fot. ASO / Thomas Colpaert

Dyrektor Tour de France Christian Prudhomme wypowiedział się ostatnio w kwestii ubioru zawodowych kolarzy. Nie jest tajemnicą, że w dobie pogoni za „marginal gains” i wszelkiego rodzaju innowacjami kolarze ścigają się w niezbyt chroniącym ich ubiorze. Pokłosiem tej pogoni są obrazki półnagich zawodników, którzy ledwo co byli częścią groźnej kraksy.

Christian Prudhomme udzielił ostatnio wywiadu dla WielerFlits i RIDE Magazine, w którym wypowiedział się w kwestii bezpieczeństwa kolarzy w światowym peletonie. Francuz wziął głównie pod lupę przypadek Wouta van Aerta, którego w tym roku niestety zbyt często widywaliśmy lądującego na asfalcie. Według dyrektora Tour de France, drużyny kładą zbyt duży nacisk na naukowy rozwój dyscypliny, który idzie coraz dalej kosztem bezpieczeństwa zawodników:

W dokumencie Netflixa, Jonathan Vaughters (dyrektor sportowy EF Education – Easy Post – przyp. red.) mówi, że powinniśmy sobie wyobrazić kraksę, jakbyśmy wyskoczyli z pędzącego samochodu w stroju kąpielowym. Nie powinniśmy tego uznawać za normalne, czyż nie? Wszystkie sporty wyczynowe, które opierają się na uderzeniach czy prędkości pracują nad ubiorem, który ma chronić sportowców

– opowiada Christian Prudhomme.

Przywołanie przykładów innych dyscyplin jest jak najbardziej trafne. Chociażby futboliści amerykańscy w amerykańskiej NFL od tego sezonu mogą grać w specjalnie zaprojektowanych nakładkach na kask, który ma uchronić ich przed urazami głowy, w szczególności wstrząśnień mózgu. Według Prudhomme’a podobne zabiegi zastosowano w rugby i tą samą drogą powinno podążyć kolarstwo:

Nieważne jest czy mówimy o sportach motorowych, narciarstwie czy rugby. Tak, w rugby dwadzieścia lat temu nikomu nie przychodziło do głowy, żeby projektować ubrania, które mają zapewniać bezpieczeństwo zawodnikom. Dzisiaj, to oczywiste. W każdym bądź razie, potrzebujemy bardziej chroniących kombinezonów, aby kolarze byli bardziej bezpieczni na wyścigach

– mówi dyrektor Tour de France.

Na chwilę obecną jedyne co można stwierdzić to chyba zgoda w kierunku, jaki sugeruje Prudhomme. W obliczu tak dynamicznie rozwijającego się sportu, zawodników, którzy osiągają coraz większe prędkości i nie boją się ryzykować na trudnych zjazdach, kolarstwo powinno postawić na bezpieczeństwo. Wśród drużyn, które jakkolwiek starają się to zapewnić, są stroje Team DSM – firmenich PostNL, które zrobione są ze specjalnej mikrofibry, która ma zapobiegać otarciom skóry w przypadku kraksy. Niestety, mimo udostępnienia tej technologii wiele drużyn wciąż nie decyduje się na jej użycie.

Poprzedni artykułSprawa Rohana Dennisa zmierza ku końcowi. Zmieniono kwalifikację czynu
Następny artykułZespoły kolarskie wyprzedają używany sprzęt na licytacjach
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
mmm
mmm

Stroje zdecydowanie powinny mieć obowiązkowe ochraniacze, nawet bramkarze mają często spodenki i bluzy podszyte gąbką, aby mogli bezpiecznie upadać, a nie rozwijają prawie żadnej prędkości i upadają na murawę lub parkiet na hali, a nie twardy beton.