fot. UAE Team Emirates - XRG / Sprint Cycling Agency

Transfer Floriana Vermeerscha do ekipy UAE Team Emirates-XRG był sporym zaskoczeniem, jednak czas pokazał, że była to słuszna decyzja. Belg w barwach naszpikowanej gwiazdami formacji notuje regularne postępy i coraz odważniej poczyna sobie w najważniejszych startach. W rozmowie z „Het Laatste Nieuws” przyznaje, że jego forma stopniowo zbliża się do szczytowego pułapu.

Obecnie kolarstwo jest dla niego absolutnym priorytetem, któremu podporządkował inne sfery życia. Florian zdecydował się zawiesić studia historyczne na Uniwersytecie w Gandawie, a jego ambicje polityczne, mimo przynależności do partii Anders, ograniczają się obecnie do spraw lokalnych. Po dobrym przepracowaniu zimy czuje, że wskoczył na wyższy poziom niż w ubiegłym roku. Głównym celem Vermeerscha na sezon 2026 jest przełamanie passy bez zwycięstwa. Choć ubiegły rok ocenia jako udany pod względem sportowym, brak triumfu pozostawił pewien niedosyt.

To zraniło moje ego. Po zeszłym sezonie tylko ośmiu zawodników w naszym zespole pozostało bez zwycięstwa na koncie, a ja byłem jednym z nich. Mimo dobrej jazdy, brak wygranej boli

– wyznaje 26-letni kolarz.

Belg liczy na sukcesy w zbliżających się klasykach, takich jak Omloop Nieuwsblad, Kuurne-Bruksela-Kuurne czy E3 Saxo Classic, jednak podkreśla, że najlepiej czuje się w roli outsidera. Nie chce składać deklaracji o dominacji na trasie, woląc udowadniać swoją wartość czynem.

Największym marzeniem Vermeerscha pozostaje ponowny sukces w Paryż-Roubaix. Wicemistrz tego wyścigu z 2021 roku będzie musiał jednak dzielić rolę lidera ze swoim kolegą z zespołu, Tadejem Pogačarem. Florian postrzega obecność Słoweńca raczej jako błogosławieństwo niż przeszkodę.

Lepiej być w jednej drużynie z najlepszymi niż z nimi walczyć. W Roubaix Tadej może skupiać na sobie całą uwagę rywali niczym piorunochron. Jeśli istnieje wyścig, w którym mogę być od niego lepszy, to jest to właśnie Roubaix. Na bruku moja dodatkowa siła fizyczna pozwala mi nie tylko dotrzymać mu kroku, ale momentami nawet sprawić mu trudność. Choć przy tak genialnym zawodniku jak Tadej, nigdy nie można być niczego pewnym

– podsumowuje Vermeersch.

Poprzedni artykuł„Gdybym jeździł tam co roku, byłbym szczęśliwy”. Derek Gee-West o miłości do Giro i nowym otwarciu w Lidl-Trek [wypowiedź]
Następny artykułSepp Kuss: „Osobiście niewiele się dla mnie zmieni bez Simona”
Dawid Jodłowski
Pasjonat kolarstwa i wielu innych sportów takich jak koszykówka czy piłka nożna. W wolnym czasie uwielbia podróżować. Na co dzień student Uniwersytetu Jagiellońskiego.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze