fot. Donostiako Klasikoa

Po olimpijskiej przerwie w sobotę powróciła worldtourowa rywalizacja. 44. edycja Donostia San Sebastian Klasikoa okazała się być prawdziwym kolarskim widowiskiem, a po wygraną w dwójkowym finiszu sięgnął Marc Hirschi, który ograł Juliana Alaphilippe’a. Zarówno Szwajcar, jak i Francuz oraz 3. na mecie Lennert Van Eetvelt nie kryli zadowolenia ze swojego występu.

„Znów mamy 2020 rok?” zapytał mnie kolega śledząc rywalizację w ramach 44. edycji Donostia San Sebastian Klasikoa. Pytanie to, choć być może nieco zabawne, było wyjątkowo celne, bowiem właśnie od tamtego sezonu na swój kolejny triumf na poziomie World Tour czekać musiał Marc Hirschi. Kolarz UAE Team Emirates po 4 latach od wygrania etapu Tour de France i zwycięstwa w Strzale Walońskiej nareszcie nawiązał do formy z tamtego okresu i w pięknym stylu odniósł sukces w baskijskim klasyku.

Od ataku Juliana Alaphilippe’a wszystko działo się bardzo szybko. Walczyliśmy nie tyle ze sobą, co aby osiągnąć szczyt. Kiedy spojrzeliśmy do tyłu zobaczyliśmy, że odjechaliśmy tylko my dwaj. Wiedzieliśmy, że musimy współpracować, a wszystko zwieńczył naprawdę fajny sprinterski pojedynek. Pamiętajmy, że przez sporą część wyścigu uciekał wcześniej Pavel Sivakov, któremu niewiele zabrakło do sukcesu, a którego akcja zwolniła nas z obowiązku pogoni i przygotowała grunt pod moją walkę. To wielka sprawa, że wygrywamy tu jako zespół. Oczywiście to wiele znaczy także dla mnie. 4 lata czekałem na podobną wygraną i jest to jedno z największych zwycięstw w mojej karierze

— obszernie opowiadał Marc Hirschi.

Mimo przegranego finiszu zaskakująco zadowolony był także Julian Alaphilippe (Soudal Quick-Step). Były dwukrotny mistrz świata ma świadomość, że nie jest obecnie największą gwiazdą światowego kolarstwa, a zatem każda obecność w czołówce wyścigów World Tour jest dla niego po prostu powodem do dumy. W przypadku jednodniowych imprez tej kategorii to dla Francuza pierwsze podium od 2021 roku.

Jestem szczęśliwy, że ponownie znalazłem się na podium tak ważnych zawodów. Oczywiście jestem też trochę zawiedziony, ponieważ byłem tak blisko zwycięstwa, ale, myślę, że pozytywów jest więcej, bo pojechałem dobry wyścig. Dałem z siebie wszystko. Jestem zadowolony z drugiego miejsca. Było naprawdę ciężko. Niczego nie żałuję

— przyznawał Julian Alaphilippe.

Bardzo zadowolony był także Lennert Van Eetvelt, dla którego start w Donostia San Sebastian Klasikoa był pierwszym worldtourowym sprawdzianem od marca i Strade Bianche, po którym cierpiał na kontuzję kolana. Już mistrzostwa Belgii czy Sibiu Cycling Tour pokazały, że 23-latek z Lotto Dstny wrócił w wysokiej formie, ale to właśnie baskijski klasyk pokazał zwycięzcy tegorocznego UAE Tour, że znów stać go na walkę na najwyższym poziomie.

Po kontuzji kolana, na początku roku, ciężko było mi wrócić do rywalizacji. Dzisiaj Andreas Kron i Maxim Van Gils powiedzieli, że chcą pojechać na mnie. Kiedy tak silni kolarze cię wspierają to daje ci to dużo pewności siebie. Szkoda, że ​​nie mogłem dotrzymać kroku dwóm pierwszym zawodnikom w końcówce, ale trzecie miejsce w San Sebastián to nadal wspaniały wynik. Szczególnie doceniam to przez to jak ciężki to był wyścig. Było też bardzo ciepło. Dziś o wiele przyjemniej byłoby poleżeć na plaży niż jeździć na rowerze. Jestem bardzo zadowolony z tego wyniku. Wspaniale jest się tutaj ścigać

— dodawał Lennert Van Eetvelt.

Kolejne wyścigi z kalendarza World Tour już niedługo. W poniedziałek rusza 81. edycja Tour de Pologne, w sobotę zaś rozpocznie się trzytygodniowa La Vuelta a España. To właśnie hiszpański wielki tour będzie kolejnym celem sporej części czołówki Donostia San Sebastian Klasikoa.

Poprzedni artykułReprezentacja Polski do lat 17 zawiesza działalność
Następny artykułTour de Pologne 2024: Program transmisji telewizyjnych
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze