Po dość długiej przerwie wracam do mojego cyklu skupiającego się na opisaniu nieoczywistych krajów z całego świata. Po rozpoczęciu w Chile czas na kraj bliższy nam, a więc Litwa.
Zdecydowałem podjąć się tego tematu z powodu końca kariery Ignatasa Konovalovasa. Niestety był on jedynym przedstawicielem Litwy na poziomie World Touru. Zakończenie przez niego kariery jest więc równoznaczne ze zniknięciem tego kraju bałtyckiego z najwyższej dywizji. Także na starcie omówię postać, która przekonała mnie do napisania tego tekstu.
Pierwszą profesjonalną ekipą w karierze Litwina, było francuskie Crédit Agricole. W ich barwach zaczął jeździć w 2008 roku. Była to jedynie roczna przygoda, ponieważ formacja z Francji rok później niestety przestała istnieć. Już w swoim pierwszym sezonie Konovalovas odniósł pierwsze poważne sukcesy. Okazał się najszybszy podczas drugiego etapu Škoda-Tour de Luxembourg oraz wygrał swoje (pierwsze z sześciu) mistrzostwo kraju w jeździe indywidualnej na czas. Po roku we Francji, Ignatas zmienił miejsce zamieszkania na Szwajcarię, podpisując kontrakt z Cervelo Test Team. W ich barwach jeździł przez dwa lata, wygrywając kolejne mistrzostwa Litwy w jeździe na czas. To właśnie w tej drużynie, w 2009 roku, odniósł swoje najważniejsze zwycięstwo w karierze. Dość niespodziewanie, Ignatas okazał się najmocniejszy podczas 21. etapu Giro d’Italia, była to jazda indywidualna na czas i jednocześnie jedyne zwycięstwo Litwina na poziomie World Tour. Przez następne kilka lat, Konovalovas miał epizody w: Movistar Team, MTN – Qhubeka oraz w Team Marseille 13 KTM. Oprócz dołożenia do swojego dorobku kolejnego mistrzostwa kraju w jeździe na czas, Litwin triumfował tylko raz. W barwach ostatniej z trzech wspomnianych drużyn, w roku 2015, okazał się najlepszy podczas 4 Jours de Dunkerque / Tour du Nord-pas-de-Calais. Rok później zaczął reprezentować barwy FDJ, tą część kariery Litwina raczej każdy już będzie kojarzył, ponieważ reprezentował on ich aż do tego roku, kiedy to postanowił zakończyć swoją profesjonalną karierę.
Z Ignatasem Konovalovasem przeprowadziłem krótką rozmowę:
Jak wyglądały twoje początki z kolarstwem na Litwie?
Dla mnie to było całkiem proste, ponieważ moi rodzice mieli styszność z kolarstwem. Moja mama jest byłą świetną kolarką, była ona mistrzynią świata, a także medalistką igrzysk olimpijskich na szosie. Mój ojciec był trenerem kolarskim, również jednym z najlepszych trenerów kolarskich na Litwie. Więc myślę, że moim przeznaczeniem było zacząć jeździć na rowerze.
Co sądzisz o obecnym stanie litewskiego kolarstwa?
Obecna sytuacja z kolarstwem zawodowym na Litwie jest naprawdę zła, ale jest zła już od pięciu/sześciu lat. Z roku na rok obserwowaliśmy spadek liczby profesjonalnych sportowców. Szkoda, ale gdybyśmy spojrzeli na amatorskie kolarstwo, powiedziałbym, zwróćmy uwagę bardziej na amatorskie kolarstwo seniorów, starszych ludzi, którzy lubią jeździć na rowerze, zwłaszcza po szutrze, obecnie zainteresowanie rośnie bardzo wysoko. Ludzie, którzy nigdy wcześniej nie jeździli na rowerze, więc to daje dużą nadzieję. Gdy jako dziecko widzisz, jak twoi rodzice uprawiają sport, jeżdżą na rowerze, jest większa szansa, że ty, kiedy będziesz miał dwanaście/czternaście lat, będziesz chciał też uprawiać jakiś sport, na przykład jazdę na rowerze. To daje dużą nadzieję i zobaczymy co będzie dalej. Mam nadzieję, że teraz, gdy odchodzę na emeryturę, Aivaras Mikutis z Tudor Pro Cycling zajmie w pewnym sensie moje miejsce w kolarstwie zawodowym, więc nadal będziemy mieli jednego kolarza i to dobra informacja.
Czy masz jakieś plany dotyczące tego, co będziesz robić po zakończeniu kariery?
Moje plany na przyszłość nie są jeszcze określone w 100%. Mam pewne plany, chcę nadal angażować się w kolarstwo na różnych pozycjach. W tej chwili nie za bardzo chcę pozostać członkiem personelu w jakimkolwiek zespole kolarskim. Chciałbym podjąć jakąś pracę, powiedzmy, że chciałbym zostać agentem, który pomagałby młodszym pokoleniom, zwłaszcza reprezentowaniu naszych krajów bałtyckich. Potrzebujemy kogoś, kto wypowie się za nas i pomoże znaleźć drużyny, zwłaszcza gdy jesteś juniorem i wyjeżdżasz za granicę. Więc to jest to, co chciałbym zrobić. W takim razie muszę także spojrzeć na sytuację pieniężną i to naprawdę szerzej, ponieważ na początku mojej kariery nie byłem w stanie z tego żyć. Mam też kilka pomysłów na boku, kilka małych projektów. Ciekawi mnie też, dokąd los i moja wola zaprowadzą mnie za kilka lat.
Jakie są twoje ulubione momenty podczas zawodowej kariery?
Myślę, że bez wątpienia moimi ulubionymi momentami są osobiste zwycięstwa, szczególnie byłby to rok 2009, etap jazdy na czas podczas Giro d’Italia, który wygrałem w Rzymie. Był to mój pierwszy wielki tour. Jazda na pierwszym wielkim tourze, aby wygrać ostatni etap jazdy na czas, to był wyjątkowy moment. Jeszcze chciałbym wskazać jeden moment, będą to Igrzyska Olimpijskie, pierwsze igrzyska olimpijskie, w których wziąłem udział, miałem 18 lat, było to w 2004 roku. To było trochę nieoczekiwane, gdy zostałem wybrany do zawodów na torze. Byłem naprawdę dumny i było to ogromne przeżycie dla tak młodego człowieka.
Na sam koniec, jakie to uczucie być częścią World Touru przez tak długi czas?
Jestem z tego dumny, jestem dumny z tego, czego dokonałem jako kolarz, jestem dumny ze swojej kariery. Nie jest łatwo chłopakowi z krajów bałtyckich utrzymać się tak długo na najwyższym poziomie. Mam wielką nadzieję, że da to nadzieję innym młodszym chłopakom z naszych krajów. Chciałbym żeby Pomyśleli: „Jeśli on robił to przez tyle lat, ja też mogę tam być”
Po ogłoszeniu zakończenia kariery przez 38-latka, był moment, kiedy to wydawało się, że Litwa całkowicie zniknie nie tylko z pierwszej ale także z drugiej dywizji. Na szczęście dla tego bałtyckiego kraju, obawy te nie staną się rzeczywistością. Jak mogliśmy się dowiedzieć, kontrakt z Tudor Pro Cycling Team podpisał 22-letni Aivaras Mikutis przechodzący z ich ekipy rozwojowej. Mikutis do Szwajcarii trafił z Team Ampler – Tartu2024. Ta estońska drużyna znana jest ze szkolenia największych talentów właśnie z krajów bałtyckich. Aivaras można by powiedzieć, jest podobnym typem kolarza co wyżej wspominany Konovalovas. Najpewniej czuje się podczas jazdy indywidualnej na czas, wskazują na to jego wyniki. Jest on już podwójnym mistrzem Litwy w tej dziedzinie, a podczas tegorocznych, młodzieżowych mistrzostw Europy zajął, bardzo wysokie, szóste miejsce.
Zagłębimy się jeszcze lekko w przeszłość, bo bez wątpienia można powiedzieć, że litewskie kolarstwo najlepsze lata ma niestety za sobą. Jednak żeby też nie pomyśleć, że jest to jakaś bardzo kolorowa przeszłość, prędzej taka z pojedynczymi (czasami bardzo dużymi) przebłyskami. Postanowiłem tą przeszłość podzielić na dwa etapy, pierwszy będzie do roku 2010, a drugi od 2010. Najważniejszą postacią dla pierwszego okresu niewątpliwie był Raimondas Rumšas. Lata od 1999 do 2002 były dla niego wręcz wyśmienite. Takie sukcesy jak zwycięstwa na Il Lombardia, Vuelta al País Vasco, czy etapy na Tour de Pologne to tylko kilka przykładów. W 2001 roku zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Paris – Nice. Rok później, jeżdżąc w barwach Lampre – Daikin, stanął na trzecim stopniu podium podczas Tour de France, przegrywając tylko z Lancem Armstroniem i Josebą Belokim. Rumšas karierę zakończył w 2006 roku, wygrywając jeszcze w swoim ostatnim sezonie mistrzostwo kraju w jeździe na czas. W tym samym roku co Raimondas zakończył karierę, swój największy sukces osiągnął Tomas Vaitkus. Na ósmym etapie Giro d’Italia z metą w Termoli przejechał linie mety jako pierwszy. Vaitkus w peletonie był znany z tego, że był bardzo mocny podczas jazdy indywidualnej na czas, co w 2002 roku po raz pierwszy pokazał światu, wygrywając młodzieżowe mistrzostwa świata w tej kategorii.
Czas na opisanie „drugiego etapu” z historii. Na pierwszy ogień pójdzie, obiektywnie, najlepszy kolarz z tej drugiej połowy, Ramūnas Navardauskas. Podczas swojej kariery, reprezentował dwie drużyny na poziomie World Tour: Bahrain Merida oraz Garmin Sharp. To właśnie w barwach amerykańskiej ekipy odnosił największe sukcesy, wygrywał etapy na Tour de France, Tour de Romandie oraz Giro d’Italia. Natomiast w 2015 roku Na mistrzostwach świata w Richmond zdobył brązowy medal, przegrywając tylko z Peterem Saganem i Michaelem Matthewsem. Navardauskas karierę zakończył w 2022 roku. Warto też wspomnieć o dwóch innych zawodnikach, pierwszym z nich jest Evaldas Šiškevičius. Skończył on karierę w tym samym roku co wyżej wspomniany Ramūnas Navardauskas, jednak w przeciwieństwie do niego, nigdy nie był on zawodnikiem z poziomu World Touru. Od 2011 do 2021 roku Evaldas był wierny francuskiej drużynie prokontynentalnej, Delko Marseille Provence. Najlepszymi wynikami, które będą warte uwagi są: drugie miejsce na etapie Critérium du Dauphiné w 2017 roku, oraz świetna jazda podczas Paris-Roubaix i końcowe 9. miejsce w 2019 roku. Ostatnią osobą wartą wspomnienia jest Gediminas Bagdonas. Od 2013 do 2019 roku reprezentował on barwy francuskiego AG2R La Mondiale. Największymi sukcesami, były dla niego: wielokrotne tytuły mistrza kraju w jeździe na czas oraz ze startu wspólnego oraz triumf na etapie Tour of Britain w 2011 roku, jeszcze w barwach belgijskiego An Post – Sean Kelly.
Analogicznie do liczby litewskich drużyn, taka sama była liczba wyścigów UCI w tym kraju. W poprzednim roku wystartowało jedynie Tour of Lithuania. Na starcie pojawiła się jedna polska drużyna, Kujawy Pomorze Team. W tym 5-etapowym wyścigu, etapy były przeznaczone głównie dla sprinterów bądź silnych uciekinierów. Dwa etapy wygrał Martin Laas, Estończyk z ekipy Mads Andersen Airtox – Carl Ras, ten ostatni również okazał się najlepszy w ostatecznym rozrachunku i wygrał cały wyścig.
Na dany moment przyszłość Litewskiego kolarstwa wygląda bardzo niepewnie. WorldTour – 0, ProTeams -1. Tylko jeden zawodnik w dwóch najwyższych dywizjach i brak dużych talentów na horyzoncie mogą zwiastować posuchę przez najbliższe kilka lat. Czy Litwa będzie w stanie powrócić do swoich najlepszych lat i „wyprodukują” kilku bardzo solidnych zawodników? Ciężko mi odpowiedzieć pozytywnie na to pytanie, widząc ten opadający trend w liczbie litewskich kolarzy, miejmy jednak nadzieję, że będą w stanie temu zaprzeczyć i jak najszybciej wrócą na mapę World Touru.









