Jak donosi włoskie SpazioCiclismo, Tadej Pogačar ma poważnie rozważać próbę wygrania wszystkich 3 wielkich tourów w sezonie 2027. Warunek na podjęcie tego wyzwania ma być jednak 1 – w tym roku musiałby sięgnąć po triumf w Paryż-Roubaix.
Po zwycięstwie w Mediolan-San Remo, w dorobku Tadeja Pogačara pozostaje coraz mniej wyścigów, w których ten cały czas nie triumfował. Jednym z nich jest Paryż-Roubaix, w którym Słoweniec weźmie w tym roku udział po raz 2. w karierze – przed rokiem mistrz świata zajął tam 2. miejsce. Jak jednak donosi włoskie SpazioCiclismo, stawką Piekła Północy będzie nie tylko wygranie 5. monumentu przez Tadeja Pogačara, ale i wytyczenie sobie przez niego nowego, szalonego celu.
Jeśli medialny przeciek ma w sobie ziarno prawdy, to ewentualne zwycięstwo w Paryż-Roubaix sprawi, że za rok Tadej Pogačar podejmie próbę bycia 1. w historii kolarzem, który wygrałby wszystkie 3 wielkie toury w jednym sezonie. Słoweniec miałby wówczas całkowicie podporządkować swój program startów temu celowi, a sprzyjać temu będzie układ wyścigów – pomiędzy Tour de France a Vuelta a España będzie nieco dłuższa przerwa niż zwykle, ponieważ pomiędzy nimi odbędą się Mistrzostwa Świata – Haute-Savoie 2027 (24.08-5.09).
Aby ukończyć 3 wielkie toury w tym samym roku, trzeba spędzić dużo czasu poza domem. Te wszystkie obozy treningowe i 3 tygodnie wyścigów, które trzeba powtarzać 3 razy to przy normalnym programie trochę za dużo. Ukończenie 5 monumentów w tym samym roku jest o wiele łatwiejsze. Ale jeśli zrealizuję inne cele, to kiedyś być może spróbuję ukończyć 3 wielkie toury w tym samym sezonie. Nigdy nie mów nigdy, nie bądźcie zatem zaskoczeni tym, co przyniesie przyszłość
— powiedział Tadej Pogačar cytowany przez Sky Sport.
Kluczem do tej układanki cały czas pozostaje jednak tegoroczne Paryż-Roubaix. Piekło Północy jest bez wątpienia obecnie największym marzeniem Słoweńca, a brak zwycięstwa w tym roku z pewnością sprawi, że ten jeszcze mocniej podporządkuje wszystko przygotowaniom do kolejnej edycji. W 2028 roku zaś rozegrane zostaną Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles, które również chodzą po głowie kolarza UAE Team Emirates – XRG. Wówczas pomysł 3 wielkich tourów w jednym sezonie zostałby zapewne mocno odroczony, jeśli nie trafiłby całkowicie do śmietnika.
According to SpazioCiclismo, if Tadej Pogačar wins Paris–Roubaix this year, he will attempt to win all three Grand Tours in the 2027 season. https://t.co/3giChhDWjC
— La Flamme Rouge (@laflammerouge16) March 24, 2026










Po pierwsze: raczej nie wygra PR, więc w sumie nie ma o czym mówić. Po drugie: miał jakieś szanse na 3GT w sezonie 2024 ale odpuścił – wątpię, żeby nawet w przypadku takiego kolarza pojawiła się ona więcej niz raz w życiu, skoro nikomu się to nigdy nie udało a lata mimo wszystko lecą.
Kto jak nie On!? Gdyby poświęcił wyścigi jednodniowe i skupił się tylko na GT, to jest to jak najbardziej do zrobienia. To tylko nieco ponad 60 dni wyścigowych, dodajmy do tego np. UAE Tour i MŚ na jesień, to wcale nie tak dużo wyjdzie.
Kto jak nie on….tylko jak to Majka powiedział po czymś takim raczej koniec kariery albo kolejny rok w łeb. Czyli trzeba kibicować na tegorocznym PR, aby w przyszłym roku zobaczyć ten wyczyn.
MŚ w 2027 roku nie są na jesień, co zresztą jest opisane w tekście…
Powodzenia chodź nie spodziewam się tego
Próbować może (chociaż wątpię) ale przy konkurencji, która rośnie, zdaje się, że rację ma Arnaund, iż szansa na to przepadła bezpowrotnie w roku 2024.
W 2024 roku szansa była bardzo iluzoryczna – w głowie Tadeja była wtedy pierwsza w karierze tęcza. Łatwo się teraz mówi, ale z ówczesnej perspektywy nie była ona taka pewna, żeby ryzykować Vueltą przed MŚ.
Co było w 2024 jest już historią. Może i mógłby powalczyć w tamtym roku w 3 tourach, ale musiałby pogodzić to z walką o tęczę co , jak wielokrotnie podkreślał, jest dla niego jednym z najważniejszych celów.
Historia pokazuje, że wygrana 3 tourów w jednym roku jest poza zasięgiem. Ale potencjał Tadeja okazuje się cały czas rozwijać.
Przed San Remo napisałem, że to mało prawdopodobne, aby był lepszy niż rok temu. Póki co okazuje się, że Tadej zadziwia świat kolarstwa i nie zamierza przestawać. Potrzebuje stymulacji, bo rekordy zwycięstw w danym wyścigu go nie interesują tak bardzo jak wygrywanie nowych i im trudniej tym bardziej go to kręci.
Oby nie wygrał zbyt szybko zbyt dużej ilości wyścigów ,bo się nasyci, znudzi i przestanie jeździć a to byłaby niepowetowana strata dla kolarstwa.
Dobrze byłoby gdyby MŚ na stałe wróciły na przełom VIII/IX i opóźniając tym samym Vueltę
wygranie 3 GT w sezonie to durnowate wyzwanie
Podstawowym warunkiem powinno być wygranie Tour de France za kilka miesięcy.