Derek Gee-West był jednym z głównych bohaterów ostatniego okna transferowego, przechodząc z NSN Cycling Team do Lidl-Trek w momencie, gdy większość ekip WorldTour miała już zamknięte składy. Kanadyjczyk, który w tym roku dołączył do niemieckiej formacji, od razu otrzymał rolę lidera na Giro d’Italia. Mimo późnej zmiany barw, zawodnik z Ottawy rozpoczyna sezon z jasno sprecyzowanym planem i zamiarem walki o podium w Wielkim Tourze, o czym opowiedział podczas dnia medialnego swojej drużyny.
Sezon startowy Gee-West rozpocznie w połowie miesiąca od portugalskiego Volta ao Algarve, a następnie skupi się na krótszych wyścigach etapowych, które mają przygotować go do majowego startu we Włoszech. Wybór Corsa Rosa jako głównego celu wynika nie tylko z kalendarza zespołu, ale także z osobistych preferencji kolarza, który w ubiegłym roku był blisko strefy medalowej w tym wyścigu, zajmując 4. miejsce.
Odkąd byłem dzieckiem, to zawsze był mój ulubiony Wielki Tour. To coś takiego, że gdybym jeździł tam co roku do końca kariery, byłbym szczęśliwy.
Podczas prezentacji zespołu istotnym wątkiem była kwestia współpracy Gee-Westa z Juanem Ayuso, biorąc pod uwagę, że obaj zawodnicy celują w klasyfikacje generalne i mają zbliżoną charakterystykę. Kanadyjczyk odniósł się do tych wątpliwości, wskazując na pozytywny przebieg pierwszego wspólnego zgrupowania i brak rywalizacji wewnątrz grupy.
Spędziłem z nim dopiero półtora tygodnia, ale będziemy dużo podróżować razem i, szczerze mówiąc, pierwsze wrażenie było naprawdę świetne. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy, od razu złapaliśmy wspólny język i nie mogę się doczekać ścigania z nim. Myślę, że będziemy umieli pomagać sobie nawzajem w zależności od okoliczności.
Dołączenie do zespołu w styczniu, gdy struktury treningowe są już zazwyczaj ustalone, mogło stanowić ryzyko dla przygotowań, jednak Gee-West zapewnia, że okres negocjacji nie wpłynął negatywnie na jego dyspozycję. Zawodnik podkreśla, że mimo niepewności co do kontraktu realizował pełny reżim treningowy, a wejście w tryby nowej organizacji przebiegło sprawnie.
Nie sądzę, aby to był problem, bo nawet wtedy, gdy mój los był niepewny, trenowałem mocno, wiedząc, że w negocjacjach pojawi się jakieś rozwiązanie. Mimo że dołączyłem niewiarygodnie późno, zastałem bardzo dobrze zorganizowaną ekipę, a na grudniowym zgrupowaniu bardzo szybko poczułem się częścią zespołu. Zobaczymy, jak będzie z wpasowaniem się w grupę, szczególnie na pierwszym wyścigu, ale jestem optymistą.
Decyzja o transferze do Lidl-Trek była podyktowana chęcią rozwoju w środowisku dysponującym znacznie szerszym zapleczem technicznym i budżetowym. Gee-West nie ukrywa, że kluczowym czynnikiem była zbieżność jego ambicji z celami sportowymi grupy, która celuje w najwyższe lokaty podczas wyścigów trzytygodniowych.
Zasoby i kompetencje tutaj są ogromne. Trudno powiedzieć, jakie dokładnie będą różnice. Cel w zespole takim jak ten nie może być inny niż walka o podium. Mam nadzieję, że to pomoże mi zrobić kolejny krok. Dołączyłem do tej drużyny przede wszystkim dlatego, że są niesamowicie ambitni.
W kontekście taktyki na Giro d’Italia, zespół zamierza wykorzystać obecność faworyzowanego Jonasa Vingegaarda, co może uporządkować przebieg rywalizacji i zdjąć presję z innych ekip. Lidl-Trek planuje strategię wielotorową, łącząc walkę w klasyfikacji generalnej z celami sprinterskimi oraz aktywnością Giulio Ciccone na poszczególnych etapach.
Oczywiście wielu widzi w nim faworyta, więc wyobrażam sobie, że na tamtej drużynie będzie duża presja, podczas gdy my będziemy mieli strategię wielozadaniową ze sprintami, Giulio Ciccone celującym w etapy i potem ze mną. Myślę, że to może bardzo pomóc w zrozumieniu, jak ułoży się wyścig. Może być trochę mniej chaotycznie, mając latarnię, która skupia na sobie uwagę.










Od tego roku do niemieckiej formacji*