fot. Lidl-Trek

Po podsumowaniu sezonu w wykonaniu najlepszej kobiecej drużyny świata, czyli Team SD Worx – Protime, a także czterech Women’s World Teamów zatrudniających w tym roku po dwie Polki pora przyjrzeć się pozostałym zespołom. Dziś poruszymy temat nie omówionych wcześniej gwiazd światowego peletonu.

Cykl Naszosowych podsumowań sezonu 2024 powoli zbliża się do końca. Za nami cały męski World Tour, omówienie Pro Teamów, a także 5 z 15 Women’s World Teamów oraz jedynej polskiej grupy UCI, czyli MAT Atom Deweloper Wrocław. Osobne teksty otrzymały zwyciężczynie rankingów światowych z Team SD Worx – Protime, a także ekipy zatrudniające w tym roku po dwie Polki – 3. w zestawieniu UCI Canyon//SRAM Racing, 5. UAE Team ADQ, 8. CERATIZIT-WNT Pro Cycling Team oraz 13. Human Powered Health. To oznacza, że w naszym cyklu swojej przestrzeni nie otrzymały jeszcze kolarki takich ekip jak m.in. Lidl-Trek, Team dsm-firmenich PostNL, Team Visma | Lease a Bike czy FDJ-SUEZ. Dziś to nadrobimy zamykając kolejny temat, a w naszym cyklu pozostanie już tylko przyjrzeć się dokładnie występom Polek z mniejszych drużyn, polskim grupom kontynentalnym oraz krajowym, biało-czerwonym, którzy ścigali się w pozostałych zagranicznych ekipach, a także juniorom czy perełkom z zagranicznych developmentów. Nie wybiegajmy jednak w przyszłość i zacznijmy od omówienia nie wspominanych dotychczas gwiazd światowego peletonu kobiet.

Królowe podjazdów

Choć polskich kibiców w tym roku najmocniej zelektryzował pojedynek między Katarzyną Niewiadomą a Demi Vollering podczas Tour de France Femmes to na tej dwójce lista gwiazd światowego kolarstwa się nie kończy. Równie emocjonujący pojedynek otrzymaliśmy bowiem podczas Giro d’Italia Women, gdzie do ostatnich chwil o końcową wygraną walczyły omawiana już Lotte Kopecky oraz Elisa Longo Borghini. To właśnie Włoszka z Lidl-Treka była tam górą sięgając po triumf w klasyfikacji generalnej, aczkolwiek lista sukcesów 32-latki jest zdecydowanie dłuższa. Wygrane w Ronde van Vlaanderen, Brabanckiej Strzale czy Giro dell’Emilia, podium Mistrzostw Świata, Vuelta España Femenina, Liège-Bastogne-Liège, Strzały Walońskiej, Strade Bianche Donne, Omloop Het Nieuwsblad czy Tour de Suisse Women… Listę sukcesów Elisy Longo Borghini można by wypisywać naprawdę długo, a zatem jej 3. miejsce w rankingu UCI za sezon 2024 nie może nikogo dziwić. Włoszka była w tym roku naprawdę genialna.

A co jeśli powiem, że epicki pojedynek Demi Vollering z Katarzyną Niewiadomą i bój Elisy Longo Borghini z Lotte Kopecky coś łączy? Dokładniej mówiąc nawet nie coś, a ktoś, a tą kolarką jest Pauliena Rooijakkers. 31-latka z Fenix-Deceuninck we Włoszek towarzyszyła swoim głównym konkurentkom na Blockhausie kończąc całe Giro d’Italia Women na 4. miejscu w klasyfikacji generalnej, we Francji zaś podczas Tour de France Femmes Holenderka odegrała jeszcze ważniejszą rolę uciekając w dwójkowej akcji z Demi Vollering na kluczowym, ostatnim etapie i finalnie zajmując 3. pozycję w końcowej tabeli tracąc do Katarzyny Niewiadomej tylko 10 sekund. Choć Pauliena Rooijakkers nie jest dla wielu gwiazdą z pierwszego szeregu to tak naprawdę inne rozstrzygnięcie na finiszu na szczycie Alpe d’Huez mogło dać jej triumf w chyba najważniejszym wieloetapowym wyścigu kolarskim świata, a to najlepiej opisuje jak świetny był dla Holenderki ten sezon.

Z światowej czołówki w 2024 roku nie wypadła Juliette Labous (Team dsm-firmenich PostNL). Okej, 26-letnia Francuzka nie wygrywała praktycznie wcale, bo jej jedynym triumfem było mistrzostwo kraju, ale ta była niezwykle regularna zajmując 4. miejsce w Vuelta España Femenina, 5. w Giro d’Italia Women i 9. w Tour de France Femmes. Sukcesy odnosiła także w mniejszych etapówkach czy wielkich klasykach, a to dało jej 8. pozycję w rankingu UCI za sezon 2024.

Wśród gwiazd sezonu 2024 w kategorii „góralki” warto wymienić także 4. w Tour de France Femmes, 5. w Vuelta España Femenina czy 2. w Vuelta a Burgos Feminas Évitę Muzic. 25-latka z FDJ-SUEZ ma za sobą sezon życia, podobnie jak preferująca raczej krótsze ścianki, notująca masę dobrych wyników w mniejszych wyścigach, acz i m.in. 10. w Tour de France Femmes 31-letnia Thalita de Jong (LottoDstny Ladies). Jak wino wydaje się być z kolei 40-letnia Mavi García (Liv AlUla Jayco), albowiem i Hiszpanka tak wysoko w rankingach jeszcze nie była.

Nieco w tym roku zwolniły za to kariery wciąż bardzo mocnych Gai Realini i Shirin van Anrooij z Lidl-Treka. Nie chcę pisać, że 23-letnia Włoszka i rok młodsza Holenderka były słabe, ba, ta druga kolejny raz wygrała nawet klasyfikację młodzieżową całego cyklu Women’s World Tour, acz w tym sezonie z pewnością zabrakło jakiegoś progresu w ich wynikach. O tym z pewnością może mówić za to 24-letnia Sarah Gigante (AG Insurance – Soudal Team), która pokazywała jak wielką ma moc w nogach na podjazdach, acz Australijka wciąż musi popracować nad odnajdowaniem się w peletonie. Wyróżnić chciałbym także 2. w Vuelta España Femenina Riejanne Markus (Team Visma | Lease a Bike), którą polscy kibice mogli zobaczyć w tym roku na żywo podczas Princess Anna Vasa Tour (2. miejsce w klasyfikacji generalnej 30-letniej Holenderki) oraz o dekadę młodszą Marion Bunel (St Michel – Mavic – Auber93) – zwyciężczynię tegorocznego Tour de l’Avenir Femmes, gdzie Francuzka nie dała najmniejszych szans swoim rywalkom.

Solidne na krótszych ściankach

Wiem, mógłbym tu wypisać praktycznie każdą z kolarek opisaną przed chwilą, ale poświęćmy troszkę miejsca także tym, którym udawało się walczyć na krótszych podjazdach, acz wysokie góry eliminowały je z walki o największe laury. Taką kolarką jest chociażby Kristen Faulkner (EF-Oatly-Cannondale) – 31-letnia mistrzyni olimpijska z Paryża, która naprawdę w tym sezonie zaskakiwała raz po raz zgarniając także m.in. etap Vuelta España Femenina czy zajmując 6. miejsce w Strade Bianche Donne. Amerykanka zapewne nie wygra nigdy jednej z największych etapówek przez to, że na długich podjazdach nie daje sobie rady, ale jej ofensywny styl jazdy i zdolność do przejeżdżania ścianek sprawiają, że czuję, że jeszcze nieraz ta będzie robiła niesamowite rzeczy.

Problemy z wysokimi górami oddzielają od ścisłej światowej czołówki także Liane Lippert (Movistar Team). Starczy powiedzieć, że Niemka była w tym roku dwukrotnie 3. na etapach Tour de France Femmes, zgarnęła triumf podczas Giro d’Italia Women czy otarła się o medal Mistrzostw Świata w Zurychu. Fantastyczne rzeczy na szosie robiła także Puck Pieterse (Fenix-Deceuninck), która w tym roku odniosła swoje premierowe zwycięstwo na szosie w wyścigach UCI triumfując w Liège podczas Tour de France Femmes. 22-latka była także m.in. 3. w Trofeo Alfredo Binda i Ronde van Drenthe, 5. w Dwars door Vlaanderen czy 6. w Ronde van Vlaanderen. Ścianki z pewnością jej służą i wyczuwam, że ta stawiając coraz mocniej na szosę może zrobić wielką karierę.

Swoje momenty w tym roku miały także bardzo regularna Arlenis Sierra (Movistar Team), najlepsza w jednym z klasyków na Majorce Noemi Rüegg (EF-Oatly-Cannondale), triumfatorka ostatniego etapu Giro d’Italia Women Kimberley (Le Court) Pienaar (AG Insurance – Soudal Team) czy zwyciężczyni pierwszego worldtourowego klasyku sezonu 2024, czyli Deakin University Elite Women’s Road Race – 20-letnia Rosita Reijnhout (Team Visma | Lease a Bike). Sporo poniżej swojego poziomu, ale wciąż dobrze jeździła także Cecilie Uttrup Ludwig (FDJ-SUEZ), a za finisze z przerzedzonych krótkimi podjazdami grup na wyróżnienie zasługują trzy kolarki, które były w tym roku naprawdę świetne – Letizia Paternoster (Liv AlUla Jayco), najlepsza na etapie Tour de France Femmes, 4. podczas Igrzysk Olimpijskich w Paryżu Blanka Vas (Team SD Worx – Protime) oraz 5. podczas olimpijskiej próby, 4. w Amstel Gold Race Ladies Pfeiffer Georgi (Team dsm-firmenich PostNL).

Sprinterki

We wcześniejszych artykułach z tego cyklu swoje akapity otrzymały już m.in. Lorena Wiebes i Lotte Kopecky (Team SD Worx – Protime), Chiara Consonni (UAE Team ADQ) czy nasza Daria Pikulik (Human Powered Health). Na nich jednak lista gwiazd sprintu się nie kończy, a zatem przyjrzyjmy się tym, których walka na płaskich końcówkach w sezonie 2024 najmocniej elektryzowała kibiców.

2. miejsce w naszym redakcyjnym głosowaniu na sprinterkę roku otrzymała Charlotte Kool (Team dsm-firmenich PostNL), czyli zwyciężczyni dwóch sprinterskich etapów tegorocznego Tour de France Femmes. Choć poza tym 25-letnia Holenderka nie była w tym roku zbyt skuteczna jeśli chodzi o wygrywanie to warto wspomnieć o aż 9 drugich miejscach w jej wykonaniu – gdyby udało się to przekuć w regularniejsze zwycięstwa to Charlotte Kool mogłaby powalczyć nawet i o koronę królowej światowego sprintu.

O tytuł ten swojego czasu biła się Elisa Balsamo (Lidl-Trek). Włoszka wciąż jest świetna, a wygrane w Trofeo Alfredo Binda, Classic Brugge-De Panne czy na etapie Tour de Romandie Féminin temu dowodzą, podobnie jak srebro Mistrzostw Europy, acz obecnie 26-latka jest takim nr 3 światowego sprintu. Do ścisłej światowej czołówki dołączyła w tym roku za to 22-letnia Sofie van Rooijen (VolkerWessels Women’s Pro Cycling Team), która odniosła w tym roku swoje pierwsze zawodowe zwycięstwo, a po chwili miała ich już 5. Na liście jej triumfów mamy klasyki w Belgii i Holandii, tytuł mistrzyni Europy do lat 23, a także etap polskiego wyścigu Princess Anna Vasa Tour, który w tym roku przyciągnął naprawdę wielkie nazwiska. W naszym kraju pokazała się także kolejna wschodząca gwiazda sprintu z holenderskiego VolkerWessels – 20-letnia Scarlett Souren wygrała jeden z etapów Tour de Pologne Women czy była wysoko podczas Princess Anna Vasa Tour, aczkolwiek światowa publiczność z pewnością kojarzy ją z obecności w czołówce masy wyścigów w Belgii, Holandii czy we Włoszech, a także 3. miejsca w worldtourowym Tour of Chongming Island. Na koniec na wyróżnienie zasługuje także 21-letnia Anniina Ahtosalo (Uno-X Mobility), która w tym roku naprawdę błyszczała zajmując 2. miejsce na premierowym etapie Tour de France Femmes czy zajmując miejsca na podium wielu belgijskich jednodniówek, w tym wygrywając Trofee Maarten Wynants.

Grace Brown – królowa jazdy indywidualnej na czas

Mistrzostwo olimpijskie, mistrzostwo świata, triumf w krajówkach czy Chrono des Nations – kończąca po tym sezonie karierę Grace Brown gdzie się nie pojawiła tam okazywała się być po prostu najlepsza. 32-letnia Australijka z FDJ-SUEZ w swoim pożegnalnym roku w zawodowym peletonie całkowicie zdominowała rywalizację w kluczowych czasówkach zgarniając wszystkie laury. Żadna inna zawodniczka na świecie nie potrafiła utrzymać tak dobrej formy na przestrzeni kolejnych imprez mistrzowskich, a warto wspomnieć, że Grace Brown wygrywała nie tylko czasówki – ta zgarnęła także triumf w Liège-Bastogne-Liège.

Za plecami Australijki działo się wiele, ale warto zatem wspomnieć o tych, które zdobywały medale wielkich imprez, a nie znalazły swojego miejsca w poprzednich tekstach z tego cyklu. Anna Henderson (Team Visma | Lease a Bike) zdobyła olimpijskie srebro, Ellen van Dijk (Lidl-Trek) była 2. w Mistrzostwach Europy, gdzie na podium wraz z nią stanęła 3. Christina Schweinberger (Fenix-Deceuninck). W top10 wielkich imprez były także 7. w Paryżu 22-letnia Kim Cadzow (EF-Oatly-Cannondale) oraz 10. w Zurychu 49-letnia Amber Neben.

Bardzo ciekawym przypadkiem były w tym roku Holenderki. W Paryżu reprezentowały ten kraj 5. Demi Vollering i 11. Ellen van Dijk, w Zurychu ten sam duet zajął 2. i 8. miejsce. Druga z wymienionych wróciła ze srebrem z Mistrzostw Europy, na które powołano także mistrzynię Holandii w jeździe indywidualnej na czas – co ciekawe jednak podczas europejskiego czempionatu Riejanne Markus (Team Visma | Lease a Bike) była „dopiero” 4. Czemu zatem piszę o ciekawym przypadku? Otóż podczas Mistrzostw Holandii srebrna na światowych zawodach Demi Vollering była 3. przegrywając ze wspomnianą Riejanne Markus oraz 23-letnią Lieke Nooijen (Team Visma | Lease a Bike). Ta druga była później m.in. 4. na czasówce podczas Giro d’Italia Women, 2. w ramach Simac Ladies Tour czy wygrała nasze Princess Anna Vasa Tour właśnie po etapie jazdy indywidualnej na czas. W czołówce krajówek w Holandii były także 4. Loes Adegeest (FDJ – SUEZ), która stanęła potem na podium etapowym czasówki podczas Tour de France Femmes czy 5. Lucinda Brand (Lidl-Trek). Rzekłbym, że w tym kraju mają wręcz problem dobrobytu w kwestii specjalistek w samotnej walce z czasem.


Kończymy tym samym temat zagranicznego kobiecego peletonu, a do końca naszego cyklu pozostało planowo 9 tekstów – omówimy kolejno Polki ścigające się w mniejszych formacjach, osobno Toruński Klub Kolarski Pacific Nestlé Fitness, polskie drużyny kontynentalne, czyli Mazowsze Serce Polski, Voster ATS Team i Lubelskie Perła Polski, a także zbiorczo Polaków ścigających się w mniejszych zagranicznych zespołach, nasze krajowe formacje, polskich juniorów oraz perełki z światowych developmentów.

Poprzedni artykułKacper Gieryk tymczasowo zawieszony przez UCI!
Następny artykułTaco van der Hoorn o swojej przerwie od kolarstwa
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze