fot. NSN Cycling Team / Sprint Cycling Agency

Ethan Vernon zwycięzcą 4. etapu Volta a Catalunya. Choć pierwotnie w czwartek mieliśmy być świadkami górskiej batalii, to po zmianie trasy do głosu doszli sprinterzy, a zawodnik NSN Cycling Team najlepiej pokonał ostatnie metry. Za jego plecami metę przeciął Dorian Godon, który umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej.

Choć planowo 4. etap Volta a Catalunya miał być pierwszą okazją do bezpośredniej walki pomiędzy faworytami klasyfikacji generalnej 105. edycji tego wyścigu, to niestety z powodu fatalnych warunków pogodowych organizatorzy byli zmuszeni do skrócenia tego odcinka o 23 kilometry – zrezygnowano w ten sposób z finałowego podjazdu do Vallter 2000 (11,4 km; 7,5%), a metę przeniesiono do znajdującego się u podnóża tej wspinaczki Camprodón. Tym samym 4. etap stał się odcinkiem dedykowanym sprinterom.

Tuż po starcie zawiązała się 5-osobowa ucieczka dnia w składzie Maxime Decomble (Groupama – FDJ United), Mats Wenzel (Equipo Kern Pharma), Unai Aznar (Euskaltel – Euskadi), José Luis Faura (Burgos Burpellet BH) i Samuel Flórez (Modern Adventure Pro Cycling). Gdy wydawało się, że panowie zaczną powoli budować przewagę, w peletonie niespodziewanie zostało podkręcone tempo, a harcowników dogoniono tuż przed zlokalizowaną na 19. kilometrze etapu lotną premią w Granollers. Tam po 3 sekundy bonifikaty sięgnął Remco Evenepoel (Red Bull – BORA – hansgrohe), dwie zaś zyskał Tom Pidcock (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team). Dopiero po tym finiszu główna grupa pozwoliła się zawiązać właściwej ucieczce dnia, w skład której finalnie weszli Senna Remijn (Alpecin-Premier Tech), Koen Bouwman (Team Jayco AlUla), Baptiste Veistroffer (Lotto Intermarché), Mats Wenzel (Equipo Kern Pharma), Samuel Fernández (Euskaltel – Euskadi) i Merhawi Kudus (Burgos Burpellet BH). To, że peleton odpuścił szóstkę zawodników nie oznaczało jednak, że ci utrzymali się w komplecie na czele – dość szybko nastąpiły tam podziały, a Senna Remijn i Mats Wenzel zostali za plecami pozostałej czwórki i finalnie zostali dogonieni przez główną grupę. W tej za kontrolę tempa odpowiadali dziś zawodnicy INEOS Grenadiers oraz Uno-X Mobility.

Jakby nietypowych wydarzeń było mało, już na 100 kilometrów przed metą z dalszego uciekania zrezygnowali także Baptiste Veistroffer i Koen Bouwman. O ile decyzję tego pierwszego można zrozumieć, wszak Francuz jako lider klasyfikacji górskiej wygrał ostatnią dziś górską premię i jego dalsza aktywność nie była wskazana, tak Holender nieco zadziwił swoim ruchem. Tym samym z przewagą 2 minut na czele pozostali już tylko Samuel Fernández i Merhawi Kudus.

Dalsza część etapu też nie była standardowa – na dojeździe do lotnej premii w Olost, z której do mety cały czas do przejechania było przeszło 60 kilometrów, peleton przyspieszył, a następnie odskoczyła z niego czwórka zawodników. Był to walczący o koszulkę lidera klasyfikacji młodzieżowej Andrea Raccagni Noviero (Soudal Quick-Step), który dzięki zdobyciu sekundy bonifikaty stał się wirtualnym liderem tego zestawienia, a także jeden z zawodników z Euskaltel – Euskadi oraz dwóch przedstawicieli Burgos Burpellet BH. Akcja ta co prawda była wymierzona wyłącznie w walkę na premii, ale jej efektem było dogonienie uciekającej dwójki na zaledwie 20 sekund.

Główna grupa bardzo nie chciała kasować duetu harcowników, toteż ponownie nastąpiło rozprężenie, a średnia prędkość etapu po 100 kilometrach wynosiła zaledwie 36 km/h. Samuel Fernández i Merhawi Kudus z czasem powiększyli swoją przewagę do minuty, ale ich los był przesądzony – peleton finalnie dogonił ich na 18 kilometrów przed metą. To oznaczało, że główna grupa miała między sobą rozegrać walkę na lotnej premii w Sant Joan de les Abadesses, gdzie po 3 sekundy bonifikaty sięgnął Tom Pidcock (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), zaś 2 za jego plecami zyskał Simone Gualdi (Lotto Intermarché), który w ten sposób został nowym wirtualnym liderem klasyfikacji młodzieżowej.

Kolejne kilometry minęły nam pod znakiem przygotowań do sprinterskiej końcówki, którą najlepiej przeanalizowali zawodnicy NSN Cycling Team. Ci doskonale wiedzieli, że na ostatnich 300 metrach wyprzedzanie będzie praktycznie niemożliwe, toteż wyprowadzili dość wcześnie na czoło Ethana Vernona, a ten świetnie wykończył pracę kolegów. Brytyjczyk wygrał swój 3. w karierze etap Volta a Catalunya, a za jego plecami metę przeciął Dorian Godon (INEOS Grenadiers), który tym samym umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej wyścigu. Etapowe podium uzupełnił zaś Tom Pidcock (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), który w ten sposób zyskał kolejne 4 sekundy bonifikaty!

Wyniki 4. etapu 105. Volta a Catalunya:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułJay Vine zalicza upadek w pierwszym wyścigu po powrocie do ścigania
Następny artykułRonde van Brugge kobiet 2026: Carys Lloyd niespodziewaną zwyciężczynią
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze