fot. Volta a Catalunya

Środowy etap Volta a Catalunya dość niespodziewanie stał się naprawdę ciekawym spektaklem, a wszystko za sprawą tego, że kolarze Red Bull – BORA – hansgrohe mocno podkręcili tempo na wietrze. Po ich pracy na atak zdecydował się Remco Evenepoel, do Belga doskoczył Jonas Vingegaard i gdyby nie kraksa na ostatnim kilometrze, prawdopodobnie to ta dwójka ubiegła by peleton. Mistrz olimpijski na mecie tłumaczył przyczyny swojego wypadku.

3. etap Volta a Catalunya zakończył się, zgodnie z przewidywaniami, sprinterską potyczką i wygraną dzierżącego koszulkę lidera Doriana Godona (INEOS Grenadiers). Patrząc wyłącznie na wyniki nie dostrzeże się jednak tego, jak ciekawy był to dzień podczas katalońskiego wyścigu, który jest częścią cyklu UCI World Tour. Na trasie działo się bowiem naprawdę sporo, a kluczową akcję przypuścili kolarze Red Bull – BORA – hansgrohe, którzy wykorzystali mocny wiatr i podzielili peleton, a finalnie doprowadzili do tego, że 29 kilometrów przed metą oderwał się od niego ich lider Remco Evenepoel.

Mistrz olimpijski ruszył do przodu, a po chwili dołączył do niego Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike). Współpraca między tym duetem nie układała się jednak najlepiej – podczas gdy Belg mocno pracował, Duńczyk zdawał się nie być zainteresowany tym, żeby odjeżdżać od peletonu, co zresztą on sam potwierdził po przecięciu mety. 29-latek chciał bowiem wyłącznie kontrolować poczynania swojego rywala, podczas gdy Remco Evenepoel mocno pracował na to, by wygrać etap.

Nie zwracam zbytniej uwagi na taktykę innych. To nie mój problem. Było jasne, kto chciał jechać, żeby wygrać, a kto nie

— skwitował pytanie o postawę rywali Remco Evenepoel.

Wróćmy jednak do wydarzeń z trasy, albowiem przeciąganie liny między uciekinierami, a peletonem, zdawało się zmierzać ku temu, że to ci pierwsi sięgną po zwycięstwo. Wszystko skończyło się jednak na ostatnim kilometrze, gdy kolarz Red Bull – BORA – hansgrohe upadł na wjeździe na ostatnie rondo na trasie.

Wiedzieliśmy, że będzie boczny wiatr. Od tego momentu przejęliśmy kontrolę. Zespół spisał się perfekcyjnie na zjeździe i później na szerokich drogach, gdzie zwiększyliśmy tempo. Właśnie tak chcieliśmy to zrobić. Na czele było trochę wahania, ale postanowiłem jechać dalej. Różnica rosła, a Jonas do mnie dołączył. Zmierzaliśmy do mety, żeby walczyć o zwycięstwo. Niestety na końcu los zadecydował inaczej. Chciałem chwycić kierownicę od spodu, myśląc o sprincie. Nagle wpadłem w dziurę w drodze. Nie zauważyłem jej. Nie była wyraźnie widoczna ani oznaczona. W rezultacie kierownica wyślizgnęła mi się z rąk. Teraz muszę zobaczyć, jak moje ciało zareaguje na obrażenia. Na razie jeszcze stoję. W każdym razie nic nie jest złamane

— mówił na gorąco Remco Evenepoel przed kamerami Cycling Pro Net.

Poprzedni artykułVolta a Catalunya 2026: 4. etap skrócony z powodu silnego wiatru
Następny artykułCzy ktoś zatrzyma Lorenę Wiebes? – zapowiedź Ronde van Brugge kobiet 2026
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Dobrze że Jonas odpuścił zwycięstwo (mimo że było ono zdaje się w zasięgu ręki), bo – co by nie mówić o sensowności akcji Remco – po tym jak się chciał współpracować, nie wyglądałoby to za fajnie. Przynajmniej dla mnie, bo wiem, że są tu niektórzy dla których „zwycięstwo to zwycięstwo” i nic innego się nie liczy.

Adam
Adam

Żeby się tylko nie okazało, że swoją cokolwiek wątpliwą akcją Remco nie pozbawił ten wyścig większości emocji, na jakie wszyscy liczyli. Może nie liczyłem, że da radę Jonasowi w górach ale przynajmniej na jakąś walkę a teraz… no dobrze wiemy, że Remcowi „wystarcza” zazwyczaj dużo mniej niż taka kraksa, by mieć poważne problemy na podjazdach (a wygląda na razie na to, że jednak reklamy kłamały i RB wcale nie dodało mu skrzydeł). Jasne, jadą jeszcze inni mocni ale tak realnie to nie wiem kto może z Jonasem jeszcze tu powalczyć.

E.T.
E.T.

Szkoda go

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Coś podejrzanie dużo machał rękami jak na niezwracającego uwagę na taktykę innych.

Tomko
Tomko

Majkel Wanturnałt – machał rękami, bo coś miało mu dodać skrzydeł, a skrzydeł brak:d