Temat szykany na dojeździe do Lasku Arenberg niesamowicie zelektryzował społeczność kolarską. Można odnieść wrażenie, że większość jest przeciwna takiemu rozwiązaniu, a w związku z tym głos zabrało CPA – organizacja, na której wniosek to wprowadzono, a także ASO, czyli organizator Paryż-Roubaix.
W środę ogłoszono oficjalnie, że tuż przed wjazdem do Lasku Arenberg, czyli jednego z kluczowych sektorów brukowych wchodzących w skład trasy Paryż-Roubaix, do pokonania będzie wymagająca ogromnego wyhamowania szykana. Teraz z zastosowania tego rozwiązania tłumaczą się przedstawiciele CPA (Stowarzyszenia Kolarzy Zawodowych) oraz ASO, czyli organizatora Piekła Północy.
Najlepszą opcją, zdaniem obu tych organizacji, byłby dojazd prostopadłą drogą do wjazdu do Lasku Arenberg. Prawdopodobnie kolarze będą tak ścigali się w kolejnych latach, ale obecnie stan dróg nie pozwalał na taką opcję. To dlatego zastosowano właśnie szykanę.
Peleton musi najpierw wykonać kombinację lewo-prawo, a następnie kombinację prawo-lewo tuż przed sekcją brukowaną. W tym roku z tej opcji nie można było skorzystać ze względu na dziury w nawierzchni drogi, ale to najlepsza opcja na przyszłość
— przyznawał Adam Hansen w rozmowie ze Sporzą.
Wariant drugi również był daleki od optymalnego, bowiem obejmował przejazd przez osiedlowe uliczki tuż przed wjazdem do Lasku Arenberg. Tu trzeba by się dogadać z właścicielem prywatnej drogi, a także zabezpieczyć jej niebezpieczne elementy.
Nie jest to idealne rozwiązanie z przypadku wystających rynien. Uliczki są też w świetle przepisów zbyt wąskie, aby umożliwić przejazd peletonowi i pojazdom wsparcia
— dodawał szef CPA.
Tym samym zdecydowano się na kontrowersyjną szykanę, którą wyśmiało w sieci już wielu ekspertów i kolarzy. „Czy to żart” napisane przez Mathieu van der Poela zyskało ogromne zasięgi i poparcie społeczne.
Is this a joke? ? https://t.co/WkkUe2YC5U
— Mathieu Van der Poel (@mathieuvdpoel) April 3, 2024
Z pewnością nie chcieliśmy, aby stało się coś złego, dlatego przeprowadziłem rozmowy z przedstawicielem każdej drużyny znajdującej się na liście startowej. Każdy miał możliwość podzielenia się swoimi zastrzeżeniami co do trzech opcji, a nawet mógł wybrać istniejące proste podejście. Opinie co do najlepszej opcji były podzielone, ale wszyscy byli przekonani, że wszystko jest lepsze niż oryginalna trasa. Kiedy ASO zaprezentowano trzecią opcję, było przekonanie, że jest to najlepsza i najłatwiejsza opcja na ten rok. Byłem tym zaskoczony, bo spodziewałem się większego oporu. Zauważyłem jednak, że ludzie w organizacji również zdecydowanie chcą unikać upadków
— kontynuował Adam Hansen, który po chwili odniósł się do wpisu mistrza świata.
Och, myślę, że jest głównie zaskoczony. Prawda jest taka – CPA reprezentuje wszystkich zawodników, a nie tylko czołowych zawodników. Nie możemy podążać za jego wolą. Zdecydowana większość zgodziła się na szykanę. Poinformowałem zespoły, że w przypadku jakichkolwiek skarg zawsze mogą się ze mną skontaktować. Nie słyszałem sprzeciwu. Ta szykana może zmienić postrzeganie tego, jak niebezpieczny jest odcinek, dzięki bezpiecznemu wjechaniu w niego. To może zmienić zasady gry
— zakończył 42-letni Australijczyk.
Na temat rozwiązań wypowiedział się także odpowiedzialny za projekt trasy Thierry Gouvenou. Przedstawiciel ASO również broni szykany uznając, że jest to po prostu najbezpieczniejsza z opcji, jakie były obecnie dostępne.
W zeszły piątek rozmawiałem z CPA. Poprosili nas, abyśmy zastanowili się, w jaki sposób moglibyśmy zmniejszyć prędkość na dojeździe do Lasku Arenberg. Ograniczony czas oznaczał, że nie mogliśmy zrobić zbyt wiele. Jest to zatem tymczasowa interwencja, którą możemy ulepszyć. Znamy najlepsze rozwiązanie, ale to wymaga robót drogowych, a tego nie da się zrobić w 3-4 dni. Wiemy, że nie jest to najlepsza opcja i podzielam tę opinię. Teraz będę pracować przez rok, aby znaleźć lepszą alternatywę
— dodawał Thierry Gouvenou, również przepytany przez belgijską Sporzę.









Z tego co pamiętam to ostani Paris -Roubaix był jakioś tak przed rokiem.. a panowie się obudzili 4 dni temu… no nieźle 😉
Już widzę jak grupa 40-50 kolarzy jadąc 40-50 na godzinę zwalnia żeby zrobić ten nawrót, debile.
A jak chcieli spowolnić dojazd to mogli na ostatnich 300 metrach wprowadzić znaki ograniczenia do 30 🙂