Fot.: Van Rysel Roubaix / X. Pereyron / LNC

Jeśli ktoś zastanawiał się, czy ekipy kontynentalne mogą rozdawać karty w starciu z gigantami, kolarze Van Rysel – Roubaix właśnie udzielili głośnej odpowiedzi. W ciągu zaledwie siedmiu dni zawodnicy tej drużyny dwukrotnie utarli nosa faworytom. W piątek w Prowansji triumfował Arnaud Tendon, a niecały tydzień wcześniej, w sobotę, na mecie czwartego etapu Etoile de Bessèges ręce w górę wznosił Joppe Heremans. Dla zespołu z północnej Francji to wymarzony, niezwykle agresywny początek sezonu 2026.

Tydzień, który zmienił wszystko

Dla ekipy budowanej w cieniu brukowanych klasyków, ostatnie dni są prawdziwym pasmem sukcesów. Zaczęło się od 4. etapu Etoile de Bessèges, gdzie Belg Joppe Heremans sprawił sensację, wygrywając finisz w Vauvert. Pokonał tam m.in. Lukáša Kubiša i Paula Lapeirę z ekip WorldTour, udowadniając, że Van Rysel – Roubaix potrafi walczyć jak równy z równym z większymi drużynami.

Nie minął tydzień, a zespół poszedł za ciosem. Piątkowe zwycięstwo Arnauda Tendona na 1. etapie Tour de la Provence to potwierdzenie, że forma z Bessèges nie była przypadkiem. Szwajcar wygrał po brawurowej ucieczce w strugach deszczu, co pokazuje nową twarz drużyny: odważną, bezkompromisową i, co najważniejsze, skuteczną.

Korzenie w sercu kolarstwa

Historia ekipy sięga 2007 roku, kiedy to powstała pod nazwą Roubaix Lille Métropole. Od samego początku jej tożsamość była nierozerwalnie związana z legendarnym welodromem w Roubaix i brukowanymi klasykami. Przez lata zespół pełnił rolę idealnego poligonu dla młodych zawodników marzących o wielkiej karierze. To tutaj swoje pierwsze kroki w zawodowym peletonie stawiali tacy kolarze jak Rudy Barbier czy Timothy Dupont.

Charakterystyczne różowo-czarne stroje stały się synonimem waleczności. Filozofia drużyny była prosta: jeśli nie masz budżetu wielkich ekip, musisz nadrabiać odwagą. Kolarze z Roubaix słynęli z zabierania się w niemal każdą ucieczkę dnia, co zapewniało im ekspozycję medialną.

Era Van Rysel

Przełom nastąpił w ostatnich latach, gdy tytularnym sponsorem została marka Van Rysel – rowerowa dywizja premium sieci Decathlon. To partnerstwo przyniosło nie tylko zastrzyk finansowy, ale przede wszystkim technologiczny. Zawodnicy przesiedli się na nowoczesne maszyny RCR, które z powodzeniem rywalizują ze sprzętem topowych producentów. Z tych samych rowerów korzystają kolarze Decathlon-CMA CGM.

Nowa nazwa to także nowe ambicje. Zespół przestał być tylko „dostarczycielem uciekinierów”. Po rekordowym sezonie 2024 (14 zwycięstw) i solidnym 2025 roku, obecny start kampanii wskazuje na kolejny skok jakościowy. Dwa prestiżowe zwycięstwa we francuskim kalendarzu na samym początku lutego to kapitał, który buduje morale na resztę sezonu.

Sezon 2026: Młodość i doświadczenie

W obecnym sezonie kadra liczy 12 kolarzy, stanowiąc ciekawą mieszankę rutyny z młodzieńczą fantazją. Rolę kapitanów pełnią doświadczony Belg Kenny Molly oraz mający za sobą WorldTourową przeszłość Antoine Raugel. To oni mają być przewodnikami dla młodzieży, takiej jak bohaterowie ostatniego tygodnia – Tendon i Heremans.

Zespół nie ukrywa swojego marzenia: regularnych startów w „domowym” Paryż-Roubaix i walki o czołowe lokaty w Pucharze Francji. Patrząc na to, jak rozpoczęli luty, te marzenia stają się coraz bardziej realne. Van Rysel – Roubaix jest na najlepszej drodze, by z lokalnej ciekawostki stać się znaczącą siłą w drugiej lidze światowego kolarstwa.

Poprzedni artykułMathieu van der Poel chciałby zakończyć karierę w Alpecin – Premier Tech
Następny artykułRobin Orins potrącony podczas treningu
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze