Już w ten weekend rozpocznie się ostatni etap przygotowań do mistrzostw świata, który tradycyjnie otworzą pagórkowate kanadyjskie klasyki. Rozgrywane na rundach i łącznym dystansie przekraczającym 200 kilometrów, zawsze stanowią doskonałą okazję do przyjrzenia się dyspozycji głównych aktorów nadchodzącej batalii o tęczową koszulkę.

Na starcie 13. edycji Grand Prix Cycliste de Quebec staną między innymi Arnaud de Lie, Michael Matthews, Biniam Girmay, Julian Alaphilippe, Valentin Madouas, Matteo Jorgenson, Matej Mohorič, Maxim Van Gils, Tim Wellens i wracający do akcji Tadej Pogačar.

Jako pierwszy, już w ten piątek (13 września), rozegrany zostanie Grand Prix Cycliste de Quebec, a więc mniej pagórkowaty z kanadyjskich wyścigów jednodniowych, w tradycyjnym ujęciu dedykowany sprinterom o lekko ardeńskim zacięciu. Teoria to jedno, a układ sił wynikający z listy startowej i tego, jak w ostatnich latach zmienił się styl rozgrywania wyścigów, to drugie, ale o tym później. Co do zasady podjazdy umieszczone na niespełna 13-kilometrowej rundzie są znacznie łatwiejsze od tych, z którymi kolarzom przyjdzie się mierzyć w Montrealu, a o ostatecznym wyniku rywalizacji w Quebecu decyduje wymagający, wiodący pod górę finisz.

Ostatnie edycje wyścigu wygrywali Arnaud De Lie (2023), Benoit Cosnefroy (2022), Michael Matthews (2019, 2018) i Peter Sagan (2017, 2016), co precyzyjnie określa typ zawodnika, który dobrze odnajduje się na pagórkowatej rundzie w Quebecu. Jednocześnie w przeszłości triumfowali tam również Thomas Voeckler, Robert Gesink i Rigoberto Uran udowadniając, że pierwszy z kanadyjskich klasyków jest otwarty na niespodzianki różnego kalibru.

Trasa

Trasa 13. edycji Grand Prix Cycliste de Quebec nie uległa żadnym znaczącym korektom, cały czas robiąc dobry użytek z walorów krajobrazowych ujścia Rzeki Świętego Wawrzyńca.

W piątek uczestnicy wyścigu rywalizować będą na wytyczonej w reprezentacyjnej części Quebecu rundzie o długości 12,6 kilometra, która wiedzie między innymi przez Stare Miasto (Vieux-Quebec), Montcalm i Battlefields Park. Pokonywana 16-krotnie, złoży się ona na dystans 201,6 kilometra i 2976 metrów przewyższenia.

Runda zawiera kilka sztywnych ścianek, spośród których na wyróżnienie zasługują Cote de la Montagne (375 m, 10%) i Des Glacis (420 m, 9%), obie zlokalizowane wewnątrz ostatnich 4 kilometrów. Wyścig wieńczy wiodący pod górę finisz na na Grande Allee (1000 m, ok. 4%).

Pogoda

Przyjemne 25 stopni Celsjusza w najcieplejszym momencie dnia, szanse wystąpienia opadów deszczu bliskie zeru. Słaby wiatr (do 11 km/h) z kierunków W, SW.

Faworyci

W coraz mocniej wypełnionym kalendarzu startów, nie ma już jasno wytyczonych ścieżek mających prowadzić do sukcesu w najważniejszej kolarskiej imprezie września, a więc mistrzostwach świata. Podczas gdy uczestnicy niedawno zakończonej Vuelty są w gazie, a na włoskich szosach niepodzielnie rządzi Marc Hirschi, kanadyjskie klasyki pozwolą zabłysnąć rzadziej widywanym w ostatnich tygodniach zawodnikom i przyniosą kilka bardzo oczekiwanych powrotów.

Na starcie 13. edycji Grand Prix Cycliste de Quebec staną zwyciężający ten wyścig w niedalekiej przeszłości Arnaud De Lie (Lotto Dstny) i Michael Matthews (Jayco AlUla), ale lista startowa obfituje w tym roku w kolarzy zdolnych skutecznie walczyć o swój pierwszy triumf w tej imprezie. Charakterystyka głównych pretendentów obiecuje zaś, że bardzo wiele drużyn zainteresowanych będzie uniknięciem przewidywalnego finału z udziałem sprinterów.

Z “jedynką” na plecach wyruszy dziś na rundy w Quebecu Arnaud De Lie (Lotto Dstny), który kiedy trafia na swój dzień, jest wprost niepowstrzymany na pagórkowatych trasach ze sprinterskim finiszem. 22-letni Belg bywa jednak chimeryczny i zdecydowanie nie należy do kolarzy, którzy nie mają zwyczaju spadać poniżej określonego poziomu – zwycięstwo ciągle jest bardziej prawdopodobne od kompletnie anonimowego występu, ale naprawdę trudno przesądzać sprawę z góry.

W scenariuszu zakładającym sprint z relatywnie dużej grupy, którym kończyła się zdecydowana większość rozegranych w ostatnich latach edycji pierwszego z kanadyjskich klasyków, głównymi rywalami De Lie w walce o triumf powinni być Michael Matthews (Jayco AlUla) i Biniam Girmay (Intermarche-Wanty). Pierwszy z wymienionych nie wygrywa zbyt często, ale rzadko też zawodzi w lubianych przez siebie wyścigach, a Grand Prix Quebecu musi plasować się w ścisłej czołówce jego listy faworytów. Erytrejczyk natomiast chyba zbyt szybko ponownie przypiął numer startowy po wymarzonym starcie w tegorocznym Tour de France, ale jego ostatni występ w niedzielnym BEMER Cyclassics wskazuje, że odbudowa formy postępuje we właściwym kierunku po sierpniowej zadyszce.

Ciągle trzymając się tego samego wariantu rozegrania piątkowej końcówki, o podium tej imprezy mogą skutecznie rywalizować Alex Aranburu (Movistar), Axel Zingle (Cofidis), Axel Laurance (Alpecin-Deceuninck), Corbin Strong (Israel-Premier Tech) i Bryan Coquard (Cofidis), a szukając większych niespodzianek, dorzucić do tej grupy możemy Matevža Govekara (Bahrain-Victorious) i młodych reprezentantów Stanów Zjednoczonych: Luke’a Lampertiego (Soudal-Quick Step) i Artema Schmidta (INEOS Grenadiers).

Kluczowe pytanie na tegoroczny Grand Prix Cycliste de Quebec brzmi jednak następująco: jak na przebieg dzisiejszego wyścigu wpłynie obecność Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates)? Są oczywiście trasy, z których nawet fenomenalny Słoweniec nie jest w stanie wystarczająco dużo ukręcić, a podczas swoich wrześniowych powrotów do rywalizacji najczęściej nie odpalał on od razu. W pierwszym z kanadyjskich klasyków oba te warunki mogą zajść jednocześnie, co nie zmienia faktu, że Pogačar wystartuje dziś na czele składu, który ma niekwestionowanego lidera i wspólny mianownik w postaci ofensywy jako jedynego planu gry. Jest w nim też, na poziomie osobowości, jakaś zgrabnie zawoalowana pogarda wobec rywali, którzy nie startują w wyścigach po to, żeby je wygrać.

Gdybym miała ryzykować swoje własne pieniądze, raczej postawiłabym je przeciwko temu, że tegoroczny zwycięzca dubletu Giro-Tour ponownie “zrujnuje” dziś kolarstwo. Jeśli nie wytoczy największych dział, runda w Quebecu nie okaże się na to wystarczająco trudna, na wzór końcówki turyńskiego etapu otwierającego ostatni włoski wielki tour. Nie oznacza to jednak, że Słoweniec nie wpłynie na przebieg piątkowego wyścigu, a możliwe scenariusze są trzy.

Pierwszy to skuteczny solowy atak, który nawet po tym, co widzieliśmy w wykonaniu Pogačara w tym sezonie, wydaje się mało prawdopodobny. To może poczekać do Montrealu.

Drugi to jakaś kopia wspomnianej sytuacji z Turynu, a więc ataki Słoweńca na finałowej rundzie, które zdoła przetrzymać garstka rywali, i sprint z kilkuosobowej grupy. O ile uczestniczący w tamtej końcówce Max Schachmann (Red Bull-BORA-hansgrohe) nie ma najlepszej drugiej połowy sezonu, taki rozwój wydarzeń odpowiadać może Valentinowi Madouasowi (Groupama-FDJ), Stephenowi Williamsowi (Israel-Premier Tech), Benowi Healy’emu (EF Education-EasyPost), Julianowi Alaphilippe’owi (Soudal-Quick Step), Matteo Jorgensonowi (Visma | Lease a Bike), Magnusowi Sheffieldowi (INEOS Grenadiers), Pello Bilbao (Bahrain-Victorious), Romainowi Bardetowi (dsm-firmenich PostNL) czy Alberto Bettiolowi (Astana Qazaqstan).

To, czy lider UAE Team Emirates uczy się na błędach, jest sprawą dyskusyjną, ale jeśli tym razem po jednym czy dwóch nieskutecznych atakach odpuści, może dojść do chwilowego przestoju na czele głównej grupy. Tego rodzaju próżnię bardzo lubią wypełniać oportunistycznymi atakami tacy kolarze, jak Tim Wellens (UAE Team Emirates), Maxim Van Gils (Lotto Dstny), Tiesj Benoot, Jan Tratnik (Visma | Lease a Bike), Ilan Van Wilder (Soudal-Quick Step), Toms Skujiņš (Lidl-Trek), Paul Lapeira (Decathlon AG2R La Mondiale), Lukas Nerurkar (EF Education-EasyPost), Matej Mohorič (Bahrain-Victorious), Ion Izagirre (Cofidis) i Derek Gee (Israel-Premier Tech).

Jeśli zaś nic z tego nie będzie, wracamy do początku gry, czyli pojedynku wspomnianych już sprinterów.

Harmonogram i transmisja TV

Wyścig Grand Prix Cycliste de Quebec 2024 rozegrany zostanie w piątek, 13 września.

Transmisję z wyścigu będzie można śledzić w serwisie Max i na kanale Eurosport 1 od 16.50.

Poprzedni artykułKristian Blummenfelt jednak nie zostanie kolarzem?
Następny artykułMistrzostwa Europy 2024: Huub Artz wygrywa pasjonujące zmagania orlików
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze