fot. Team Felt Felbermayr / Tour de Maurice

Powoli opadł już kurz po ostatnich rozstrzygnięciach w ramach Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym, których tegorocznym gospodarzem był Płock. Po brąz w elicie mężczyzn w wyścigu ze startu wspólnego sięgnął Patryk Stosz. Ten na mecie był pełen różnych emocji.

Tuż po zakończeniu zmagań najlepszych kolarzy w Polsce udało mi się złapać Patryka Stosza na rozmowę „na gorąco” na temat przebiegu wyścigu i jego odczuć po tej rywalizacji. Kolarz Team Felt Felbermayr wywalczył brązowy medal – swój pierwszy krążek w kategorii elity, acz od złota dzieliło go naprawdę niewiele. Po zaciętym finiszu na bulwarach nadwiślanych w Płocku minimalnie lepsi okazali się być Norbert Banaszek i Bartosz Rudyk.

Jest brąz. Trochę niedosyt, choć przyjechaliśmy tylko we dwóch z Piotrem Brożyną jako Team Felt Felbermayr. Nieco brakło mocy drużyny, choć jak chodziły groźne akcje to się z chłopakami z zagranicy zgadywaliśmy… Wystarczyło na brąz

— przyznawał Patryk Stosz.

Dla wielu widzów dość zaskakujące było to, że podczas naszego krajowego czempionatu o losach medali zadecydował finisz z peletonu, bo tak można nazywać grupę, w której aż do ostatniego segmentu na betonowych płytach jechała większość kolarzy obecnych na starcie. W końcówce co prawda peleton ten się podzielił na walczących o medale i odpuszczających, ale i tak jest to zupełnie inny scenariusz niż podczas ostatnich 3 edycji Mistrzostw Polski.

Nie spodziewałem się, że na Mistrzostwach Polski może dojechać peleton. Wszyscy wiedzą, że co roku dojeżdżały jakieś ucieczki i bardziej tego się spodziewałem, ale tym razem dla odmiany wpadła dość spora grupa, ale dla mnie to nawet lepiej. Jestem zadowolony z tego 3. miejsca

— komentował sytuację 29-latek.

Na trasie momentami było widać istnienie pewnej nieformalnej koalicji między kolarzami jadącymi bez pomocy swoich kolegów z ekipy. Potwierdził to także Patryk Stosz, który zauważył, że mimo braku dogadywania się przed wyścigiem w tej sprawie z rywalami w pewnym momencie zaczął współdzielić z nimi interes wspólnej pogoni, która układała się naprawdę dobrze.

Ogólnie przez większość dnia pracowaliśmy razem jako zagranica, a zwłaszcza gdy poszła ta groźna akcja gdzie z Mazowsza było większość chłopaków to praktycznie my wszyscy… Ja, Brożka, Aniołkowski, Owsian, Czarek, Wiśnia – naprawdę wszyscy się zebraliśmy, bo inaczej by to poszło na metę

— zauważał Patryk Stosz.

Końcówka nie obyła się bez kontrowersji, albowiem na nagraniach z końcówki wielu dopatrywało się nieczystych ruchów w wykonaniu Norberta Banaszka. Oddałem w tej sprawie głos także Patrykowi Stoszowi, który ze swojej perspektywy widział to następująco.

Trochę mam żal do Banaszków, ponieważ kiedyś nazwali mnie bandytą, a dziś w końcówce Norbert nie jechał czysto – na ostatnich 2 kilometrach przyczynił się do kraksy, a na finiszu kilkukrotnie atakował łokciem, barkiem i głową Stanisława Aniołkowskiego powodując bardzo niebezpieczną sytuację, za co przynajmniej powinien zostać relegowany na ostatnie miejsce w grupie. Krytykowali mnie, ale niech też sami czasem spojrzą na swoją jazdę. Protest wniesiony przez Stanisława pewnie nic nie zmieni, bo wiadomo jak jest, ale trzeba mówić głośno o takich zachowaniach, bo kiedyś mogą doprowadzić do tragedii

— przyznawał 29-latek.

Patryk Stosz odwoływał się tu przede wszystkim do głośnego internetowego konfliktu, który opisywaliśmy Państwu w marcu. Wiadomo, że na mecie w Płocku wrzało w związku z kontrowersjami, a wypowiedzi na gorąco zawsze są bardziej emocjonalne, dlatego też nieco studząc nastroje przeniosłem rozmowę na temat dalszych planów startowych kolarza Team Felt Felbermayr.

Po Mistrzostwach Polski czeka na mnie Solidarka, dalej Sibiu i potem się zobaczy

— krótko zdradził Patryk Stosz.

Wyścig Solidarności i Olimpijczyków rusza już w środę, ale nim nastąpi jego początek warto było jeszcze spojrzeć nie tylko w plany, ale i to co za nami. Kto odegrał ważną rolę w drodze do tego medalu i tym samym zasłużył na podziękowania?

Na pewno chciałbym podziękować tu obecnemu obok mnie trenerowi Andrzejowi Piątkowi, za to że tyle mi pomaga oraz żonie przede wszystkim, że mnie wspiera w tych wszystkich trudach bycia kolarzem

— zakończył Patryk Stosz.

W Płocku rozmawiał Jakub Jarosz


Mistrzostwa Polski 2024:

Poprzedni artykułNorbert Banaszek: „Kolarze ekip zagranicznych mnie zaskoczyli”
Następny artykułŁukasz Wiśniowski – niedoszły bohater mistrzostw Polski
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze