Niedzielne GP Vermarc zakończyło się dość zabawną sceną. Po wygraną w belgijskim wyścigu sięgnął Michiel Coppens, ale nie tylko 23-latek świętował zwycięstwo. 20 sekund po samotnym uciekinierze na metę wpadł peleton, gdzie przekonany o swoim triumfie był Timothy Dupont.
Takie historie zdarzają się w kolarstwie, a jednak każdorazowo wywołują uśmiech u osób, które o nich słyszą. Rozegrane w niedzielę GP Vermarc, 166-kilometrowy wyścig ze startem i metą w Wezemaal, zakończył się zwycięstwem Michiela Coppensa. Jak się jednak okazało nie tylko 23-letni zawodnik BEAT CC p/b Saxo świętował na mecie, albowiem jego odjazd przegapili kolarze w peletonie. Z tego po „wygraną”, która w praktyce była 2. miejscem, zafiniszował Timothy Dupont (Tarteletto – Isorex). 38-latek dopiero po czasie dowiedział się, że nie wygrał, co przyjął jednak z pewnym rozbawieniem.
Oh, co za wstyd [śmiech]. To jeszcze mi się nie zdarzyło. Naprawdę myśleliśmy, że walczymy o wygraną. Będę musiał porozmawiać z kolegami i wyjaśnić jak to się stało, że przegapiliśmy uciekiniera. Z drugiej jednak strony to nadal 2. lokata i kolejny dowód na to, że cały czas jestem bardzo szybki, więc mam też powody do zadowolenia
— mówił po wyścigu Timothy Dupont.
38-latek miał już okazję do świętowania w tym sezonie – tydzień wcześniej wygrał bowiem Dorpenomloop Rucphen (1.2), jednodniowy wyścig rozgrywany w Holandii. Tym razem triumf z peletonu nie dał mu zwycięstwa, ale faktycznie był kolejnym dowodem na świetną formę rutynowanego Belga.
Jednocześnie warto też przyjrzeć się postaci zwycięzcy, którym był Michiel Coppens. 23-latek z BEAT CC p/b Saxo zaliczył rok temu 5-miesięczną przerwę od ścigania po paskudnym wypadku w trakcie słoweńskiego GP Brda-Collio. Dla Belga to zatem powrót na szczyt po bardzo trudnym okresie.
Jestem bardzo zadowolony, że mogłem pokazać swoją moc po całym tym pechu i rehabilitacji. Ciężko na to pracowałem. Od razu, gdy zaatakowałem, zobaczyłem, że mam niezłą przewagę, i wtedy pomyślałem – walczę o zwycięstwo. I udało mi się
— mówił Michiel Coppens po wygranej w GP Vermarc.
A jak doszło do całego nieporozumienia z uciekinierem? Cóż, gdy peleton prowadzony przez kolarzy Tarteletto – Isorex łapał kolejnych harcowników, najprawdopodobniej nikt nie policzył, że na czele wciąż pozostaje jeszcze jeden, samotny kolarz. Ten kręcił z przewagą zaledwie 20 sekund, ale na krętej rundzie w Wezemaal to wystarczało, by główna grupa nie widziała go. To w połączeniu z brakiem łączności radiowej sprawiło, że Michiel Coppens mógł w ciekawy sposób ubiec niczego nie świadomy peleton.
Wyświetl ten post na Instagramie








