fot. UCI

Dominacja Remco Evenepoela w jeździe indywidualnej na czas została przedłużona. Wybitny Belg po raz 4. z rzędu został mistrzem świata w tej konkurencji, a jego przewaga na mecie nie pozostawiała złudzeń co do tego, kto aktualnie jest nr 1 w tej specjalności. Tym samym 26-latek stał się współrekordzistą pod względem liczby tytułów mistrzowskich.

Za nami jazda indywidualna na czas elity mężczyzn w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026. Ta nie przyniosła nam sensacji i zgodnie z przewidywaniami złotym medalistą został Remco Evenepoel, a za jego plecami 2. miejsce zajął Filippo Ganna. 26-letni Belg był w tym roku wyraźnie lepszy od swojego włoskiego konkurenta – gdy w 2023 roku młodszy z tej dwójki zdobywał swój 1. tytuł mistrza świata w karierze, panów dzieliło zaledwie 12 sekund. Rok później w Zurychu różnica była jeszcze mniejsza, bo 6-sekundowa, w Kigali zaś zabrakło kolarza z Kigali. Teraz, gdy obaj spotkali się ponownie, Remco Evenepoel był górą o aż 57 sekund, a wydaje się, że różnica mogła być nawet jeszcze większa, bo Belg w końcówce się już nieco rozluźnił. W ten sposób 26-latek reprezentujący na co dzień Red Bull – BORA – hansgrohe został po raz 4. z rzędu mistrzem świata w jeździe indywidualnej na czas elity mężczyzn.

To fantastyczne. Celem było wyłącznie zwycięstwo, a fakt, że mogę to osiągnąć po raz czwarty, był dla mnie ogromną motywacją. Muszę podziękować całemu mojemu zespołowi za przygotowania i cały sprzęt

— mówił na gorąco Remco Evenepoel.

Czwórka, choć na pozór nie jest wyjątkową liczbą, w kontekście światowego czempionatu i jazdy indywidualnej na czas ma spore znaczenie. Taki tytuł sprawia bowiem, że Belg zrównał się w tabeli wszech czasów z dwójką rekordzistów, jakimi są Fabian Cancellara (2006-07, 2009-10) i Tony Martin (2011-13, 2016). Patrząc na to, że Remco Evenepoel ma dopiero 26 lat, to wydaje się, że wysunięcie się na samodzielne prowadzenie w tej kwestii będzie tylko kwestią czasu, choć na to aktualny dominator musi poczekać przynajmniej rok. Teraz tymczasem stary-nowy mistrz świata mógł się wypowiedzieć o trasie i przebiegu samych zmagań.

To była bardzo szybka jazda na czas, a ja jestem bardzo zadowolony z tego, co czułem. Trasa była wymagająca, z bardzo technicznym startem i metą, ale jestem niezmiernie szczęśliwy. To niesamowite uczucie, że znów udało mi się wygrać. Po zaledwie 6 kilometrach mieliśmy taki nasz 1. pomiar czasu, a ja już wtedy miałem znaczną przewagę nad konkurencją. Myślałem, że przesadziłem i wystartowałem za szybko, ale po prostu miałem naprawdę dobre nogi. To bardzo obiecujący początek tych Mistrzostw Świata

— kontynuował Remco Evenepoel.

Belg, podobnie jak spora część gwiazd światowego peletonu, odpuszcza teraz drużynową sztafetę, która odbędzie się we wtorek, a jego kolejnym celem będzie dopiero niedzielny wyścig ze startu wspólnego (273,7 km | 3803 metrów przewyższenia). 26-latek będzie jednym z jego głównych faworytów

Teraz będzie trochę czasu na zasłużony relaks, a potem od razu skupimy się na niedzielnym wyścigu szosowym

— zakończył mistrz świata w jeździe indywidualnej na czas elity mężczyzn.


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026:
Poprzedni artykułCzas na młodzież – zapowiedź 2. dnia Mistrzostw Świata – Montréal 2026
Następny artykułMistrzostwa Europy 2026: Poznaliśmy oficjalny skład Holenderek
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze