Foto: Tour de France

Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) wygrał trzeci etap Tour de France. Słoweniec został także nowym liderem wyścigu. 

W trzecim dniu „Wielkiej Pętli” barwny peleton startował z katalońskiego Granollers, aby po 196. kilometrach walczyć o zwycięstwo w leżącej we francuskiej części Pirenejów stacji narciarskiej Les Angles. Na trasie były cztery górskie premie, a przewyższenie wynosiło 3940 metrów.

Od samego początku mieliśmy próby ataków, które niewiele wnosiły. Dość szybko kontakt z peletonem stracił chory Arnaud De Lie (Lotto Intermarché). Niestety doszło także do sporej kraksy, w której ucierpieli między innymi Bruno Armirail (Team Visma | Lease a Bike) czy Matthew Riccitello (Decathlon CMA CGM Team).

Pierwszą górską premię Côte de Saint Feliu de Codines (7,6 km; śr. 4,5%) wygrał Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step). Sporo już traciła grupka, w której kręcił między innymi Michał Kwiatkowski (Netcompany INEOS) i lider klasyfikacji górskiej Alex Molenaar (Caja Rural – Seguros RGA).

Mimo wielu akcji nadal po 50 kilometrach ścigania nie mieliśmy utworzonej ucieczki dnia. Peleton odpuścił dopiero po 90 minutach jazdy, a na czele pojawili się: Mads Pedersen (Lidl-Trek), Alex Baudin (EF Education-EasyPost), Vlad Van Mechelen (Bahrain Victorious), Louis Vervaeke (Soudal Quick-Step), Egan Bernal (Netcompany INEOS), Luke Plapp i Mauro Schmid (obaj Jayco AlUla), Magnus Cort (Uno-X Mobility), George Bennett (NSN), Raul Garcia Pierna i Nelson Oliveira (obaj Movistar), Clément Braz Afonso (Groupama-FDJ), Matteo Vercher i Joris Delbove (obaj Total Energies), Nicolas Prodhomme (Decathlon CMA CGM), Harold Tejada (XDS Astana), Alex Aranburu (Cofidis), Michael Storer (Tudor) oraz Abel Balderstone (Caja Rural-Seguros RGA). Niestety Bernal miał defekt i odpadł z ucieczki.

Jadący w ucieczce Baudin dość szybko został wirtualnym liderem wyścigu, bo jego strata przed etapem wynosiła tylko minutę i 7 sekund. Ekipa Visma | Lease a Bike starała się kontrolować sytuację i przewaga harcowników oscylowała wokół trzech minut.

Lotną premię w Campdevànol zgodnie z oczekiwaniami jako pierwszy przejechał Mads Pedersen. Droga cały czas się wznosiła, a jej zwieńczeniem był podjazd Col de Toses (9,3 km, śr. 6,5%). 80 kilometrów przed metą upadek zaliczył Anders Johannessen (Uno-X Mobility).

Peleton przyspieszył i przewaga ucieczki spadła do 80 sekund. Na początku podjazdu na atak zdecydował się Raul Garcia Pierna. W dużej grupie zaczęli odpadać kolejni zawodnicy, a jednym z nich był Mathieu van der Poel (Alpecin – Premier Tech).

Do Pierny w połowie podjazdu dojechali Van Mechelen i Vercher, a później dołączyli jeszcze Baudin, Bennett i Prodhomme. Premię górską wygrał Baudin.

Wysoka temperatura i dość trudny etap dawały się we znaki i kontakt z główną grupą stracili także Romain Grégoire (Groupama – FDJ United), Ben Healy (EF Education-EasyPost) czy Ben O’Connor (Jayco AlUla).

Rządy w peletonie przejęła drużyna UAE Team Emirates – XRG, a w międzyczasie kolarze wjechali na teren Francji. 35 kilometrów przed metą prowadząca szóstka miała 90 sekund przewagi. Grupka Michała Kwiatkowskiego tracił 19 minut, a Arnaud De Lie prawie 29 minut.

Rozpoczął się długi, ale dość łatwy podjazd Col du Calvaire (11,5 km, śr. 4,2%). Już na jego początku zaatakował Baudin, a na jego kole pojawił się Prodhomme.

Reszta ucieczki została doścignięta 2 kilometry przed szczytem. Premię górską ponownie wygrał Baudin, a Prodhomme postanowił poczekać na peleton. Kolarz EF Education-EasyPost po dzisiejszym etapie założy koszulkę dla najlepszego górala.

Peleton dogonił samotnie jadącego Francuza na 11 kilometrów przed metą. Ekipy faworytów podkręcały tempo przed finałowym podjazdem do stacji narciarskiej Les Angles (1,7 km, śr. 6,5%). Już dwa kilometry przed metą faworyci zostali praktycznie bez pomocników.

Tempo dyktował Jai Hindley (Red Bull – BORA – hansgrohe), ale kilometr przed szczytem na czoło wyszedł Isaac del Toro (UAE Team Emirates – XRG). Tadej Pogačar zaatakował 200 metrów przed metą i to było zbyt wiele dla konkurentów. Słoweniec zdecydowanie wygrał dzisiejszy etap.

Drugi był Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike), a trzeci Richard Carapaz (EF Education – EasyPost). Słoweniec został także nowym liderem wyścigu.

Wyniki 3. etapu Tour de France 2026:

 

 

 


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułMedia: Primož Roglič kontynuuje karierę
Następny artykułRafał Majka wraca na Tour de France. Tym razem w zupełnie nowej roli
Arek Waluga
Pismak z pasji, nie z wykształcenia. Wielbiciel scoutingu i skarbów kibica. Pisze to co myśli, a nie co wypada.
guest
35 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
komentator
komentator

Ciekawe czy jego matka wie, że ćpie

ROBERT
ROBERT

Koniec wyścigu, ci co się znają wiedzieli jak będzie . Wielki Pogacar

Olo
Olo

Będą 2min od Pogacara dla reszty pod pierwszy trudny górski finisz 🙂

Tadej
Tadej

Łatwo, a hejterzy do domu!

Tensam
Tensam

No i git! Faworyci wyścigu pilnują się i przyjechali w czołówce ,,gorącego” etapu, ale to są dopiero pierwsze koty za płoty.

Mikołaj
Mikołaj

Tadek nie do pokonania na razie.

Tak Tal
Tak Tal

Ależ del Toro jest mocny, na ten moment spokojnie mógłby się bić o zwycięstwo z Jonasem jakby Pogacar nie startował.

Jonas też ładnie póki co, Pogi już mu tak nie odjeżdża jak kiedyś na krótkich finałowych ściankach.
Zobaczymy jak będzie dalej.
Docelowo obawiam się dla niego indywidualnej czasówki, myślałem że będzie miał większy zapas po drużynowej czasówce, który mógłby sobie stracić na iTT.

Haaland
Haaland

Tak jak Remco wczoraj chwalilem to dzis jednak slabo. Nie widze tu konkurencji dla Pogacara, chyba tylko kraksa moze mu przeszkodzic w wygrywaniu etapow i calego wyscigu. Dzis jak ruszyl to nawet przez chwile nikt nie probowal trzymac kola oprocz Viniego. Chlop atakuje a Seixas nawet nie podniosl sie z siodelka, no to sa jakies jaja. Nie wiem jakie tam maja plany na ten TDF ale Del Toro wyglada na takiego co moglby powalczyc o 2 miejsce przy zmeczonym Vinim po Giro

pik
pik

a gdzie są wyniki?

Wojtek
Wojtek

Del Toro codziennie w innej koszulce. Jutro na biało xD

Hubert
Hubert

Wyćpał to z mlekiem matki a tak na poważnie albo największy koks albo największy kolarz wszechczasów.

Łukasz
Łukasz

Kibicuję Pogiemu, ale już kiedyś chyba tak kozaczył na nic nie znaczących etapach i przyszedł kryzys. Obym się mylił.

Paweł
Paweł

Co tu gadać, jeśli nie będzie kraksy czy choroby to nikt nie jest w stanie zagrozić Tadejowi. Jonas już nie daje rady, to co będzie jak zaczną się prawdziwe góry.

kurowski
kurowski

komentator, ale trzeba mieć strasznie spieprzone życie aby tak pisać

Łukasz
Łukasz

Wie , razem ćpią. Coś tam w mediach się rozniosło, że rutinoscorbin

Ricky
Ricky

Widzę, że do niektórych dalej nie dociera, że Jonas nigdy nie był mistrzem tego typu krótkich, dynamicznych podjazdów i na prawdziwy sprawdzian (i ew. odtrąbianie, że już jest pozamiatane) wypadałoby zaczekać na pierwsze prawdziwie góry…

MaciekSatan
MaciekSatan

A po drużynowej czasówce wielu zacierało ręce… 11 czy 12sek „na start”, a potem dwa średnie etapy i cała strata odrobiona… 🫣
Tadej i Isaac to mocarze okrutni, reszcie, którym to się nie podoba, to wiadomo…okrutni, ale koksiarze…
Visma już dziś kuli ogon… Mają lidera, zgodnie z regułą kolarstwa powinni być na czele peletonu, ale nie, UAE pokazało im miejsce numer dwa w hierarchii.

Fajne obrazki natomiast miały miejsce w trakcie jazdy – Ayuso w miłej pogawędce z dyrektorami w samochodzie UAE, a po miłej konwersacji podano mu butelkę z wodą i lodem dla ochłody. Bardzo miłe i budujące obrazki.

Wracając do meritum…wiadomo, pierwsze etapy, górki niewielkie, 3 tydzień daleko przed nami, ale chyba większość ma już z tyłu głowy myśl, że „karty zostały rozdane”. Tadej to maszyna. UAE to maszyna. Czy to zabija kolarstwo? Uważam, że „zabijają” je w sposób wielokrotnie atrakcyjniejszy, niż swego czasu Team Sky.

Remco nadal trudny do oceny. Juan również. Tu trzeba solidniejszych gór, ale na tym etapie chyba Remco nr 1,a Florian nr 2

Czekamy na rozwój wydarzeń dalszych… 🙂

Pio
Pio

Być może źle pamiętam, ale mam wrażenie, że w zeszłym roku cały czas było mówione, że się mocno poprawił w tym aspekcie Jonas i że już go tak łatwo Pogacar nie potrafi urwać.

Reko
Reko

Dlaczego Tadej jechał w żółtym kasku choć nie był liderem….wiedział że będzie czy jak? Co ciekawe….Tadej na colnago y1rs, a Byczek na typowym „góralu” od colnago. Często wybiera ten model.

Mikołaj
Mikołaj

@Reko klasyfikacja drużynowa

Ricky
Ricky

@Reko UAE lideruje w klasyfikacji drużyn i chyba stad te żółte hełmy

Mmonet
Mmonet

Nie chce nikomu psuć zabawy ale te dyskusje są identyczne jak rok i dwa lata temu. Na końcu i tak każdy wie jak będzie.

Arnaud
Arnaud

Widać, że UAE ma coraz większe poczucie bezkarności skoro pozwalają sobie tak szastać siłami od pierwszych, mało istotnych (z perspektywy GC) etapów. Plan przejechania całego touru w koszulce lidera się nie udał, ale od 3 etapu to też fajnie podbuduje wizerunek „globalnego idola”.

Adam
Adam

Niektórym „fanon” Tadeja wystarczy, że przejedzie parę sekund przed Jonasem (na terenie, na którym zawsze był lepszy nie tylko od Jonasa ale i reszty świata), żeby już ogłaszać pełną dominację, niemal upokorzenie Duńczyka i w zasadzie koniec wyścigu. Niektórzy sugerują, że prawie wszyscy muszą myśleć jak oni. Pohamujcie, panowie, chociaż do tego Tourmalet…

Led_2008
Led_2008

Walka o podium, a mówię tu o 3 miejscu będzie bardzo ciekawa. Jest kilku kolarzy, którzy będą o to miejsce walczyć. Bernal mógłby specjalnie stracić kilkanaście minut, żeby o górską powalczyć.

Janek
Janek

UAE za mocno kozaczy na początku jak dla mnie,ale: pierwsza kraksa i poszkodowany Armirail (Visma) przyjechał z dwoma kolegami ze strata 36 minut, Prodhomme (pomocnik Seixasa) jedzie bez sensu w ucieczce i zagina się na koszulkę górala podczas gdy coś złego się dzieje z Riccitello (chyba najlepszy góral poza Seixasem w Decathlon), Ayuso i Remco się póki co jakoś trzymają wraz z Lipowitzem i Skjelmose. Ja kibicuję Carapazowi – touru nie wygra, ale jeździ widowiskowo. pozdro

Jacek
Jacek

Takie moje zastanowienie.
Wszystkie rekordy (nie sprawdzałem dokładnie, więc powiedzmy, że większość) z czasów największego dopingu jest ostatnio poprawiana z wielkim marginesem.

Tadej Pogacar wjeżdża na każdą metę prawie niezmęczony. Nie przypominam sobie jego ledwo oddychającego i wycieńczonego po wysiłku, gdzie wielu kolarzy nieprzypadkowych, często liderów tak właśnie wygląda i zostaje wcześniej odczepiona z grupki lidera przez zwykłych pomocników. Wielu kolarzy przyznaje, że robią najlepsze liczby swojego życia i odpadają w połowie etapu.

Podobno odpowiedzią na super wyniki jest dobre odżywianie i lepszy sprzęt.
A przecież jeszcze dwa lata temu okazało się, że najlepsi przyznali się do stosowania tlenku węgla, którego później zabroniono.

Moim zdaniem, jak się spojrzy na to z dalszej perspektywy, to widząc, że drużyny są w stanie sięgnąć po cokolwiek, żeby osiągnąć przewagę i łącząc to z osobami, które prowadzą zespoły, a były kiedyś w centrum afer dopingowych to ciężko nie zauważyć analogii, do lat wcześniejszych, gdy zdarzało się tak, że kolarze jednej drużyny dominowali tak znacząco nad innymi, ciężko uwierzyć w taki zbieg okoliczności.

Ogląda się to wszystko i tak fajnie, ale jednak trzeba chyba mieć z tyłu głowy, że wyniki, które oni osiągają raczej nie są na czysto.

Marek Aureliusz Junior
Marek Aureliusz Junior

Za czasów dopingu brała cała czołówka, także szanse były jak najbardziej wyrównane i było źle. Teraz jak kolarze są czyści to też widzę, że wielu ma z tym problem. Nie jestem fanem Tadeja, ale czasem rodzą się potwory takie jak on czy Armstrong i wygrywają wszystko. Żadnej magii ani oszustwa w tym nie ma, tylko talent i ciężka praca.

Tomasz "Dom Smoka" Jaroński
Tomasz "Dom Smoka" Jaroński

@Marek Aureliusz Junior

Żadnej magii ani oszustwa w tym nie ma, tylko talent i ciężka praca.

Tia, zwłaszcza w przypadku Armstronga :). Jaja sobie robisz?

Marek Aureliusz Junior
Marek Aureliusz Junior

Nie robie sobie jaj tylko mówię co myślę. W czasach gdy jeździł Armstrong branie dopingu było powszechne wśród najlepszych kolarzy, na zawodników czystych mówiono, że jeżdżą o 'chlebie i wodzie’. Sam sobie tego nie wymyśliłem, powtarzam tylko słowa innych zawodników, Lance był zdecydowanie najlepszy z tej generacji i żaden doping tego nie zmieni. Zresztą widać, że różnicy aż tak wielkiej to nie robiło, bo dieta i technologia sprawiły, że współcześni zawodnicy jeżdżą szybciej niż koksiarze z lat ’90. Jeśli zabieramy 7 zwycięstw Armstrongowi to czemu zostawiamy czasy innych nafaszerowanych kolarzy, którzy byli za nim. Dla mnie Amerykanin wciąż pozostaje najlepszym kolarzem w historii, szanuje go również bardzo jako człowieka.

Mmonet
Mmonet

Wiadomo że peleton jest na zupkach. Tyle że mało dostępnych i na dziś nie wpisanych w zakazaną rubrykę. Za czasów Armstronga wszyscy ładowali równo. Pod koniec lat 80 było sporo zgonów w peletonie po epo. Zresztą EPO było znane od 85 a na listy zakazu wpisane w 90. Skutecznie wykrywane dopiero z 10lat później. Teraz też są środki które nam się nie śniły, a do tego oczywiście dochodzi pełna profesjonalizacja wszystkiego dookoła.
Jeśli ktoś wierzy w czysty zawodowy sport to spoko, ale świat jest zbudowany na pieniądzu. Sport jest od niego uzależniony. A tam gdzie duża kasa tam i wszystkie chwyty dozwolone.

Tomasz "Dom Smoka" Jaroński
Tomasz "Dom Smoka" Jaroński

@Marek Aureliusz Junior

Ok ok, bez urazy za te „jaja”…

W sumie przedstawiasz ciekawy punkt widzenia – nie patrzyłem na to w ten sposób wcześniej…

Don
Don

A ty Jacku oskarzasz o doping tylko Pogacara czy poza nim masz jeszcze jakichś „faworytów” ?

Don
Don

Do Marek Aureliusz Junior
Wszyscy brali, a wieć szanse były równe ??? Powiedzmy, że ja mam naturalny hematokryt na poziomie 42. (dopuszczalna norma 50,), a ty masz 37.(tyle chyba mial Armstrong) to jeśli weźmiemy tylko tyle EPO żeby zmieścić sie w normie to ja podniosę swoje możliwości o 19% , a ty o 35 % ! Dalej uważasz, że to było wyrownywanie szans ?

Jacek
Jacek

@Don
Moim zdaniem wszyscy kombinują.
Ale nie wszyscy (wszystkie drużyny w równym stopniu) mają dostęp do tego samego.