolarzy.
Jeśli chodzi o belgijskie Pro Teamy to Wagner Bazin WB nie skupia się na walkę w trudnym terenie, a najprędzej pokażą się w nim Louka Matthys i Marco Tizza. Podobnie mało mam do napisania o Team Flanders – Baloise – tu być może błyśnie Toon Clynhens, ale to troszkę wyróżnienie na siłę. Tylko z czysto statystycznego obowiązku wspomnę, że w drugiej dywizji ściga się także amerykańskie Team Novo Nordisk, ale to zespół nie mający żadnych sportowych argumentów w temacie jazdy po trudnym terenie.









