Nie tak miał się rozpocząć pierwszy etap Tirreno – Adriatico. Rafał Majka, jadący w barwach BORA – hansgrohe zanotował niezwykle niebezpieczny upadek spowodowany… przez kibica.
Rafał Majka miał być jednym z liderów ekipy BORA – hansgrohe na rozpoczynający się dziś wyścig Tirreno – Adriatico. Niestety jego przygoda z imprezą nie trwała zbyt długo (przynajmniej w przypadku walki o wysokie miejsce w generalce). Podczas drużynowej czasówki, kibic wdarł się na trasę, powodując bardzo nieprzyjemny upadek medalisty Igrzysk w Rio de Janeiro oraz jego kolegi z zespołu, Oscara Gatto.
And the drama is here…Terrible crash caused by a guy who doesn't care much about his life. I hope that the riders and the idiot are ok. #TirrenoAdriatico pic.twitter.com/2sPG4m2r1z
— Mihai Cazacu (@faustocoppi60) March 13, 2019
Co chyba najważniejsze, zarówno Rafał, jak i Oscar Gatto, wspólnie ukończyli etap, dojeżdżając do mety. To pozwala wierzyć, że obyło się bez cięższych kontuzji. Na ostateczną diagnozę musimy jednak poczekać.









