fot. Polski Związek Kolarski

Polscy kolarze i kolarki rozpoczynają dziś rywalizację w paryskich Igrzyskach Olimpijskich. Jedną z reprezentantek naszego kraju będzie Marta Lach, która po raz drugi w karierze wystartuje w najważniejszej imprezie czterolecia. 

Wielkimi krokami zbliżają się wyścigi indywidualnej jazdy na czas w ramach Igrzysk Olimpijskich w Paryżu, które będą zarazem pierwszą okazją do zobaczenia polskich kolarzy i kolarek w tej imprezie. W sobotę w konkurencji szosowej zobaczymy Michała Kwiatkowskiego, Agnieszkę Skalniak-Sójkę, a także Martę Lach, która z podekscytowaniem podchodzi do drugich Igrzysk w karierze.

— Czuję ogromną dumę i radość, zobowiązanie, wyróżnienie. Są to moje drugie Igrzyska, ale tym razem czuję się naprawdę wyjątkowo. Mniej więcej wiem, z czym to się je, ale jest troszeczkę inaczej. Będąc w Tokio nie mogłam posmakować życia w wiosce olimpijskiej. Byłam oczywiście na EYOF-ie 11 lat temu jako juniorka młodsza czy na Igrzyskach Europejskich w Mińsku, ale jednak Igrzyska Olimpijskie mają w sobie mimo wszystko coś więcej. Jest to niesamowite

— przyznała Marta Lach w rozmowie z Naszosie.pl, prosto z wioski olimpijskiej.

Dla każdego sportowca niezwykłym i niepowtarzalnym przeżyciem jest pobyt w wiosce olimpijskiej. Takiej mieszanki kultur i dyscyplin nie da się bowiem doświadczyć na żadnej innej imprezie.

— Największe wrażenie zrobiła na mnie ilość tych sportowców, bo na poprzednich imprezach tego nie było, w Tokio nie mogłam tego poczuć, a tutaj jest to coś niesamowitego — ile tu jest budynków, jak one są wszystkie zorganizowane, liczba tych ludzi, wolontariuszy, którzy tu pomagają i się nami opiekują, ta atmosfera w naszym polskim budynku. Tego nie da się przeżyć nigdzie indziej, stołówka działająca 24 godziny na dobę, rozstawione budki z kawą. Na terenie wioski jest też szpital, ogromna siłownia, pokoje do wychillowania, ktoś mówił mi też o fryzjerze i makijażystce, ale nie korzystałam z tego. Można tu żyć nie wychodząc stąd, ale oczywiście na trening wyjeżdżamy poza wioskę

— opisywała polska reprezentantka, streszczając nam pokrótce, jak wygląda dzień na Igrzyskach Olimpijskich.

— Dużo czasu spędzamy na posiłkach, bo trzeba tam dojść albo dojechać rowerem. Tam można powymieniać się tymi pinami, pozamieniać słowo z innymi sportowcami. Można pogadać o tym, jak wygląda przygotowanie innych zawodników, dowiedzieć się czegoś ciekawego. Troszeczkę tutaj zwiedzamy, ale nie ukrywam, że sporo czasu zajmuje nam dojazd na trening. Jednego dnia byłyśmy objechać trasę czasówki. W wiosce każdy żyje swoim życiem, każdy trenuje co innego, w różnym czasie, wszyscy są w biegu. Po południu pomiędzy obiadem a kolacją zazwyczaj jest więcej czasu, żeby z kimś porozmawiać

— mówiła Marta Lach.

Ostatnim startem polskiej zawodniczki przed Igrzyskami Olimpijskimi był czerwcowy Thüringen Ladies Tour, w którym uplasowała się na 5. pozycji. Kilka dni wcześniej Marta Lach wzięła udział w mistrzostwach Polski w tej konkurencji i po raz kolejny zdobyła w nich srebrny medal. Jak wyglądały jej późniejsze przygotowania?

— Byłam na zgrupowaniu wysokościowym w Livigno, a wcześniej w Andorze z takim nastawieniem, że przygotowuję się pod Igrzyska Olimpijskie. Na pewno chciałabym się zaprezentować w czasówce, ale myślę, że dla mnie ważniejszy jest wyścig ze startu wspólnego i jak każdy sportowiec na Igrzyskach Olimpijskich marzę o medalu, ale zobaczymy, jak to wszystko się poukłada

— przyznała Polka.

— Staram się do tego podchodzić jak do każdego wyścigu, których przejechałam w swoim życiu wiele, ale na pewno jest świadomość, że jest to impreza raz na cztery lata i jest to dla mnie dodatkowa motywacja. Nie traktuję tego jako stres, tylko bardziej pozytywne doświadczenie. Trasa czasówki nie jest bardzo skomplikowana, aczkolwiek jest troszeczkę bardziej technicznych fragmentów, zakrętów, w których trzeba chwycić kierownicę za boki, a nie w lemondce. Jest płasko, dość szybko — sam dystans 32 kilometrów nie jest też krótki jak na czasówkę. Dam z siebie wszystko

— zakończyła Marta Lach.

Z Martą Lach rozmawiał Kacper Krawczyk

Poprzedni artykułParyż 2024: Czasówka na start — zapowiedź wyścigów kobiet i mężczyzn
Następny artykułPrincess Anna Vasa Tour 2024: Transmisja z 3. etapu [na żywo]
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze