fot. UEC - Union Européenne de Cyclisme / Roberto Bettini / Sprint Cycling Agency

Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 powoli zbliżają się do końca, ale nim ten nastąpi czeka nas jeszcze jeden wyścig ze startu wspólnego, który zapewni polskim kibicom zdecydowanie szybsze bicie serca. Mowa rzecz jasna o zmaganiach elity kobiet, gdzie Dominika Włodarczyk oraz Katarzyna Niewiadoma są zaliczane do grona faworytek. Czy biało-czerwonym uda się powiększyć nasz dorobek medalowy?

Oto nadszedł przedostatni dzień Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026. W tegorocznym programie, który nieco różni się od zeszłorocznego, na sobotę zaplanowano tylko jedne zmagania, a konkretnie wyścig ze startu wspólnego elity kobiet. Jego historia w ramach światowego czempionatu jest już dość długa i sięga 1958 roku, kiedy to zwyciężyła słynna po dziś dzień Elsa Jacobs z Luksemburga, co uczyniła na francuskich szosach. Początkowo panie pokonywały bardzo krótkie z perspektywy lat dystanse – ich wyścigi mierzyły po jedynie 45-70 kilometrów i trwało to aż do przełomu w latach 90′ XX wieku, kiedy to kobieca rywalizacja rozkręciła się na dobre. Rósł nie tylko dystans, ale i prestiż zmagań, których historyczną rekordzistką pozostaje Jeannie Longo mająca w swoim dorobku aż 5 mistrzowskich tytułów. Z czasem na czoło tabel wszech czasów wysunęły się jednak Holenderki, które w sumie zebrały aż 14 złotych medali na 65 możliwych. Polska wciąż czeka na swoją pierwszą mistrzynię, a póki co nasz dorobek to jeden brązowy krążek Katarzyny Niewiadomej wywalczony w 2021 roku w Leuven. O zmianę tego stanu rzeczy w sobotę powalczą (na co dzień Human Powered Health, numer startowy 34), Marta Lach (Team SD Worx – Protime, nr 35), Katarzyna Niewiadoma (CANYON//SRAM, nr 36), Kaja Rysz (Hitec Products – Fluid Control, nr 37) oraz Dominika Włodarczyk (UAE Team L’IMAD, nr 38).

Program 6. dnia Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026
  • 15:00 – wyścig ze startu wspólnego elity kobiet (180,4 km | 2570 m)
Trasa

Na elitę kobiet czeka pierwszy z wyścigów, który opuści Montréal. Start ulokowany został bowiem w miejscowości Brossard, a do znanych już doskonale rund z metą przy Parc Jeanne-Mance w Montréalu prowadzić będzie długi na niemal 73 kilometry dojazd. Po nim panie do przejechania będą miały jeszcze jeszcze 8 okrążeń, a każde z nich mierzy 13,4 kilometra o łącznym przewyższeniu 269 metrów. Składa się na to kilka hopek, w tym przede wszystkim Côte Camillien-Houde (1,9 km; 7,1%), Côte de Polytechnique (780 m; 6%) oraz Pagnuelo (535 m; 7,5%). Sama ostatnia prosta również nie jest najłatwiejsza – ostatnie 400 metrów to średnio 6% nachylenia, a poprzednie wyścig pokazały, że bardzo łatwo zacząć na niej za wcześnie finiszowanie.

Pogoda

Po kilku słonecznych dniach, sobota w Montréal ma być dużo mniej urodziwa. Według prognoz niebo spowiją dość gęste chmury, z których w niskim prawdopodobieństwem możliwe są nawet przelotne opady deszczu. Temperatura na starcie ma wynosić zaledwie 11 stopni Celsjusza i wzrastać z czasem, do poziomu około 20 takowych pod koniec zmagań. Także i wiatr będzie tym razem silniejszy niż dotychczas, a w porywach może przekraczać 30 km/h.

Faworytki rywalizacji elity kobiet

O tym, że zmagania najlepszych pań na świecie potrafią być nieprzewidywalne, nie trzeba przekonywać chyba nikogo, kto pamięta zeszłoroczny triumf Magdeleine Vallieres. Kanadyjka staje na własnej ziemi przed szansą na obronę tytułu, ale tak jak rok temu jej sukces był gigantyczną niespodzianką, tak i w tym roku nadal byłby co najmniej sensacją. Chciałoby się napisać, że największe gwiazdy zapewne wyciągnęły wnioski z Kigali, ale wtedy można przypomnieć sobie, że zaledwie 3 lata wcześniej w Wollongong też byliśmy świadkami dziwnych rzeczy – wówczas uciekająca grupa rozjechała się tuż przed metą, z czego skorzystała jadąca ze złamanym łokciem i tracąca wcześniej kontakt z czołówką Annemiek van Vleuten. Jaką historię napisze nam zatem kanadyjski czempionat? Tego nie da się przewidzieć, ale można przyjrzeć się gronu głównych faworytek – oczywiście mając świadomość, że od faworytki do zwyciężczyni jest jeszcze nieraz bardzo daleka droga, a sport potrafi przynosić niespodzianki.

Najmocniejszą drużyną na starcie, jak zresztą co roku, będą bez wątpienia Holenderki. Demi Vollering jest bardzo wyraźną liderką światowego rankingu, a w tym sezonie jej łupem padły m.in. Tour de France Femmes, Giro d’Italia Women, Liège-Bastogne-Liège, Ronde van Vlaanderen, Omloop Nieuwsblad czy Strzała Walońska. 29-latka odhacza zatem kolejne sukcesy w swojej karierze bardzo regularnie, ale wciąż w jej dorobku brakuje tej upragnionej tęczowej koszulki. Podczas jazdy indywidualnej na czas ta była od niej bardzo daleko – 8. lokata bez wątpienia mogła być dla zeszłorocznej brązowej medalistki w tej specjalności sporym rozczarowaniem, który sprawia, że dziś wiele osób głośno zastanawia się nad obecną dyspozycją zawodniczki, która była w genialnej formie przez długie miesiące. To był chwilowy kryzys, czy też Demi Vollering dopada zmęczenie sezonem? Jeśli mamy do czynienia z tym drugim, to 29-latka może mieć kłopoty w sobotę, albowiem na panie czeka naprawdę wymagający, interwałowy wyścig. Problemem Holenderki może być też fakt, że jej drużyna narodowa znana jest z tego, że nie zawsze potrafiła w przeszłości współpracować. Jeśli takie gwiazdy jak świetna w klasykach Puck Pieterse, będąca ostatnio w dobrej formie Karlijn Swinkels czy doświadczona Riejanne Markus poczują swoją szansę, to nie zdziwię się, gdy te postanowią pojechać na swoje konto, niekoniecznie myśląc o tej, która na papierze powinna być liderką. Choć w przypadku panów za swoją wypowiedź Tim Wellens spotkał się z niemałą krytyką, to warto pamiętać, że dla wielu kolarek i kolarzy interesy indywidualne i klubowe bywają czasem ważniejsze niż te narodowe, a Holenderki na co dzień są w większości swoimi rywalkami.

Myślę, że jeśli chodzi o atmosferę i wzajemną współpracę, dużo więcej możemy oczekiwać za to po reprezentacji Polski. Naszymi liderkami powinny być Katarzyna Niewiadoma i Dominika Włodarczyk, a zatem dwie zawodniczki, które ostatnie 2 edycje Tour de France Femmes kończyły w ścisłej czołówce. Teoretycznie 31-letnia Niewiadoma jest tą bardziej utytułowaną i wydaje się, że jeśli wyścig będzie niezwykle ciężki, to właśnie przede wszystkim ona powinna być w stanie nawiązać walkę z Demi Vollering na podjazdach, z drugiej jednak strony warto pamiętać, że to mistrzostwa świata, a tu nieraz decydujące bywają akcje zawiązujące się nie tylko z głównymi faworytkami. 25-letnia Włodarczyk ma tymczasem nie tylko świetne nogi, ale i kolarskiego nosa do wybierania właściwych odjazdów bądź inicjowania ataków wtedy, kiedy przynosi to największe korzyści. Posiadanie duetu uzupełniającego się na papierze liderek sprawia, że polscy kibice mogą mieć naprawdę spore oczekiwania związane z sobotnią rywalizacją, aczkolwiek nie zapominajmy także o pomocniczkach, które będą miały za zadanie zapewnić naszym największym gwiazdom możliwie duży komfort w drodze do upragnionego sukcesu. Dla Marty Lach to już 13. mistrzostwa świata z rzędu, a 11. w kategorii elity kobiet. 29-latka jest zatem niezwykle doświadczona, a przy tym na tyle mocna, iż możemy się spodziewać, że to ona będzie towarzyszyła naszym liderkom najdłużej. Wcześniej swoją pracę wykonywać powinna Marta Jaskulska, podczas gdy kojarzona głównie ze sprintem Kaja Rysz zapewne przeprowadzi polski zespół możliwie komfortowo przez długi i płaski dojazd. Mamy drużynę, która na papierze wygląda świetnie – oby w wyścigu nie było inaczej.

Mocnych reprezentacji na starcie znajdziemy jednak zdecydowanie więcej. Szwajcarki postawią bez wątpienia na marzącą o dublecie Marlen Reusser, która w ostatnich latach udowodniła, że na tego typu trasach może być niezwykle groźna. Jeśli tylko 35-latka zyska w pewnym momencie choć kilkadziesiąt metrów przewagi, to jej dogonienie może stać się niezwykle trudne i reszta stawki musi mieć tego świadomość. Doświadczona zawodniczka może w tym roku liczyć na wsparcie prawdopodobnie najmocniejszego szwajcarskiego zespołu od lat, w skład którego wejdą m.in. bardzo dynamiczna na krótkich podjazdach Noemi Rüegg, wywodząca się z kolarstwa górskiego, ale w tym roku solidnie poczynająca sobie na szosie Steffi Häberlin czy bardzo szybko rozwijająca się, 23-letnia Jasmin Liechti.

Bardzo wyraźną i doświadczoną liderkę mają także Włoszki. O 1. w karierze tęczowej koszulce w kategorii elity kobiet z pewnością marzy niemal 35-letnia Elisa Longo Borghini, którą w drodze do niej wspierać będą m.in. Eleonora Camilla Gasparrini czy Monica Trinca Colonel. Na co dzień klubowa koleżanka Dominiki Włodarczyk z UAE Team L’IMAD w tym roku odniosła 7 zwycięstw, w tym we wtorek ozłociła się wraz ze swoimi rodaczkami i rodakami w drużynowej sztafecie. Forma jest, umiejętność wygrywania też. Czy w tym roku to wystarczy? Szanse na to bez wątpienia są.

Niezwykle solidnie na liście startowej prezentuje się także niemiecka kadra. Franziska Koch w tym roku wyrosła z jedną największych gwiazd światowego peletonu i dziś jest nie tylko cenioną pomocniczką, ale i zawodniczką, która może wygrywać najważniejsze wyścigi. 26-latka może mieć co prawda pewne problemy z nagromadzeniem podjazdów, ale jeśli te uda jej się przetrwać, to na finiszu ograć ją może być niezwykle ciężko. Innymi opcjami kadry zza naszej zachodniej granicy jest świetna podczas wspinaczek, zaledwie 23-letnia Antonia Niedermaier oraz bardzo doświadczona, mogąca być cennym oparciem dla wcześniej wymienionej dwójki Liane Lippert.

O ile we wcześniej opisanych reprezentacjach nie miałem większego problemu ze wskazaniem liderki bądź liderek, o tyle nie mam bladego pojęcia co wymyśli selekcjoner kadry Francji. Na szczęście dla niego ten musi się zmagać z kłopotem pt. klęska urodzaju, albowiem w szeregach trójkolorowych zaprezentują się świetna na podjazdach Juliette Berthet, uwielbiająca aktywną jazdę Cédrine Kerbaol, zazwyczaj pomagająca, ale potrafiąca wykorzystać swoje szanse Évita Muzic, zwykle niepozorna, ale niezwykle groźna gdy atakuje Maeva Squiban czy wreszcie szalenie dynamiczna i potrafiąca przetrwać wiele trudności, złota przed rokiem wśród orliczek Célia Gery. Jeśli tylko Francuzki będą starały się wzajemnie wykorzystać swoje atuty, to mogą na tej trasie zrobić rzeczy wielkie.

Jeśli chodzi o najmocniejsze nacje, to ciekawie wygląda także zestawienie Hiszpanek. Kraj z Półwyspu Iberyjskiego jest już praktycznie pewny wygrania klasyfikacji medalowej za sprawą 3 dotychczasowych złotych medali, ale nie jest powiedziane, że ten dorobek nie zostanie jeszcze powiększony. Powalczy o to będąca jedną z największych gwiazd obecnego sezonu, zaledwie 23-letnia Paula Blasi, którą wspierać będą m.in. doświadczona, 42-letnia Mavi García oraz Usoa Ostolaza. Hiszpańska liderka jest obecnie 2. w światowym rankingu po tym, jak m.in. odniosła w tym roku 7 zwycięstw, wśród których znajdziemy klasyfikację generalną Vuelta España Femenina czy Amstel Gold Race. Jeśli kariera Pauli Blasi będzie się rozwijała w tym tempie, to ta prędzej czy później zostanie mistrzynią świata elity kobiet. Czy jednak nastąpi to już w tym roku?

Jeśli chodzi o najmocniejsze kadry, to ich listę uzupełnia Wielka Brytania. Tu już nie znajdziemy jednej z głównych faworytek, ale bardzo solidne na czas Zoe Bäckstedt i Anna Henderson mogą znaleźć się w jednej z wcześniejszych akcji i próbować wywierać presję na rywalki. W piątek Ashlin Barry udowodnił, że w ten sposób można zostać mistrzem świata, zatem kto wie, może któraś z niezwykle mocnych Brytyjek pójdzie w jego ślady? Inną opcją tej kadry jest 26-letnia Lauren Dickson, czyli zawodniczka, która wywodzi się z biegania, a która poprzez triathlon i duathlon trafiła w 2024 roku do kolarstwa szosowego i szybko zaczęła się przebijać w rankingach. W tym roku udało jej się odnieść pierwszą zawodową wygraną czy zająć 3. miejsce w worldtourowym Itzulia Women, zatem nie można jej zignorować.

Wielkie gwiazdy i czołowe faworytki znajdziemy także w kadrach, które nie mogą pochwalić się mocnym i wyrównanym składem bądź nawet nie dysponują nim praktycznie wcale. Wydaje się, że dość wcześnie zdana na siebie może być Lotte Kopecky (Belgia), ale jeśli tylko 30-latka zdoła się zbliżyć do swojej dyspozycji z lat 2023-24, to 3. w karierze tytuł mistrzyni świata może być w jej zasięgu. O pierwszym takowym marzyć może za to Kim Le Court-Pienaar (Mauritius), która niewątpliwie uwielbia ściganie na trasach takich, jaką mamy w Montréalu. Obie te zawodniczki, jeśli tylko doszłoby do finiszu z ich udziałem, będą w nim w stanie ograć praktycznie każdą zawodniczkę obecną w peletonie i warto mieć tego świadomość. Pozostałymi zawodniczkami, na które zwróciłbym uwagę, a które można zaliczyć do opisanej na początku tego akapitu kategorii są Niamh Fisher-Black (Nowa Zelandia), Kristen Faulkner i Kate Courtney (USA), Caroline Andersson (Szwecja), Ashleigh Moolman-Pasio (RPA) oraz Cecilie Uttrup Ludwig (Dania).

Transmisja

Wyścig ze startu wspólnego elity kobiet zostanie pokazany od startu do mety w Eurosporcie 1 oraz HBO Max / Playerze. UCI prowadzi także relację dostępną na ich kanale YouTube, aczkolwiek Polska znajduje się na liście państw z blokadą regionalną. Koniecznie będzie w tym wypadku zatem skorzystanie z np. VPNa.

  • elita kobiet: 15:00-20:15
Lista startowa

Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026:
Poprzedni artykułLouis Barré po udanej operacji nadgarstka z szansą na start w Il Lombardia 2026
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze