W dobie umiędzynaradawiania się kolarstwa, szybkich i dużych inwestycji finansowych, ciągłych zmian i natychmiastowego oczekiwania wyników istnieje pewien projekt, który rozwija się spokojnie, w swoim tempie, a przy tym zmierza we właściwą stronę. To Uno-X Mobility, przed którym kolejny rok z obligatoryjną dziką kartą na wszystkie klasyki z cyklu World Tour. Przyjrzyjmy się norwesko-duńskiej ekipie i jej składowi na sezon 2025.
Uno-X to norweski potentat branży paliwowej czy ogólnie energetycznej. Choć wydawać by się mogło zatem, że firma ta nijak ma się do sportu jakim jest kolarstwo to jednak od lat wspiera ona początkowo drobną, skupioną na szkoleniu miejscowej młodzieży, a dziś bardzo prężnie działającą drużynę kolarską mającą spore aspiracje na licencję UCI World Tour. Gdyby sezon 2025 był dla norweskiej drużyny boski, a główni rywale słabo punktowali to awans ten byłby możliwy już na okres 2026-28, ale najprawdopodobniej się to nie powiedzie, a budowa składu będzie miała pozwalać na to by powalczyć o skok do najwyższej dywizji na lata 2029-31. Dziś bowiem Uno-X Moblity traci do potencjalnego awansu 2733 punktów i musiałaby wyprzedzić Arkéa – B&B Hotels oraz Cofidis, a jednocześnie nie dać się prześcignąć mocno wzmocnionej Astanie. Patrząc na skład norwesko-duńskiej formacji oraz fakt, że ta może liczyć „tylko” na obligatoryjną dziką kartą na wszystkie klasyki z cyklu World Tour, a nie na wszystkie imprezy, odrobienie takich strat nie będzie łatwe, aczkolwiek po kolei.
W stosunku do poprzedniego, w wielu względach pozytywnie historycznego roku w szeregach Uno-X Mobility nastąpią jedynie niewielkie zmiany. Dochodzą Andreas Kron i Amund Grøndahl Jansen, a także z developmentu do głównej formacji przesunięci zostali Simon Dalby i Henrik Pedersen. Jednocześnie odchodzą Odd Christian Eiking, Tord Gudmestad, Niklas Larsen, Marcus Sander Hansen i Idar Andersen, a w momencie publikacji tekstu bez przedłużenia kontraktu pozostają Louis Bendixen i Sindre Kulset. W składzie norweskiej formacji są jeszcze maksymalnie 3 miejsca, zatem coś się wciąż może zmienić.
Główne gwiazdy Uno-X Mobility na sezon 2025:
a) na klasyfikacje generalne wyścigów wieloetapowych:
Tobias Halland Johannessen w 2022 roku był 10. w Critérium du Dauphiné i zanosiło się wówczas, że Norweg z czasem znajdzie się także w top10 wielkiego touru oraz na stałe zagości w czołówce worldtourowych imprez. Poważna kraksa mocno to zmieniła, acz 25-latek nadal ma spory potencjał i potrafi kończyć wysoko wyścigi – był chociażby 3. w Lidl Deutschland Tour. Podobnym kolarzem jest zresztą także Andreas Leknessund – po 8. miejscu w Giro d’Italia 2023 i dla tego 25-latka poprzeczka zawisła wysoko, a w tym roku nie udało mu się do niej doskoczyć. Potencjał zatem jest, teraz pora go wykorzystać.
Trudniejsze, aczkolwiek raczej niżej kategoryzowane etapówki wysoko kończyć, a być może nawet wygrywać mogą także 21-letni Simon Dalby, 24-letni Ådne Holter, 20-letni Johannes Kulset czy 24-letni Magnus Kulset. W przypadku nieco prostszych, pozbawionych długich podjazdów wyścigów do walki włączą się za to zapewne Søren Wærenskjold, Magnus Cort czy Fredrik Dversnes.
b) na sprinty:
Uno-X Mobility w 2024 roku odniosło dość sporo, bo aż 26 zwycięstw UCI, a w nie spory wkład mieli właśnie sprinterzy. Z jednej strony jest już nieco stary, ale wciąż jary 37-letni Alexander Kristoff, którego motywować może fakt, że tylko 4 triumfy dzielą go od dołączenia do elitarnego klubu posiadaczy przeszło 100 wygranych UCI, z drugiej mamy młodszych Sørena Wærenskjolda, Erlenda Blikrę czy Stiana Fredheima. Takie grono sprinterów kilka(naście) zwycięstw do klubowej puli powinno dołożyć.
c) na klasyki:
Alexander Kristoff to nie tylko sprinter, ale też i wybitny klasykowiec – w swojej karierze wygrał 2 monumenty, a w top20 był w 25 z 39, w których jechał. Chociażby w ostatnich 4 startach w Paryż-Roubaix doświadczony Norweg najniżej był 21., a to świadczy o jego niezwykłej regularności. 37-latek po prostu ma moc, potrafi czytać wyścigi i unikać kraks, a to niezwykle ważne cechy w brukowanych imprezach. W tym roku w Piekle Północy wyżej był jednak inny z kolarzy Uno-X Mobility – 9. na welodromie zameldował się Søren Wærenskjold. Nieźle w tego typu jednodniówkach odnaleźć mogą się także Rasmus Tiller, Stian Fredheim czy być może nawet przede wszystkim Jonas Abrahamsen – bohater 2024 roku, który w tym sezonie był m.in. 2. w Dwars door Vlaanderen.
Jeśli chodzi o nieco trudniejsze jednodniówki, te opierające się o krótkie podjazdy i dynamikę, to Uno-X Mobility może liczyć na 4. w zeszłorocznym Amstel Gold Race Andreasa Krona, a także Magnusa Corta, Markusa Hoelgaarda, Fredrika Dversnesa czy Henrika Pedersena.
d) na „czasówki”:
Søren Wærenskjold w 2022 roku został mistrzem świata orlików i od tamtej pory większość czasówek, które przejeżdża Norweg, tylko umacnia go w światowej czołówce. Dwie wygrane w ramach Baloise Belgium Tour, triumf podczas Tour Poitou – Charentes, czołowe lokaty w Tirreno-Adriatico czy na imprezach mistrzowskich – wszystko to pokazuje, że na 24-latka śmiało można stawiać przy tego typu próbach.
Bardzo solidnym czasowcem jest także zeszłoroczny wicemistrz Europy orlików, wciąż zaledwie 21-letni Carl-Frederik Bévort. Ten rok nie był dla Duńczyka udany, ale jeśli ten wróci na właściwe tory to może stać się czołowym kolarzem świata w tej specjalności. Dobrą czasówkę przejechać potrafi także Andreas Leknessund – mistrz Europy do lat 23 z 2020 roku.
e) na górskie etapy:
Liderzy Uno-X Mobility na klasyfikacje generalne to jednocześnie kolarze, którzy w najmocniejszej stawce mogą się przerzucić na walkę o pojedyncze górskie etapy. Aktywnie jeździć potrafią bowiem Tobias Halland Johannessen, Andreas Leknessund, Ådne Holter, Anders Skaarseth czy Simon Dalby i tylko czekać kiedy norwesko-duńska ekipa wywalczy swoje kolejne triumfy na poziomie UCI World Tour.
f) kolarze, na których warto zwrócić uwagę:
Zwykle w swoich tekstach wskazuję na Polaków, młode talenty czy nietuzinkowych kolarzy, ale w Uno-X Moblity mógłbym właściwie napisać tu coś o niemal każdym kolarzu. Miejsce poświęcę jednak gwieździe ekipy, bo na taką w 2024 roku wyrósł Jonas Abrahamsen. Pozwolę sobie tu zacytować najpierw podsumowanie sezonu, które w całości można znaleźć pod tym linkiem, a którego duży fragment dotyczył właśnie 29-latka.
Następnych kilka zdań będzie dalekie od obiektywizmu, ale zakochałem się w jeździe 29-letniego Norwega. Polacy Jonasa Abrahamsena mogli kojarzyć od kilku lat – swój pierwszy triumf UCI ten odniósł w 2020 roku w Nowym Targu ogrywając Marcina Budzińskiego i Adama Żubera podczas Małopolskiego Wyścigu Górskiego, Norweg po zbieraniu sekund na premiach był także przez dzień liderem Tour de Pologne w 2022 roku. Szersza publiczność mogła jednak zauważyć istnienie kolarza Uno-X Mobility albo rok temu gdy ten był 3. na etapie Tour de France, albo dopiero w tym sezonie, gdy talent 29-latka eksplodował. Pierwsze odjazdy dały mu koszulkę górala Etoile de Bessèges, kolejny 7. lokatę na etapie Tirreno-Adriatico, gdzie złapano go dosłownie tuż przed metą. Następny raz Norwega zobaczyliśmy z przodu podczas E3 Saxo Classic, a to poskutkowało 12. miejscem i było preludium tego, co zobaczyliśmy w kolejnych tygodniach i miesiącach. 2. miejsce w Dwars door Vlaanderen, 5. w Tro-Bro Léon, pierwszy zawodowy triumf (po odjeździe – a jakże!) w Brussels Cycling Classic czy 2. lokata w Duracell Dwars door het Hageland zaprowadziły Norwega na start jego drugiego Tour de France. Podczas Wielkiej Pętli 29-latek uciekał praktycznie codziennie, drugiego dnia zakładając zieloną koszulkę i oddając ją dopiero Biniamowi Girmayowi. Jeszcze dłużej, bo od 1. do 10. etapu Norweg był liderem klasyfikacji górskiej, acz w koszulce jechał jeszcze dłużej, bo tą zabrał mu Tadej Pogačar. Końcówka roku to m.in. 8. miejsce w Tour of Leuven (z odjazdu) czy 12. lokata w klasyfikacji generalnej Tour of Britain (po dwóch ucieczkach). W sumie Procyclingstats naliczyło Norwegowi prawie 2000 kilometrów przed peletonem, a warto pamiętać, że nie prowadzą oni statystyk ze wszystkich wyścigów. Realnie było tego zapewne jeszcze więcej. Jak tu nie kochać mającego genialnego nosa do wybierania sobie akcji Jonasa Abrahamsena?
Jaki będzie dla Norwega 2025 rok? Czy będzie gwiazdą jednego sezonu, uciekinierem, o którym zaraz świat zapomni? Wierzę, że nie, a ten pójdzie w ślady takich kolarzy jak patrząc na nowsze czasy np. Taco van der Hoorna, a na przeszłość chociażby Sylvaina Chavanela, Thomasa De Gendta czy Thomasa Voecklera i po prostu będzie uświetniał wyścig za wyścigiem swoją ambitną i aktywną jazdą. Tacy kolarze są w peletonie na wagę złota.
Skład drużyny Uno-X Mobility na sezon 2025:
🇳🇴 – Alexander Kristoff, Søren Wærenskjold, Tobias Halland Johannessen, Andreas Leknessund, Jonas Abrahamsen, Rasmus Tiller, Markus Hoelgaard, Ådne Holter, Johannes Kulset, Stian Fredheim, Jonas Iversby Hvideberg, Erlend Blikra, Fredrik Dversnes, Magnus Kulset, Amund Grøndahl Jansen, Anders Skaarseth, Anders Halland Johannessen, Martin Urianstad Bugge, Sakarias Koller Løland, Erik Nordsæter Resell
🇩🇰 – Magnus Cort, Andreas Kron, Simon Dalby, Henrik Pedersen, Carl-Frederik Bévort, Rasmus Bøgh Wallin, William Blume Levy
Podsumowanie
Przed Uno-X Mobility, podobnie jak przed omawianym wczoraj Tudor Pro Cycling Team, niezwykle ważny rok, podczas którego może rozstrzygnąć się nie tylko najbliższa, ale i długofalowa przyszłość norweskiej formacji. O ile o bezpośredni awans do World Touru na lata 2026-28 będzie niezwykle ciężko, o tyle już szansa na wywalczenie sobie obligatoryjnej dzikiej karty na wszystkie wyścigi World Tour na kolejny rok za sprawą bycia jednym z dwóch najlepszych Pro Teamów wydaje się być w zasięgu Uno-X Mobility, a taki przywilej będzie otwierał drzwi do jazdy we wszystkich etapówkach, w tym wielkich tourach, co z kolei ułatwia zdobywanie punktów niezbędne do myślenia o awansie na lata 2029-31. Brak takiej gratyfikacji (obligatoryjnego zaproszenia) może z kolei doprowadzić do tego, że rywale, którzy je wywalczą znów będą o krok przed norweską formacją, a ta bazując na kolarzach z zaledwie dwóch państw ponownie utknie gdzieś na czele drugiej dywizji, ale jednak ze stratą do statusu World Teamu.










Czy będziecie też zapowiadać, niepolskie polskie teamy CT tj. Att i wibatech?
Oraz podacie ogólne składy innych polskich klubów typu power of science czy trójka Piaseczno (wiem, że niektóre już były, chyba tarnovia)?
Dodatkowo patrząc na problemy arkei i może jeszcze jakiegoś wt to warto nawet walczyć o pozycje 21,która może dać obligatoryjne dzikie karty na gt. Dotyczy tak samo tudora. Z tego też powodu astana czy cofidis też zapewne walczą o. Utrzymanie się w top20, a niekoniecznie top18, bo w sumie różnicy nie ma
To nie do końca tak działa – obligatoryjne dzikie karty dostają 2 najlepsze PRT z ostatniego roku, nie zaś ekipy z miejsc 19-20, bo te mogą zająć obecne WT, które się utrzymają dzięki punktom z poprzednich lat. Dla przykładu w 2024 roku obligatoryjne zaproszenia złapały Lotto (9. miejsce w rankingu) i IPT (11.), zaś na klasyki Uno-X, które było 18.
Przy skali obecnej walki wyczuwam, że Astana może się zakręcić w okolicach top10 rankingu, a gdzieś 14-16. lokata będzie decydowała o tym drugim zaproszeniu.
Tak, jak co roku na koniec zostawiam sobie tematy „Polacy w zagranicznych drużynach” oraz „Polskie grupy krajowe” – były takie podsumowania, będą i zapowiedzi. Czemu to opóźniam? Czekam na jak najwięcej ogłoszeń składów, transfery itd.
No tak, słusznie z tymi miejscami, uproscilem temat 🙂
Domyśliłem się, bardziej napisałem to dla innych zaglądających w komentarze by oddać skalę tego, że to może być bardzo zacięta walka tocząca się na niezłym poziomie sportowym.