fot. Facebook Dawida Lewandowskiego / Jacek Wawrowski Wawfoto

Gdy rok temu zostawał mistrzem Polski orlików ze startu wspólnego, na czas nawet nie próbował swoich sił. 363 dni po tamtym sukcesie Dawid Lewandowski dołożył jednak do swojego dorobku srebrny medal w jeździe indywidualnej na czas, a sukces ten sprawił 20-letniemu kolarzowi NSN Development Team sporo radości.

Przed startem jazdy indywidualnej na czas orlików w ramach Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym 2026, w kontekście walki o zwycięstwo czy medale wymieniano wielu zawodników. Wśród nich był także Dawid Lewandowski, który choć w przeszłości nie odnosił wielkich sukcesów w tej konkurencji, to jednak w ostatnim czasie zaliczył spory progres jako sportowiec i wyglądało na to, że stać go na pierwsze w karierze podium imprezy UCI właśnie w samotnej walce z czasem. Czy jednak sam 20-latek spodziewał się, że sięgnie po medal? Czy jest po nim zadowolenie, czy jednak niedosyt, że to nie złoto?

Zdecydowanie jestem zadowolony, TOTALNIE się nie spodziewałem srebrnego medalu. Powiem tak – przed startem sobie powiedziałem, że jakikolwiek medal byłby super. Po cichu liczyłem na brąz, jest srebro, więc jest naprawdę super

— zaczął Dawid Lewandowski.

Młody kolarz, wychowanek LKS POM Strzelce Krajeńskie, jako pierwszoroczny orlik ścigał się dla Mazowsze Serce Polski, obecnie jest zaś zawodnikiem zaplecza worldtourowej ekipy NSN Cycling Team, czyli formacji NSN Development Team. Czy przejście do nowego zespołu było tym, co pozwoliło 20-latkowi jeszcze mocniej się rozwinąć?

Zdecydowanie nowa ekipa dodała mi zarówno skrzydeł, jak i otworzyła przede mną wiele możliwości. Idę do przodu, to dobre miejsce by notować progres, także myślę, że rosnę każdego roku i jestem z tego zadowolony

— kontynuował Dawid Lewandowski, którego dopytałem zatem, czy ten po debiucie w imprezie pokroju Giro d’Italia Next Gen czuje, że ściganie w takich imprezach mu odpowiada i jest czymś, co chciałby robić przez wiele kolejnych lat.

Jak najbardziej, chciałbym jak najdłużej się tym cieszyć i tylko rozwijać się z roku na rok, także mam nadzieję, że będzie to trwać jak najdłużej

— jasno podkreślał 20-latek.

Jakim kolarzem jest Dawid Lewandowski? Cóż, to bez wątpienia bardzo trudne pytanie, albowiem ten nie ma jednej, jasnej specjalności. W młodości wydawało się, że wychowanek LKS POM Strzelce Krajeńskie będzie kimś na pograniczu sprintera i klasykowca, czego dowodem było m.in. 6. miejsce w wyścigu ze startu wspólnego juniorów podczas Mistrzostw Europy rozgrywanych w Belgii. Z czasem Dawid Lewandowski pokazał jednak, że i trudniejsze trasy nie są mu straszne, czego efektem było m.in. złoto Mistrzostw Polski po bardzo selektywnym wyścigu w Dobczycach. Teraz do swojego dorobku 20-latek doskłada jeszcze medal na czas… Czy jest coś, w czym kolarz NSN Development Team chciałby się z czasem specjalizować?

Ciągle szukam tej swojej niszy [śmiech], nie wiem wciąż w czym konkretnie mógłbym się najlepiej spełniać, ale właśnie może to jest to – we wszystkim jestem dobry po trochu i zobaczymy, gdzie mnie to poniesie za kilka lat. Po prostu kocham kolarstwo, staram się nim cieszyć w każdym aspekcie i dlatego jestem takim, a nie innym zawodnikiem

— podkreślał Dawid Lewandowski, którego twarzy przez całą rozmowę nie opuszczał bardzo szeroki uśmiech.

W piątek o 14:00 kolarz NSN Development Team przystąpi do obrony tytułu w wyścigu ze startu wspólnego orlików. Jaki to był rok dla 20-latka w kontekście dzierżenia biało-czerwonej koszulki oraz jakie plany na piątkowe zmagania ma obrońca tytułu?

Było to wspaniałe uczucie nosić przez ten ostatni rok koszulkę mistrza Polski, tym bardziej, że mogłem ją reprezentować na np. Giro d’Italia Next Gen. Jestem spełniony po tym roku, ale zobaczymy co się uda jutro – może się uda obronić, może nie. Oczywiście zrobię wszystko, co tylko mogę, by wygrać, ale los pisze różne scenariusze, także zobaczymy

— zakończył Dawid Lewandowski.

W Biskupcu rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym 2026:

Poprzedni artykułMaja Tracka złota wśród orliczek: „Cel był jeden – zdobyć koszulkę”
Następny artykułNasza przyszłość – zapowiedź 2. dnia Mistrzostw Polski 2026
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze