Michael Valgren (EF Education – EasyPost) najlepiej przetrwał trudy jazdy w całodniowej ucieczce podczas 17. etapu Giro d’Italia. Duńczyk tym samym odniósł swoje pierwsze w karierze zwycięstwo etapowe w trzytygodniowym wyścigu.
34-letni Michael Valgren na mecie 17. etapu Giro d’Italia nie był do końca zadowolony z przebiegu zmagań. Mimo iż osiągnął jeden z największych sukcesów w karierze, to nie omieszkał skrytykować towarzyszy ucieczki za momentami zbyt pasywną jazdę.
Dzisiaj był dziwny dzień. W ogóle w odjeździe współpraca się między nami nie układała. Moi towarzysze ucieczki jechali dosyć zachowawczo i byłem dosyć mocno zdenerwowany. Na szczęście daliśmy radę dojechać przed dużą grupą i rozstrzygnąłem ten etap na swoją korzyść
— opowiadał 34-latek, dla którego dzisiejszy triumf był drugim w obecnym sezonie. Mimo wielu pochlebnych opinii na jego temat Valgren nie uważa się za bardzo mocnego i szybkiego kolarza.
Ludzie myślą, że jestem mocny i szybki, ale tak naprawdę jestem słaby i powolny. Dziś rano pytano mnie o moją maksymalną moc i szczerze mówiąc, jest mi z tego powodu strasznie wstyd. Pomiary mocy nie są jakieś powalające i po prostu atakuję, gdy czuję, że mam mocne nogi. Dodam, że w drugiej części etapu bardzo mało jadłem i gdybym musiał jechać 500 metrów dalej, to na pewno bym się przewrócił. Na metę wjechałem na totalnym limicie
— zakończył dzisiejszy triumfator.
Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
- Trasa wyścigu
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych
- Podsumowanie 1. tygodnia wyścigu
- Podsumowanie 2. tygodnia wyścigu
- Wszystkie artykuły









