Jednym z czynników sprawiających, że dzisiejsze kolarstwo jest dużo szybsze niż to sprzed dekad jest niewątpliwie postęp sprzętowy. W dniu przerwy przyjrzyjmy się zatem rowerowi, na którym Tadej Pogačar bije kolejne rekordy podjazdów w drodze do swojego 3. triumfu w klasyfikacji generalnej Tour de France.
W XXI wieku chyba nie ma już dyscypliny sportu, w której ważnym czynnikiem obok wielkiego talentu i masy pracy nie byłby wyścig zbrojeń w temacie sprzętowym. W kolarstwie ogromną rolę odgrywają rowery – lekkie, aerodynamiczne, a przy tym wytrzymałe maszyny, których wartość osiąga kilkadziesiąt tysięcy euro. W wyścigu technologicznym duży postęp w ostatnich latach zrobiło Colnago, którego model V4RS używany jest przez Tadeja Pogačara.
Tym co warto zauważyć to fakt, że Colnago V4RS lidera 111. Tour de France jest wyposażone w unikalne części, dzięki którym rower jest choć trochę lżejszy lub tylko trochę lepiej dopasowany do budowy ciała Słoweńca w stosunku do standardowego modelu. Przyjrzyjmy się dziś dokładniej temu rowerowi.

Rama to Colnago V4RS, na której cała drużyna UAE Team Emirates ściga się we wszystkich wyścigach. Bliskowschodni zespół korzysta z osprzętu Dura-Ace Di2 dostarczanego przez firmę Shimano, chociaż przyglądając się dokładniej zdjęciom zauważymy tam pewne niestandardowe modyfikacje. Tadej Pogačar wykorzystuje zębatki włoskiej marki Carbon-TI. W tym przypadku są to przerzutki, które częściowo wykonano z karbonu, przez co są lżejsze w porównaniu do „zwykłych” przerzutek Shimano.
W ramie roweru Słoweńca znajduje się więcej części od Carbon-TI. Mamy tu nawet elementy nie z karbonu, a z tytanu. To także oszczędność masy w porównaniu ze stalą czy aluminium, ale też większa odporność na wibracje. Kolejną niewielką oszczędność masy można znaleźć w aluminiowych osiach.
Przyglądając się hamulcom zauważymy przede wszystkim 2 rzeczy – zespół Słoweńca używa rzecz jasna tarczówek, a te ponownie dostarcza Carbon-TI. Są to tarcze z powierzchnią hamującą wykonaną ze stali, natomiast środkowa część konstrukcji – mocowana do kół – jest karbonowa, zaś śruby łączące te dwie części wykonano z tytanu. Wszystko po to, żeby i tu zaoszczędzić na wadze. Jednocześnie specjalny profil powierzchni hamowania zapewnia również lepsze chłodzenie, co sprawia, że hamulce zachowują się bardziej przewidywalnie na długich zjazdach. Wykorzystywane są do tego również specjalne klocki hamulcowe firmy absoluteBLACK. Wykonane są z grafenu (zamiast miedzi), a także zapewniają lepsze chłodzenie dzięki „skrzydełku” z tyłu.
Poza walką o jak najmniejszą wagę są też elementy, które mają wpływać na trwałość. Na przykład zamiast „standardowego” suportu Shimano został zastosowany taki z ceramicznymi łożyskami Bikone. Aby zmiana przełożeń roweru była jeszcze bardziej niezawodna, wybrano przerzutkę z mocowaniem bezpośrednim. Oznacza to w praktyce, że przerzutka tylna jest zamontowana do ramy za pomocą jednej podkładki zamiast dwóch, co zapewnia lepszą skuteczność zmiany przełożeń, ale przy tym także korzystnie wpływa na masę.

Kierownica Tadeja Pogačara również uległa zdecydowanej personalizacji. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to „standardowy” model Enve SES AR, jednak CyclingNews donosi, że zmiany były spore i miały na celu dostosowanie każdego milimetra do budowy ciała Słoweńca. Kierownica o szerokości 37 centymetrów zawiera także rzucającą się w oczy naklejkę przedstawiająca Hulka – Tadej Pogačar umieścił ją na kierownicy, bo „dodaje mu siły, gdy na nią patrzy”.
Wszystko o 111. Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Lista startowa
- Plan transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Relacja z 15. etapu
- Najnowsze artykuły










Może jakaś korekta by się przydała? Przerzutki z tytanu? Klocki „aeroblack”?
A jak ma się to do limitu wagi roweru? Ta oszczędność na pewnych częściach jest po to aby wrzucić inne części lepsze ale zarazem cięższe?
Minimalna waga zgodna z przepisami to 6,8 kg, ale większość rowerów waży gdzieś w przedziale 7-7,5 kg. By dojść do minimum przy zachowaniu jakości stosuje się właśnie takie drogie rozwiązania.
Są tacy eksperci którzy twierdzą że na tym sprzęcie traci jakieś 2km/h… Powinien sobie kupić najszybszy rower świata van rysel to by już było pozamiatane;) min godzina przewagi…
Rower jak rower. W porównaniu z rowerami z lat 2000-2010 daje kilkanaście sekund przewagi na kilknastokilometrowym podjeździe. Obecna diety i trening daje kolejne kilkanaście sekund. Ale jak wytłumaczyć czas lepszy na Plateau o około 3:40 od czasu Pantaniego i 5 minut lepszy od Armstronga. Niech redakcja przyjrzy się takim „cudom”.
Względem rowerów z lat 90 tak długi podjazd sam rower przyspiesza o minutę, może nawet więcej. Dzisiejsze opony są szybsze niż ówczesne szytki. Piasty generują mniejszy opór, a ramy jeszcze lepiej przenoszą moc. Co nie zmienia faktu że 3:40 względem naćpanego Pantaniego to jest jakieś wariactwo… Można by przyjąć że Remco pojechał szybciej o różnice w sprzęcie, ale wtedy dalej zostaje 2:50 różnicy…
W górach różnica nie jest tak wielka, na płaskim z kolei ogromna. Ogólnie wyniki z tego podjazdu wydają się wręcz niepojęte. Przy 70 kilogramach to jest blisko 490W przez 40 minut… 80 kilogramowy zawodnik musiałby 560 utrzymać… Kosmos… Znam bardzo mocnych zawodników z krajowego podwórka którzy kręcą po 380W na 25 minut przy około 70 kg masy. Dominują wszystkie wyścigi. A tu na jednym podjeździe idąc maxa na świeżo dostaliby z 10 minut…
Gdyby przepisy pozwalały to rowery (na góry) ważyły by po 5kg. A że limit wagi jest wysoki to te wszystkie ulepszenia są po to by zmaksymalizować niezawodność i sztywność.
Ich waga nie ma tu żadnego znaczenia.
Sam Pan w tym komentarzu napisał, że waga jednak ma znaczenie. Odejmując w jednym (odchudzając) można dołożyć w drugim (niezawodności, sztywności). Nie bez powodu wszystkie rowery nie ważą dokładnie 6,8 kg, a jednak bywają czasem wyraźnie (nawet do kilograma) cięższe.
Rower Armstronga był tak samo ciężki jak obecnych kolarzy zawodowych w wielkich T…
A panowie podjeżdżają górki tak samo szybko jak „miszcz spod znaku igły”.
Hmmmm….
W 98r rekord w maratonie wynosił 2g6min teraz 6 min szybciej…
Jose Jimenez, to wciąż nie ta „proporcja”. Ja sam się zgodzę pobić taki rekord Pantaniego o 1-1,5 minuty (dzisiejsza dieta, odżywianie, trening, rower).
Te wszystkie wyniki i osiągnięcia są zadziwiające, ale podobne miał Armstrong i jak się skończyło wszyscy wiemy
W temacie biegania https://bieganie.pl/newsy/maratonski-rekordzista-na-dopingu/
W 1988 Ben Johnson pobił rekord świata na 100 m, schodząc pierwszy raz w historii poniżej 9,8 sek. Było to określane wynikiem kosmicznym, zupełnie nieprawdopodobnym. Jak się okazało słusznie: u Johnsona krótko potem stwierdzono doping.
20 lat później, rekord świata Usaina Bolta wynosi 9,59, wyników poniżej 9,8 odnotowano kilkanaście, a poniżej 9,9 już kilkadziesiąt.
I tak jest w wielu dyscyplinach sportu.
A koła jakie????