Słoweniec wraca do rywalizacji po długiej przerwie. W piątek i niedzielę zobaczymy go w kanadyjskich wyścigach.
Po zwycięstwie w Tour de France Tadej Pogačar odpoczywał od ścigania. Przebywał głównie w Monte Carlo i nie wybrał się na żadne wysokogórskie zgrupowanie. Już w piątek stanie na starcie Grand Prix Cycliste de Québec, a dwa dni później w Grand Prix Cycliste de Montréal.
– Czuję się dobrze. Jestem całkiem zadowolony z tego, jak przebiegło moje lato. Koniec sezonu zawsze ma swoje wzloty i upadki, ale cieszę się, że tu jestem. Po Tourze zrobiłem sobie przerwę, jeździłem dopingować Urskę na jej wyścigach i dobrze potrenowałem w domu. W piątek przetestuję jak pracują moje nogi
– powiedział czterokrotny zwycięzca „Wielkiej Pętli”.
Słoweniec wierzy w swoją formę na mistrzostwa świata:
– Jesteśmy tu z silną drużyną i będę szczęśliwy, jeśli uda nam się wygrać w Kanadzie. Będę do tego dążył, ale dla mnie porażka nie byłaby katastrofą. Chcę osiągnąć szczyt formy na mistrzostwa świata. To główny cel na ten ostatni etap sezonu. Myślę, że te dwa wyścigi będą dobrym treningiem.
Oprócz Tadej Pogačar w składzie UAE Team Emirates–XRG na kanadyjskie wyścigi znaleźli się: Brandon McNulty, Jhonatan Narváez, Nils Politt, Pavel Sivakov, Tim Wellens i Adam Yates.
Już wcześniej Słoweniec zapowiedział, że na MŚ powalczy o medale zarówno w wyścigu ze startu wspólnego, jak i w jeździe indywidualnej na czas.









