Śmiało można rzec, że Urszula Sipko (MAT Atom Deweloper Wrocław) była rewelacją niedawno zakończonej etapówki Gracia 2026. Zarówno Ula, jak i jej koleżanki z ekipy zapisały na swoim koncie bardzo wartościowe wyniki. 19-latka zakończyła te zmagania jako triumfatorka klasyfikacji górskiej, a dodatkowo była 2. na ostatnim etapie czeskiej imprezie. Postanowiłem zapytać ją o odczucia związane z tym wyścigiem oraz najbliższe plany.
Zawodniczki MAT Atom Deweloper Wrocław słyną z odwagi, zaciętości, walki do samego końca oraz wyznaczania sobie bardzo konkretnych celów. W ten opis idealnie wpisuje się Ula Sipko, którą w pierwszej kolejności zapytałem oczywiście o jej niedawny sukces. 19-latka opowiedziała mi, jak dużo znaczą dla niej wygrana w klasyfikacji górskiej podczas czeskiej imprezy Gracia oraz etapowe podium na zakończenie wymagających zmagań.
Myślę, że ten wyścig został pewnym kamieniem milowym w moim życiu. Przede wszystkim ten wynik pokazał mi, że ciągle się rozwijam i tak naprawdę poznaję samą siebie. Rok temu bym nie powiedziała, że będę triumfować w klasyfikacji górskiej. Dwa lata temu startując w tym wyścigu, odpadłam od peletonu jeszcze przed rozpoczęciem podjazdu, na którym kilka dni temu wygrałam premię górską. Uważam, że silna psychika jest równie ważna, co mocne nogi. Raczej zawsze byłam typem zawodniczki, która lubiła ryzykować i podejmować odważne decyzje, bo wychodziłam z założenia, że nie mam nic do stracenia, a mogę tylko zyskać. I właśnie podczas tego wyścigu zyskałam. Wszystko siedzi w głowie. Inaczej jest słyszeć to z czyichś ust albo rzucać jako puste hasło, a inaczej jest rzeczywiście w to uwierzyć. Wyścig pokazał mi także, jak wiele osób mnie wspiera i chce dla mnie jak najlepiej. Przede wszystkim chciałabym podziękować dziewczynom, obsłudze, sponsorom oraz Paulinie i Pawłowi
– opisywała Ula.
Wiemy już, z jakimi wynikami kolarka MAT Atom Deweloper Wrocław zakończyła czeską rywalizację, ale zacznijmy może od początku. Zapytałem Ulę o przedstartowe założenia całego zespołu na ten wyścig oraz o zadania, które zostały nałożone konkretnie na 19-latkę.
Przyjechałyśmy tu skupiając się na klasyfikacji generalnej oraz na jak najwyższych miejscach na poszczególnych etapach. Wiedziałyśmy, że Sofia jest w niesamowitej formie, i że to ona będzie naszą liderką w walce o generalkę. Ciężko mi powiedzieć o konkretnych założeniach, ponieważ kolarstwo jest przewrotne i pełne zwrotów akcji, tak naprawdę nie możesz być niczego pewnym. Często wymieniałyśmy się lub podejmowałyśmy szybkie decyzje, bo wielu rzeczy nikt nie był w stanie przewidzieć. Po każdym etapie zmieniały się założenia i taktyka, bo zmieniała się sytuacja w poszczególnych klasyfikacjach. Wiadomo, każda z nas miała swoje zadania i szanse, które bazowały na mocnej stronie danej zawodniczki, np. Martyna, jako że świetnie jeździ na czas, angażowała się w odjazdy i była kluczowym elementem rozprowadzania, Maja walczyła podczas etapu sprinterskiego i walczyła o pozycję w peletonie dla naszego pociągu. Najmłodsza w składzie Nadia, mimo faktu że to dopiero jej pierwszy rok w U23, oprócz świetnego wyniku w generalce, razem z Alą były niezwykle ważnym ogniwem całej drużyny, gdyż to one dbały o to, żeby żaden odjazd nie pojechał bez nas, oraz o pozycję w peletonie. Jeśli chodzi o mnie, to w pierwszej kolejności miałam pomagać dziewczynom w walce o osiągnięcie jak najlepszego wyniku, ale przy okazji dostałam też wolną rękę i zielone światło do walki o premie na trasie
– opowiedziała mi Ula.
Jak widać 19-latka ciepło wypowiedziała się o całej ekipie, ale nie ma w tym absolutnie niczego dziwnego, gdyż polski zespół słynie z pracy zespołowej oraz doskonałej atmosfery pomiędzy poszczególnymi zawodniczkami. Nie da się ukryć, że wyścig Gracia 2026 nie należał do najłatwiejszych, a na trasie było wiele momentów, gdzie można się było solidnie zmęczyć. Jak Ula oceniła trudy tej rywalizacji i który etap był dla niej najbardziej wymagający?
Ostatni etap był najcięższy, bo czuć było w nogach przejechane poprzednie 4 etapy, no i ostatni etap, tak jak nazwa sama sugeruje, był ostatnią szansą na jakiekolwiek zmiany w klasyfikacji generalnej, więc było nerwowo i szybko. Z dobrych wiadomości to fakt, że w sumie same byłyśmy tymi zawodniczkami, które uczyniły ten wyścig szybkim. Ściganie jest jakieś takie piękniejsze, kiedy jesteś po tej stronie
– kontynuowała polska zawodniczka.
Jak już wspominałem, z dobrych wyników na trasie czeskiej imprezy mogło się cieszyć więcej kolarek MAT Atom Deweloper Wrocław. Wielkie powody do zadowolenia może mieć przede wszystkim Sofia Ungerová, która ukończyła rywalizację na 3. miejscu w klasyfikacji generalnej, a dodatkowo triumfowała na ostatnim etapie (reprezentantka Słowacji była też m.in. 2. w klasyfikacji punktowej). Zasugerowałem zatem Uli, że polski zespół powinien być w pełni usatysfakcjonowany z osiągniętych rezultatów, a Polka potwierdziła mi, że takie wyniki budują oraz dają ogromną motywację na przyszłość.
Zgadza się, Sofia świetnie wykończyła naszą pracę, dając nam poczucie satysfakcji i radości. Wyścigi takie jak te, działają w sposób budujący i motywujący, mamy realny wpływ na przebieg i losy wyścigów UCI. Myślę, że wiele z nas potrzebowało tego przed dalszą częścią sezonu
– odpowiedziała kolarka MAT Atom Deweloper Wrocław, nie kryjąc przy tym swojej radości.
Na sam koniec nie mogło oczywiście zabraknąć pytania o dalsze plany polskiej zawodniczki. Jakie wyścigi i cele przed nią? Ula chętnie podzieliła się z nami tymi informacjami.
Już w ten weekend po raz kolejny lecimy do Belgii, aby wystartować w Trofee Maarten Wynants – UCI 1.1 (10 maja – przyp. red.]. Następnie wracam na tor, gdzie wystartuję w Czeskim Brnie podczas zawodów 500 + 1 Kolo. Później może będę miała chwilę na odetchnięcie i przygotowanie się do najważniejszych startów tego sezonu. Ale to może, bo tak jak wspomniałam w pierwszym akapicie, kolarstwo jest przewrotne i pełne zwrotów akcji, nie tylko na wyścigach
– zakończyła z uśmiechem Ula.
Cóż, pozostaje nam życzyć wszystkiego dobrego nie tylko dla samej Uli, ale też dla pozostałych przedstawicielek MAT Atom Deweloper Wrocław. Oby w kolejnych wyścigach było równie dobrze, a nawet lepiej. Pewne jest jedno – polski zespół jeszcze wiele razy dostarczy nam ogromnych powodów do radości!
Rozmawiał Mateusz Gruszeczka






![Ula Sipko: „Razem z Martyną, Mają i Elizą pojechałyśmy w imieniu Polski” [wywiad]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/07/Ula-Sipko-Torowe-MME-2026-218x150.jpg)



Prawdziwy sportowiec 🥇💐