Remco Evenepoel wygrał 7. etap Tour de France – jazdę indywidualną na czas na dystansie nieco ponad 25 kilometrów. 24-letni Belg dzięki temu sukcesowi ma w swoim dorobku wygrane podczas wszystkich wielkich tourów. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał 2. na mecie Tadej Pogačar.
25,3 kilometra, 283 metry przewyższenia – tak w liczbach zapowiadała się pierwsza z dwóch czasówek zaplanowanych podczas tegorocznej, 111. edycji Tour de France. Trasa była miejscami kręta, znalazły się na niej aż 3 punkty pomiaru czasu, a do drugiego z nich prowadził łagodny podjazd. Na rampie startowej zameldowało się aż 174 kolarzy.

Nim rozpoczęła się faktyczna rywalizacja sportowa byliśmy jednak świadkami ciekawej akcji. Dziś na świecie obchodzony jest dzień Qhubeki i z tej okazji 21-letni Awet Aman – zeszłoroczny mistrz Erytrei, a obecny podopieczny World Cycling Center w Aigle, przejechał trasę etapu na jednym z 2000 rowerów jakie trafiły w 2018 roku w ramach akcji charytatywnej do dzieci z afrykańskich szkół. Zwrócono w ten sposób uwagę na to, że miliony najmłodszych cały czas musi na Czarnym Lądzie docierać wszędzie pieszo, a rowery mogłyby być dla nich wielkim ułatwieniem pomagającym oszczędzić czas i przekierować ich energię na inne cele.
💪 Promotion of African cycling continues today on the #TDF2024 with @UCI_cycling and @Qhubeka! Ahead of the pros, the young 🇪🇷 Awet Aman set off on a @Qhubeka bike to cover the 25.3km of the day's course.
💪 La promotion du cyclisme africain continue sur le Tour de France avec… pic.twitter.com/9jliLzi4Gr
— Tour de France™ (@LeTour) July 5, 2024
Właściwa rywalizacja rozpoczęła się niemal 2 godziny później – o 13:05 Mark Cavendish (Astana Qazaqstan Team) ruszył na trasę, a następnie co minutę robili to kolejni kolarze. Dość nieoczekiwanie najszybciej spośród tych jadących na początku stawki prezentował się Lenny Martinez (Groupama-FDJ), który całe zmagania zakończył po 31 minutach i 40 sekundach.
Czasy młodego Francuza poprawiał dopiero Luke Durbridge (Team Jayco AlUla), który jednak nie nacieszył się długo obecnością na gorącym krześle – po nim trasę pokonywał Stefan Bissegger (EF Education – EasyPost), który wyśrubował najlepszy wynik do poziomu 30:06. Czas aktualnego wicemistrza Europy poprawiał na pomiarach Kévin Vauquelin (Arkéa – B&B Hotels) – 23-letni Francuz dużo lepiej pokonał podjazd na półmetku i na mecie zameldował się z wynikiem 29:44 przejmując na dłuższy czas prowadzenie na etapie.
Zmiany na gorącym krześle nie skończyły się na kolarzu Arkéi – niespełna sekundę lepszy od niego był Victor Campenaerts (Lotto Dstny) i ten nieco mógł się zasiedzieć – od Belga gorszy był m.in. mający na trasie problemy z łańcuchem Stefan Küng (Groupama-FDJ). Wszyscy na mecie mieli jednak miny jakby pogodzone z tym, że nie były to idealne przejazdy i jadący pod koniec faworyci klasyfikacji generalnej zdołają sięgnąć po etapowy triumf.
W końcówce kolarze ruszali najpierw co 1,5 minuty, a w samym finale nawet co dwie. Spośród zawodników mających niespełna 10 minuty straty w klasyfikacji generalnej bardzo dobrze otworzył Ben Healy (EF Education – EasyPost), który na kolejnych pomiarach był blisko prowadzenia lub nawet je osiągał. Finalnie jednak skończyło się 3. miejscem na mecie dla Irlandczyka, który z Victorem Campenaertsem przegrał o jedynie 7 sekund.
Jako kolejni bardzo dobrze jechali Ilan Van Wilder (Soudal Quick-Step), Derek Gee (Israel – Premier Tech) czy Aleksandr Vlasov (Red Bull – BORA – hansgrohe). Przejazd Belga, Kanadyjczyka czy Rosjanina był jednak cały czas swoistą ciszą przed burzą – każdy bowiem czekał na start ostatniej ósemki. Tam co 2 minuty na trasę ruszali kolejno João Almeida (UAE Team Emirates), Mikel Landa (Soudal Quick-Step), Carlos Rodríguez (INEOS Grenadiers), Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe), Juan Ayuso (UAE Team Emirates), Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike), Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step) i wreszcie jako ostatni Tadej Pogačar (UAE Team Emirates). Spora część czołówki mknęła przez trasę, a na 1. pomiarze sytuacja największych gwiazd prezentowała się następująco:
- Remco Evenepoel 9:39
- Tadej Pogačar 9:42
- Jonas Vingegaard 9:50
- Primož Roglič 9:59
Za plecami największych bardzo dobrze jechali także Juan Ayuso (10:08) czy João Almeida (10:11), a już po chwili całą czołówkę mieliśmy na szczycie podjazdu, czyli na 2. pomiarze. Tam różnice prezentowały się następująco:
- Remco Evenepoel 18:13
- Tadej Pogačar 18:23
- Jonas Vingegaard 18:36
- Primož Roglič 18:51
3. pomiar i meta nie zmieniły nic w kwestii kolejności pierwszej dwójki – Remco Evenepoel sięgnął dziś po piękne zwycięstwo i utrzymał 2. miejsce w klasyfikacji generalnej, w której prowadzenie obronił 2. na mecie Tadej Pogačar. W końcówce osłabł Jonas Vingegaard, który na mecie zameldował się z czasem o 3 sekundy gorszym od Primoža Rogliča.
Wyniki 7. etapu 111. Tour de France:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com
Wszystko o 111. Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Lista startowa
- Plan transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji pobocznych
- Najnowsze artykuły










Bardzo dobry etap. Taka wisienka na torcie Tour de France.
Ciekawi mnie jak się można przesunąć z drugiej pozycji na … drugą?? Matematyka kwantonowa chyba:)
@Jose Jimenez
przeczytaj komentowane zdanie jeszcze kilka razy. Niektórzy niestety muszą, zanim zrozumieją. Wróżę sukces.
Jonas za rok znów wygra. Jeśli wtedy nie da rady, to już m się nie uda że względu na wiek. Panie Roglic: trzeba wiedzieć kiedy że sceny zejść… Niestety, Primoz już jest za stary. Idą młodzi, Leny, Remco, Juan. Tadek wciąż jest młody. Piękne to będą czasy dla kolarstwa.
@olsen
Może redaktor Kuba sprostował swój artykuł po przeczytaniu komentarza.. ale najpierw pisał głupoty.
Panie Jakubie może byłoby warto przyznać się do błędu albo usunąć komentarz… pozdrawiam
Jose Jimenez, nie naruszaj dobrego imienia, jakie nosisz – nie żołądkuj się o byle co.
Co do Roglicia, nie wzywałbym go do schodzenia ze sceny. Może i nie jest w stanie wygrać Touru, ale to wciąż świetny zawodnik, ze wspaniałym dorobkiem, i na razie tylko trzech innych może go pokonać. Cała Wielka Czwórka jest prawdziwie wielka i z przyjemnością się ją ogląda.
Proszę Pana, podczas Pańskiej wymiany zdań tu z ludźmi to ja spałem. Nawet nie wiem czy był błąd, a jeżeli tak to kto go naprawił, bo o 18 to ja skończyłem pracę 😉