Pierwszy dzień maja powita nas rywalizacją na niemieckich szosach. Rozgrywany w cieniu Tour de Romandie niemiecki klasyk, mimo iż nie cieszy się takim splendorem jak szwajcarska etapówka, to od lat przyciąga bardzo dobrych kolarzy. Czy tak będzie tym razem? Zapraszamy na zapowiedź Eschborn-Frankfurt 2026.
Pomysł na organizację wyścigu zrodził się w głowach braci Erwina i Hermanna Moos, którzy chcieli wypromować silos Henninger Turm, który został oddanu do użytku w 1961 roku. Browar Henninger został też pierwszym sponsorem imprezy, która została rozegrana po raz pierwszy w roku następnym, 1962. Wyścig prowadził wówczas wokół Frankfurtu nad Menem, startując i finiszując w centrum miasta. Ten stan rzeczy trwał do 2008 roku, kiedy to Henninger z końcem roku wycofał się ze sponsorowania wyścigu z powodów finansowych. Sam silos także nie przetrwał do naszych czasów – zburzono go w 2013 roku. Po utracie głównego sponsora rozpoczęto działania mające na celu wykroczenie poza Frankfurt nad Menem. Postanowiono start imprezy przenieść do Eschborn oddalonego o 13 km od wcześniej wspomnianego miasta i ten stan trwa do dziś. Wyścig przez kilka lat borykał się z mniejszymi i większymi problemami, ale te właściwie rozwiązało przejęcie organizacji imprezy przez ASO, które sprawuje pieczę nad zawodami, począwszy od 2017 roku.
Lista zwycięzców niemieckiej jednodniówki robi wrażenie. W tej imprezie triumfowali m.in. Eddy Merckx (1971), Jean Stablinski (1965), Freddy Maertens (1976), Olaf Ludwig (1994). Ponadto nie sposób pominąć rekordowych czterech triumfów Alexandra Kristoffa (2014, 2016, 2017, 2018) czy trzech Erika Zabela (1999, 2002, 2005). Ostatnie sezony to przeplatanka zwycięstw klasykowców i sprinterów. Dzisiaj także powinniśmy oglądać dwa wyścigi, choć ze wskazaniem na tych pierwszych.
Trasa

W ostatnich latach organizatorzy dokładają wszelkich starań, by utrudnić życie sprinterom tak, by impreza była jeszcze ciekawsza. W ubiegłym roku to się nie udało, gdyż byliśmy świadkami finiszu z dużej grupy. Start nastąpi w Eschborn i po pokonaniu Sandplacken (8 km; 4,6%) wjadą na zróżnicowane rundy wokół miasta. Zawodnicy dwukrotnie podjadą pod Feldberg (11 km; 5% za 1. razem oraz 7,6 km; 6,5% za 2.) oraz trzykrotnie Burgweg (500 m; 11%). Ta ostatnia ścianka to zmiana mająca na celu podział peletonu. Także trzykrotnie pokonane zostanie Mammolshain (2,3 km; 8,3%), po którym nie ma już większych trudności i na trasie pozostanie płaski odcinek z metą w centrum Frankfurtu nad Menem.
Faworyci
Na trasie zobaczymy Toma Pidcocka (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), który przystąpi do rywalizacji po zupełnie nieudanym Liege – Bastogne – Liege. W stawce zabraknie co prawda obrońcy tytułu, Michaela Matthewsa (Team Jayco AlUla), ale imprezę uświetni obecność drugiego przed rokiem Magnusa Corta Nielsena (Uno-X Mobility). Jayco AlUla wysyła na imprezę jedynego byłego zwycięzcę wyścigu, Pascala Ackermanna, który jako pierwszy przeciął linię mety w 2019 roku. Ochotę na zwycięstwo na pewno będą mieli tacy kolarze jak Ben Turner (INEOS Grenadiers), czy Tobias Lund Andresen (Decathlon CMA GCM Team). Spróbować długiego odjazdu mogą Tim Wellens (UAE Team Emirates – XRG) oraz Michael Valgren (EF Education – EasyPost).
Na liście startowych nie ma reprezentantów Polski.
Transmisja
Z uwagi na odbywające się równolegle Tour de Romandie i Tour of Turkiye, wyścig nie zmieścił się w ramówce telewizyjnej. Zawody będzie można oglądać od 11:45 za pośrednictwem Max/Player.
Pogoda
Zawodnicy będą się ścigać w słonecznej pogodzie. Temperatura będzie oscylowała w okolicach 24 stopni Celsjusza.
Lista startowa Eschborn-Frankfurt 2026:
Data powered by FirstCycling.com







