Fot.: Tirreno Adriatico

Michael Valgren (EF Education – EasyPost) triumfował na 5. etapie włoskiej etapówki Tirreno-Adriatico. Duńczyk przez długi czas jechał w ucieczce i wygrał w pięknym stylu. Fotel lidera klasyfikacji generalnej odzyskał Isaac del Toro (UAE Team Emirates – XRG). 

Piątek był dniem, w którym było się gdzie pościgać, chociaż nie wszyscy oczekiwali od niego, że będzie miał znaczący wpływ na losy klasyfikacji generalnej. Panowie mieli do pokonania 184 kilometry (Marotta-Mondolfo – Mombaroccio). Po drodze kolarze mierzyli się m.in. z podjazdem Monte delle Cesane (7,2 km ; 7%), lecz bardzo ciekawie zapowiadały się wspinaczki na Santuario Beato Sante (4,2 km ; 6,2 %).

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 10:55. Na starcie nie pojawili się Xandro Meurisse (Pinarello – Q36.5 Pro Cycling Team) oraz Ilan Van Wilder (Soudal Quick – Step). Na początku tempo w peletonie narzucała ekipa Groupama – FDJ United, a rywali próbował nastraszyć Mathieu van der Poel (Alpecin – Premier Tech).

Następnie na czele pojawili się zawodnicy Tudor Pro Cycling Team, a swojej szansy szukał Jonathan Milan (Lidl – Trek). Cały czas aktywnie jechał Van der Poel. W pewnym momencie peleton się podzielił, ale wszystko szybko się zjechało. Finalnie od peletonu oderwali się Edward Planckaert (Alpecin – Premier Tech), Joan Bou (Caja Rural – Seguros RGA), Jack Haig (INEOS Grenadiers), Sjoerd Bax (Pinarello – Q36.5 Pro Cycling Team) oraz Sean Flynn (Team Picnic PostNL). W międzyczasie wyścig opuścił Fernando Gaviria (Caja Rural – Seguros RGA).

Niestety problemy mechaniczne miał Sean Flynn, a tempo w głównej grupie narzucała ekipa Bardiani CSF 7 Saber. Mieliśmy też rozmaite kontry. Ostatecznie do czołówki dołączyli Julian Alaphilippe (Tudor Pro Cycling Team), Michael Valgren (EF Education – EasyPost), Emiel Verstrynge (Alpecin – Premier Tech) oraz Georg Zimmermann (Lotto Intermarché). Gonić próbowali z kolei Ethan Hayter (Soudal Quick – Step) i Martin Marcellusi (Bardiani CSF 7 Saber). Jakiś czas później defekt w peletonie zanotował Paul Lapeira (Decathlon CMA CGM Team).

Na czele mieliśmy zatem ośmiu zawodników (Alaphilippe, Bou, Haig, Valgren, Verstrynge, Zimmermann, Bax oraz Planckaert). Hayter i Marcellusi zostali dogonieni przez peleton.  Panowie wspinali się na Monte delle Cesane. Jako pierwszy na szczycie zameldował się Joan Bou, który dopisał do swojego konta 15 punktów. Pecha miał za to Jenno Berckmoes (Lotto Intermarché). Belg zanotował defekt. Na czele głównej grupy pojawił się Jan Tratnik (Red Bull – BORA – hansgrohe).

95 kilometrów przed metą czołowa ósemka miała 4,5 minuty zapasu nad peletonem. Sytuacja nieco się uspokoiła. Nadal czujnie jechała ekipa Red Bull – BORA – hansgrohe. Tym razem tempo dyktował Danny van Poppel. Na lotnym finiszu Saltara najlepszy okazał się Julian Alaphilippe. Tempo zaczęła narzucać drużyna Team Visma | Lease a Bike. Z peletonu odpadł lider klasyfikacji górskiej – Diego Pablo Sevilla (Team Polti VisitMalta). Na 55 kilometrów do mety ucieczka miała jeszcze 4 minuty przewagi.

Rozpoczęła się wspinaczka na Monte della Mattera (6,5 km ; 5%). Defekt zaliczył Tibor Del Grosso (Alpecin – Premier Tech). Mechaniczne problemy miał również Anders Foldager (Team Jayco AlUla), natomiast z peletonu odpadł Filippo Ganna (INEOS Grenadiers). Za mocną pracę wzięła się ekipa UAE Team Emirates – XRG. W czołówce nie jechał już Joan Bou, a górską premię na własną korzyść rozstrzygnął Edward Planckaert. W klasyfikacji górskiej nadal prowadził Diego Pablo Sevilla (33 punkty). Niestety defekt dopadł też Sjoerda Baxa. Na trasie działo się naprawdę dużo. Chwilę później w kraksie uczestniczył Giovanni Aleotti (Red Bull – BORA – hansgrohe).

37 kilometrów przed metą w peletonie jechało około 50 zawodników. Główna grupa traciła do ucieczki nieco ponad 2 minuty. Podczas wspinaczki na Santuario Beato Sante swoją pracę w czołówce zakończył Edward Planckaert. Wkrótce do przodu ruszyli Michael Valgren Julian Alaphilippe. Na górskiej premii po 5 punktów sięgnął Valgren. Duńczyk i Francuz nadrobili ponad 20 sekund nad pozostałymi kolarzami z ucieczki. Goniła ekipa UAE Team Emirates – XRG.

Gdy do mety pozostało 17 kilometrów stało się jasne, że Valgren i Alaphilippe mogą powalczyć między sobą o zwycięstwo. 30 sekund tracili do nich Haig i Zimmermann, natomiast znacznie osłabł Verstrynge. Peleton tracił w tym momencie około 2 minuty. Problemy w głównej grupie miał Antonio Tiberi (Bahrain – Victorious).

Peleton dawał z siebie wszystko, ale Duńczyk i Francuz nadal mieli 1,5 minuty przewagi. Panowie wjechali na ostatnie 10 kilometrów. Wielkimi krokami zbliżała się kluczowa wspinaczka na Santuario Beato Sante. To właśnie tam przyspieszył Michael Valgren. Peleton, z którego odpadał Mathieu van der Poel dogonił Haiga, Zimmermanna oraz Verstrynge. Problemy miał też Thymen Arensman (INEOS Grenadiers).

Alaphilippe tracił do Valgrena kilkadziesiąt sekund, a następnie został „wchłonięty” przez grupkę faworytów, w której co jakiś czas dochodziło do przyspieszeń. W końcu na atak zdecydował się Isaac del Toro (UAE Team Emirates – XRG), za którym podążył Matteo Jorgenson (Team Visma | Lease a Bike). Meksykanin i Amerykanin zyskali przewagę nad resztą stawki, ale z przodu cały czas jechał Valgren. Duńczyk zameldował się jako pierwszy na górskiej premii. Rozpoczął się finałowy kilometr.

Ostatecznie Michael Valgren zdołał się obronić i w pięknym stylu sięgnął po etapowe zwycięstwo. Drugie miejsce zajął Isaac del Toro, a trzeci był Matteo Jorgenson. Meksykanin wrócił na fotel lidera w generalce. Do zakończenia zmagań pozostały dwa odcinki.

Wyniki 5. etapu Tirreno-Adriatico 2026:

Results powered by FirstCycling.com

Poprzedni artykułIstrian Spring Tour 2026: Bruno Kessler wygrywa pierwszy odcinek, Polacy poza czołówką
Następny artykułParyż-Nicea 2026: Harold Tejada triumfuje po ataku w końcówce etapu
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Mikołaj
Mikołaj

Etap ładny ale no jestem za Pellicarim a dzisiaj dużo stracił.