Foto: Soudal Quick-Step / Getty Images

Jak płynnie przejść z północnych klasyków do tych, które są rozgrywane w Ardenach? Dobrym pomysłem może być zabranie kolarzy w tereny, które można by uznać za „pośrednie”, a w tej roli świetnie sprawdza się m.in. Brabancka Strzała. 6 krótkich sektorów bruku pozwoli kolarzom pożegnać się z taką nawierzchnią, a jednocześnie dość łagodne podjazdy będą stanowiły wprowadzenie do tego, co czeka ich w najbliższych dniach.

Paryż-Roubaix zwykle uznawane jest za wyścig, który niejako kończy doroczną rywalizację na brukach. Te oczywiście są jeszcze na przestrzeni reszty roku odwiedzane przez kolarski peleton, ale już w dużo mniejszym stopniu i natężeniu, niż ma to miejsce na przełomie zimy i wiosny. Nim jednak kolarze na dobre zapomną o kocich łbach, czeka ich niejako „tydzień przejściowy”, kiedy to zawody przeniosą się bliżej Walonii, a jednocześnie nadal będą zawierały odcinki bruku. Sporo nierówności czekało już na zawodników rywalizujących w środowym Ronde van Limburg, teraz zaś pora na imprezę, która na dobre może stanowić pożegnanie z taką nawierzchnią. Brabancka Strzała co prawda zawiera 6 sektorów bruku na 162 kilometrach, ale te sumarycznie mają jedynie około 2 kilometrów długości. Tak – sumarycznie, nie zaś każdy z osobna, bowiem przejeżdżane po 3 razy Hertstraat i Moskesstraat zawierają po około 300 metrów kocich łbów. Te są zatem jak ten ostatni, mały kawałek ciasta po świętach – choć wszyscy są już nasyceni słodkościami, to na taką drobną przyjemność można jeszcze spojrzeć z niekłamanym uśmiechem, nim przejdzie się do poświątecznej rzeczywistości.

Jeśli chodzi o historię Brabanckiej Strzały, to elita mężczyzn zmierzy się z nią po raz 66. w historii. Rekordzistą pod względem liczby zwycięstw jest święcący triumfy na przełomie lat 80′ i 90′ XX wieku Edwig Van Hooydonck, który wygrywał ten wyścig aż 4-krotnie. Jeśli chodzi o nowsze czasy, to 3 razy zwyciężał tu Óscar Freire, a 2-krotnie ręce do góry w geście triumfu wyrzucić mógł Philippe Gilbert. Z byłych zwycięzców w tegorocznej stawce zobaczymy takowych dwóch – Benoît Cosnefroy i Tim Wellens mają w dorobku po 1 zwycięstwie, a od tego roku obaj są kolegami klubowymi reprezentującymi UAE Team Emirates-XRG. Jeśli chodzi o Polaków, to najlepszymi wynikami jest 6. lokata Michała Kwiatkowskiego z 2020 roku oraz 9. pozycja Macieja Paterskiego z 2015 roku.

Swoje zmagania w piątek rozegrają także panie. Panie w Brabanckiej Strzale wezmą udział 11. raz, a jedyną kolarką, która może pochwalić się więcej niż pojedynczym triumfem jest Elisa Longo Borghini – zwyciężczyni dwóch ostatnich edycji. Polską rekordzistką jest Katarzyna Niewiadoma, która zajęła 2. miejsce w 2022 roku, aczkolwiek warto też wspomnieć, że czołową „10” zamykały w przeszłości Agnieszka Skalniak-Sójka (2025) i Marta Lach (2019). W tym roku o kolejny dobry wynik powalczy spora grupa Polek, albowiem na liście startowej belgijskiej jednodniówki, która w przypadku zarówno pań, jak i panów ma rangę ProSeries, znajdziemy polską ekipę kontynentalną MAT Atom Deweloper Wrocław.

Trasa

Mierzący niespełna 163 kilometry wyścig można podzielić na 2 etapy – pierwszy składa się z niemal 100 kilometrów dojazdu do lokalnych rund wokół Overijse i jest stosunkowo prosty, drugi zaś to długie na 19,8 kilometra pętle, podczas których kolarze zmierzą się z podjazdami pod kolejno Hertstraat (700 m; 4,3%, 300 m bruku), Moskesstraat (500 m; 8,1%, 300 m bruku), Holstheide (1 km; 4,9%) i prowadzące na metę S-Bocht Overijse (1,3 km; 3,8%). Z jednej strony są to zatem dużo mniejsze trudności, niż czekają na zawodników podczas tryptyku ardeńskiego, z drugiej jednak lista zwycięzców pokazuje jasno, iż do głosu dojdą tu najprawdopodobniej nie wytrzymali sprinterzy, a budujący formę na ten moment roku puncherzy.

Pogoda

Piątek w okolicach Overijse być może nie zapowiada się pięknie, ale jednocześnie nie powinien być też zły – z pełnego chmur nieba ma nie spaść ani kropla deszczu, a temperatury mają mieścić się na przestrzeni rywalizacji w przedziale 12-18 stopni Celsjusza. Prognozy przewidują wiatr na poziomie 3-5 km/h, a zatem całkowicie pomijalnym w kontekście kolarskich zmagań.

Faworyci

Do obrony tytułu nie przystąpi najlepszy przed rokiem Remco Evenepoel, który zbiera siły na walkę w całym tryptyku ardeńskim. Pod jego nieobecność Brabancka Strzała najprawdopodobniej doczeka się zupełnie nowego triumfatora, choć inne plany zapewne mają kolarze UAE Team Emirates-XRG – wspominani już Benoît Cosnefroy i Tim Wellens. Problem z tą dwójką jest jednak taki, że Francuz ostatni raz z dobrej strony pokazał się w połowie lutego, a później był raczej jednym z tych pomocników, których nie pamięta się po wyścigach, Belg zaś wraca do rywalizacji po 1,5 miesiąca przerwy, które spowodowane było złamaniem obojczyka. Ciężko zatem spodziewać się, by już 1. wyścig był dla 34-latka tym, w którym zobaczymy go w pełni dyspozycji.

Kto zatem miałby wygrać? Głównym kandydatem do końcowego sukcesu wydaje się być Mauro Schmid (Team Jayco AlUla), który na przestrzeni całego 2026 roku prezentuje póki co równą, bardzo dobrą formę. Mistrz Szwajcarii zanotował w tym sezonie już 4 zwycięstwa, jest dynamiczny, nie boi się atakować, a na takich krótkich podjazdach 26-latek czuje się jak ryba w wodzie. Do tego australijska ekipa wysyła całkiem solidne wsparcie dla swojego lidera, który na papierze ma wszystko, by sięgnąć tu po wygraną.

Konkurencja jednak nie odda nic za darmo, a na jej czele upatrywałbym takiego zawodnika jak Romain Grégoire (Groupama-FDJ United). Choć Francuz nie namieszał w północnych klasykach, to teraz pora na wyścigi w terenie, który zdecydowanie bardziej mu odpowiada. Podczas Brabanckiej Strzały zobaczymy zatem, czy jego nieco słabsze ostatnie wyniki były wyłącznie kwestią tras, czy też jednak i z dyspozycją nie jest już tak dobrze, jak na przełomie lutego i marca.

Jeśli do mety dojechałaby jakakolwiek grupka zawodników, to w tej z pewnością znaleźć spróbują się szybcy kolarze specjalizujący się w finiszach z przerzedzonego peletonu. Do takich zaliczyłbym takich zawodników jak Tibor Del Grosso (Alpecin-Premier Tech), Brady Gilmore (NSN Cycling Team), Edoardo Zambanini (Bahrain – Victorious), Bryan Coquard (Cofidis) czy Clément Venturini (Unibet Rose Rockets). Kilka opcji na taką końcówkę ma też Lotto Intermarché, w barwach którego wystąpią Jenno Berckmoes, Toon Aerts i Vito Braet.

Jeśli jednak stawka miałaby się podzielić, to takimi kandydatami na zabieranie się w ofensywne akcje są także tacy kolarze jak Quinten Hermans (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), Maximilian Schachmann (Soudal Quick-Step), Andreas Leknessund (Uno-X Mobility) czy Samuele Battistella (EF Education – EasyPost).

Polacy

W wyścigu nie zobaczymy żadnego Polaka. Zupełnie inaczej będzie jednak w zmaganiach pań, gdzie do rywalizacji przystąpią takie zawodniczki jak wracająca po miesięcznej przerwie Dominika Włodarczyk (UAE Team ADQ), Karolina Perekitko (Mayenne Monbana My Pie) oraz Maja Tracka, Urszula Sipko, Nadia Hartman, Anna Gaborska i Alicja Matuła (MAT Atom Deweloper Wrocław).

Transmisja

Jako pierwsze z trasą Brabanckiej Strzały zmierzą się panie, które z racji na kolizję godzin relacji z O Gran Camiño, zostały zepchnięte w tym roku wyłącznie do sieci. Transmisja z ich wyścigu, z angielskim komentarzem, będzie możliwa do śledzenia od 12:45 do 14:55 w HBO Max i Playerze. Rywalizacja panów zaś, poza internetem, zagości także na antenie Eurosportu 1, a stanie się to w godzinach 15:30-17:30.

Lista startowa 66. edycji Brabanckiej Strzały:

Dane dostarcza FirstCycling.com

Wyścig kobiet

Na panie czeka 125,7 kilometra, które w 100% pokrywa się z trasą mężczyzn – zawodniczki po prostu wyruszą z miejsca, które w przypadku panów zlokalizowane jest na 32. kilometrze ich wyścigu. Kluczowe punkty rywalizacji będą zatem dokładnie takie same, a i grona faworytek należy upatrywać wśród kolarek, które można by określić mianem puncherek.

Tak jak w męskim peletonie nie sposób wskazać jednej ekipy, która wyraźnie wyróżniała by się na tle reszty, tak wśród pań dysproporcja poziomów może być nad wyraz widoczna. Wśród 10 World Teamów, które zdecydowały się przyjechać na Brabancką Strzałę, jest bowiem Team SD Worx – Protime, w składzie którego znalazły się Lotte Kopecky, Mischa Bredewold czy Anna van der Breggen. Holenderska ekipa jest w stanie całkowicie przejąć kontrolę nad peletonem i rozsypać go w drobny mak, a dla jej liderek każdy inny wynik niż końcowe zwycięstwo będzie zapewne drobną porażką.

Nie oznacza to jednak, że rywalki są zupełnie bez szans. Po miesięcznej przerwie do ścigania wraca Dominika Włodarczyk (UAE Team ADQ), której trasa Brabanckiej Strzały powinna odpowiadać. 25-letnia Polka na chwilę przed wyścigiem napisała jednak, że zmagała się ostatnio z chorobą, w obliczu czego można się spodziewać, że jej grupa postawi na inne kolarki – innymi opcjami dla bliskowschodniej formacji wydają się być Karlijn Swinkels i Eleonora Camilla Gasparrini.

Ostatnimi czasy wprost genialną formę prezentowała Franziska Koch (FDJ United – SUEZ) i jestem ciekaw, czy i w wyścigach o nieco innej charakterystyce mistrzyni Niemiec będzie niezwykle groźna. Jeśli ta nie czułaby się jedna najlepiej, to francuska grupa może też postawić na młodą Célię Gery, aktualną mistrzynię świata do lat 23.

Na wysokich miejscach zameldować mogą się także takie kolarki jak Magdeleine Vallieres (EF Education-Oatly), Fleur Moors (Lidl-Trek), Letizia Paternoster (Liv AlUla Jayco) czy Millie Couzens (Fenix-Premier Tech). Polskim kibicom tymczasem polecam też mocno trzymać kciuki, że gdzieś pośród tych worldtourowych gwiazd peletonu zamieszać spróbują kolarki MAT Atom Deweloper Wrocław, którego liderką na papierze wydaje się być zwyciężczyni Ślężańskiego Mnicha Sofia Ungerová.

Lista startowa 11. edycji Brabanckiej Strzały kobiet:

Dane dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułVoster Team na starcie Tour of Bosnia and Herzegovina 2026
Następny artykułTour of Hainan 2026: Andreas Miltiadis ubiegł peleton
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze